37. Ogólnopolska Pielgrzymka KIK, 18.11.2017, Jasna Góra

Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka wygłoszona podczas Mszy  św. inaugurującej 37. Ogólnopolską Pielgrzymkę Klubów Inteligencji Katolickiej na Jasną Górę, 18 listopada 2017, kaplica Cudownego Obrazu. 

Siostry i Bracia w Chrystusie Panu,

Usłyszana przez nas przed chwilą przypowieść, którą Jezus opowiedział swoim uczniom, przypomina i nam wszystkim o tym, że zawsze powinniśmy się modlić i nie ustawać. Tak dokładnie – jak słyszeliśmy – zapowiada nam, a potem rozwija i przedstawia treść tej Jezusowej przypowieści, dzisiejsza Ewangelia. A my słuchamy tych słów właśnie dziś i właśnie tutaj, na Jasnej Górze, gdzie już po raz trzydziesty siódmy przybyliście z doroczną pielgrzymką Klubów Inteligencji Katolickiej. Przybyliście tutaj, do naszej Jasnogórskiej Pani i Królowej, aby się modlić. Przyszliście do Tej, o której właśnie tutaj, przed rokiem, w czasie swej pielgrzymki na Jasną Górę papież Franciszek powiedział, że nie jest żadną władczynią i głównym bohaterem, ale Matką i służebnicą. Jest Matką, która gromadzi nas wokół siebie, a my przychodzimy właśnie do Niej, by Ją zobaczyć i by Ona spojrzała na nas. Przynosimy przed ten Cudowny Jasnogórski Obraz całe nasze życie i nasze modlitwy, prosząc, aby Bóg przez Nią nas wysłuchał. Jeśli bowiem Częstochowa jest w centrum Polski – pisał w swym tegorocznym przesłaniu na trzechsetlecie koronacji Jasnogórskiego Wizerunku papież Franciszek – oznacza to, że Polska posiada matczyne serce; oznacza to, że każdy puls życia złączony jest z Matką Bożą. Oznacza to również, że tutaj mamy Matkę, która obejmując swego Boskiego Syna, wraz z Nim obejmuje i nas wszystkich, swoje dzieci. Tutaj – jak wskazywał nam jeszcze papież Franciszek – mamy Matkę, która nigdy nie spuszcza nas z oczu, która trzyma nas za rękę podczas naszej codziennej wędrówki, która towarzyszy nam, na swój typowo matczyny sposób – pokorny i odważny zarazem, nigdy nie nachalny, ale zawsze trwający w dobrym, cierpliwy względem zła i aktywny w promowaniu zgody.

Drodzy Jasnogórscy Pielgrzymi!

To święte miejsce i obecność Maryi, Matki Bożej, Matki Kościoła, naszej Matki i Królowej są niewątpliwie i dla nas ciągłą zachętą, by odpowiadając na Chrystusową przypowieść, właśnie tutaj, na Jasnej Górze, modlić się wytrwale i nie ustawać. Taki jest niewątpliwie również podstawowy cel i sens naszego pielgrzymowania. Chcemy zanurzyć się w modlitwie, to znaczy – jak przypomniał nam w tym tygodniu w czasie audiencji generalnej papież Franciszek – być z Jezusem, a przez Niego z Bogiem i braćmi. Chcemy w naszej osobistej i wspólnotowej modlitwie stanąć przed Bogiem. Chcemy modlić się z wiarą, że Bóg weźmie w obronę swoich wybranych