Zakończenie jubileuszu prymasostwa, homilia kard. Vincenta Nicholsa, 29.04.2018 • Prymas Polski

Zakończenie jubileuszu prymasostwa, homilia kard. Vincenta Nicholsa, 29.04.2018

Homilia legata papieskiego kard. Vincenta Nicholsa wygłoszona podczas sumy odpustowej sprawowanej z okazji dorocznych uroczystości patronalnych ku czci św. Wojciecha, głównego Patrona Polski, odbywających się w łączności z zakończeniem jubileuszu 600-lecia prymasostwa w Polsce oraz 100. rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości, 29 kwietnia 2018, Plac św. Wojciecha w Gnieźnie.  

Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie

To wielki zaszczyt i radość dla mnie, że mogę dziś, razem z Wami, uczestniczyć w obchodach odpustowych ku czci świętego Wojciecha, głównego Patrona Polski oraz w zakończeniu obchodów 600-lecia prymasostwa w Polsce. Jestem wdzięczny Jego Świątobliwości Papieżowi Franciszkowi za powierzenie mi roli Papieskiego Delegata, a co za tym idzie, za przekazanie, w Jego imieniu,  papieskich pozdrowień, zapewnień o modlitwie i udzielenie Apostolskiego Błogosławieństwa.

Osiem lat temu, dokładnie co do dnia, miałem przywilej gościć w mojej katedrze w Londynie tysiące Waszych rodaków mieszkających w Zjednoczonym Królestwie oraz wielu innych dostojnych gości, włącznie z delegatem Konferencji Episkopatu Polski, wówczas biskupem, a dziś metropolitą gnieźnieńskim i Prymasem Polski,  arcybiskupem Wojciechem Polakiem. Dobrze być znowu razem z Tobą, Księże Prymasie, tym razem na terenie Twojej metropolii, w tym jakże historycznym i uroczystym momencie.

Tamto spotkanie w Londynie i Msza święta, którą odprawiliśmy, wiązały się z bardzo smutnym wydarzeniem – katastrofą samolotu pod Smoleńskiem. Tragedia smoleńska uważana jest przez wielu za najdotkliwsze doświadczenie w powojennej historii Polski. Kosztowała ona życie wielu wybitnych Polaków, zwłaszcza Prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego i jego żony Marii; Ryszarda Kaczorowskiego, ostatniego Prezydenta Polski na wygnaniu w Londynie oraz Księdza Bronisława Gostomskiego – kapłana z polskiej parafii św. Andrzeja Boboli w Londynie. Byli oni wśród 96 osób, które zginęły w tej tragiczniej katastrofie lotniczej.

W czasie tamtego londyńskiego spotkania rozważałem słowa czytania z Księgi Apokalipsy, opisujące wizję nowego nieba i nowej ziemi. Ta właśnie wizja była nam wtedy pomocą w przejściu ze smutku do nadziei: nie (do) powierzchownego, naiwnego optymizmu, że wszystko będzie dobrze, ale do nadziei głębokiej i trwałej, która zdolna jest pokonać wszelkie przeciwności w poszukiwaniu prawdy i pokoju, ponieważ zakorzeniona jest ona w Bogu, zbudowana na Chrystusie i umacniana Duchem Świętym.*

Nie tak dawno obchodziliście rocznicę 1050-lecia Chrztu Polski, a wcześniej, w 1997 roku, tysiąclecia męczeństwa Waszego Patrona świętego Wojciecha; rocznicę uświetnioną niezapomnianą wizytą Papieża, dziś już świętego Jana Pawła II. To ta sama głęboka i trwała nadzieja, która pokonuje wszelkie przeciwności w poszukiwaniu prawdy i pokoju i to samo umacnianie Duchem Świętym są sercem każdej ze wspomnianych tu wielkich rocznic. Moc Ducha Świętego prowadziła pierwszego historycznego polskiego władcę, Mieszka, do przyjęcia chrztu w 966 roku. Ten sam Duch Święty wiódł św. Wojciecha z Czech do Polski, aby potem przybył tutaj do Gniezna. Ten sam Duch Święty sprawił, że św. Wojciech stał się nieustraszonym głosicielem Ewangelii, aż do przelania krwi za Chrystusa poprzez męczeńską śmierć w 997 roku.

Ten sam Duch Święty kształtuje i rzeźbi życie każdego ze świętych. W swojej ostatniej Apostolskiej Adhortacji Gaudete et Exsultate (O powołaniu do świętości w świecie współczesnym), Papież Franciszek mówi o świętych w następujący sposób: Każdy święty jest misją; jest planem Ojca, by odzwierciedlać, ucieleśniać w danym momencie dziejów, pewien aspekt Ewangelii (GE 19) (…) każdy święty jest orędziem, które Duch Święty bierze z bogactwa Jezusa Chrystusa i przekazuje Jego ludowi (GE 21).

W osobie Waszego wielkiego świętego Patrona widzimy, jak odważne głoszenie Ewangelii, które jest i naszym zadaniem, ukoronowane zostało najwyższym świadectwem przelania męczeńskiej krwi. Doprawdy, męczeństwo św. Wojciecha wyrasta z bogactwa samego Jezusa Chrystusa, tak jak słyszymy w dzisiejszej Ewangelii: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity (Jan 12: 24). Ten, obiektywnie patrząc, paradoksalny proces (obumierania i życia) nieprzerwanie jest źródłem i mocą nadziei wszystkich chrześcijan.

Tylko wtedy, gdy ziarno rozpęknie, gdy się otworzy, może dać wzrost nowemu życiu, które z kolei, gdy urośnie, wydaje plon obfity. Jezus w swoim życiu przeszedł ten sam proces: jak małe ziarno pszenicy wpadł w ziemię i z miłości dla nas, aby móc owocować, wydał się na niszczącą śmierć… jak ziarno w ziemi.

Moment Chrystusowego ofiarowania, kiedy On Sam się za nas wydaje, to moment, w którym doświadczamy najgłębszego aktu miłości z Jego strony, moment, w którym nadzieja się zakorzenia i potężnieje mocą miłości. Poprzez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, celebrowane przez Kościół w Wielkanocny Poranek, Bóg czyni wszystko nowym, przemieniając grzech i śmierć w przebaczenie i zmartwychwstanie. To dlatego właśnie, gdy patrzymy na Krzyż, patrzymy na miejsce, gdzie nasza nadzieja rodzi się wciąż od nowa.

Jezus Chrystus jest Tym, który może przemienić każdą ciemność naszego życia i naszej historii w światło. Jezus Chrystus jest w mocy zmienić każdy upadek w triumf i każde rozczarowanie w nadzieję. Chrześcijańska nadzieja zwycięża wszystko, ponieważ ma swój początek w miłości objawionej nam w Jezusie Chrystusie; który, jak małe ziarno pszenicy w ziemi, umarł, aby dać życie, prowadząc nas ku wiecznemu przebywaniu w Nim samym.

Dzisiaj dziękujemy Bogu za Sobór w Konstancji (1414-1418), kiedy to metropolita gnieźnieński abp Mikołaj Trąba otrzymał dla siebie i swoich następców tytuł Prymasa Polski. Był to moment, gdy Kościół powszechny uznał historyczną i duchową wagę metropolii gnieźnieńskiej – miejsca, w którym relikwie świętego Wojciecha, biskupa i męczennika, pierwszego Patrona Polski, są czczone jako jeden z największych skarbów polskiego narodu, a unikatowe Drzwi Gnieźnieńskie w osiemnastu scenach opiewają historię tego wielkiego świętego.

Prymasostwo, o którym mówimy, ma pewne związki z prymasostwem w Canterbury poprzez Bullę Papieża Leona X z 1515 roku, na mocy której te same uprawnienia, przyznane prymasostwu w Canterbury, zostały przekazane Prymasowi Polski. Pragnę tutaj nawiązać do wcześniejszego Arcybiskupa Canterbury – św. Anzelma i przywołać jego słowa nadziei, mówiące o mocy i cnocie chrześcijańskiego życia. Żyjąc w tym samym czasie, w których miał miejsce chrzest Mieszka I, św. Anzelm tak oto się modlił:

O Boże, daj mi poznać Ciebie i pokochać, tak abym mógł znaleźć radość w Tobie; jeśli nie mogę tego osiągnąć w całej rozciągłości w tym życiu, pozwól mi chociaż, każdego dnia czynić w tym kierunku postępy, aż w końcu wiedza, miłość i radość staną się moim udziałem w całej ich pełni. W czasie mojego pobytu na ziemi daj mi się uczyć poznawania Ciebie lepiej tak, abym w niebie znał Cię całkowicie; pozwól, by moja miłość do Ciebie pogłębiała się tutaj tak, abym tam kochał Cię w pełni. Na ziemi więc pragnę radości w nadziei, a w niebie kompletnej radości z wypełnienia mojej nadziei.

Przez ostatnie sześć stuleci polscy Prymasi troszczyli się o dobro polskiego Kościoła na poziome narodowym i międzynarodowym. Koronowali królów i królowe Polski, udzielali monarchom ślubów i przewodniczyli królewskim pogrzebom, zwoływali i przewodniczyli synodom. Mieli przywilej noszenia szat w kolorze purpury, która symbolizuje krew przelaną przez naszego Zbawcę za nasze zbawienie, a także prymasowską gotowość do oddania życia za wiarę, gdyż, jak słyszeliśmy: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity.

Kiedy papież Franciszek przybył do Polski z okazji Światowych Dni Młodzieży w 2016 roku, przypomniał wszystkim zgromadzonym, że zaproszeni jesteśmy przez Jezusa Chrystusa i wezwani przez Niego, aby „zostawić nasz ślad na życiu, aby zostawić ślad na historii, naszym własnym życiu, ale również i na życiu wielu innych ludzi”. **

Dzisiejsza uroczystość utwierdza naszą wiarę i przypomina nam o tym, by pamiętać o ludziach, którzy rzeczywiście zostawili swój ślad w historii Polski – prymasów ubiegłych sześciuset lat. Dziękujemy Bogu za każdego z nich, gdyż każdy z nich był wyjątkowym człowiekiem. Jednego z nich jednak powinienem wspomnieć z imienia: kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jego pomnik znajduje się w Waszej katedrze. Był on bliskim przyjacielem świętego Jana Pawła II. Będąc Prymasem Polski przez 33 lata, od 1948 do 1981 roku, przeszedł do historii jako Prymas Tysiąclecia i Ojciec Narodu. Lata jego posługi były jednymi z najtrudniejszych w historii Waszej Ojczyzny. Prowadził Kościół w Polsce pewną ojcowską ręką, a jego zdecydowana postawa wobec władz komunistycznych, obrona praw człowieka, przenikliwość i dalekowzroczność są do dziś przedmiotem podziwu. Poprzez swą niezłomną postawę pokazał nam wszystkim, jak żyć przywołanym już dziś wielokroć Słowem Bożym z dzisiejszej Ewangelii: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity.

Dzisiaj przekazuję gorące pozdrowienia wszystkim członkom Konferencji Episkopatu Polski, pamiętając, że w nowych Statutach Konferencji podkreślane jest honorowe pierwszeństwo Prymasa Polski. Fakt ten koresponduje doskonale z intencją wyrażoną przez Papieża Benedykta XVI w liście do Arcybiskupa Henryka Muszyńskiego w 2009 roku, w którym Papież napisał: Honorowy tytuł Prymasa Polski jest znakiem wielkiego szacunku i wielkiego znaczenia dla narodu polskiego. Jest to znak jedności dla polskich katolików.

Niech tak zawsze pozostanie. Niech wielki polski naród nieprzerwanie cieszy się Bożym błogosławieństwem i trwa w katolickiej wierze. Niech w jego życiu odzwierciedla się wolna od egoizmu miłość, okazywana zawsze tym, którzy są w największej potrzebie; miłość, którą Duch Święty kształtował w życiu każdego świętego, i którą – oto się modlimy – będzie kształtował także w życiu każdego z nas. Niech heroiczna postawa św. Wojciecha, wychodzącego z pomocą do ludzie ubogich i zakutych w kajdany, ludzi wydanych niesprawiedliwości i cierpiących jako ofiary przemocy, będzie ustawiczną inspiracją dla Was wszystkich, by czynić podobnie. Niech modlitwy, które Wasz wielki Patron nieustannie zanosi przed tron naszego Ojca w niebie, umacniają Was w nadziei i miłości. Amen.

* Polskie Requiem, Katedra Westminsterska, Czwartek 29 kwietnia 2010.
** Campus Misericordiae, Kraków, Sobota, 30 lipca 2016.

Udostępnij naShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter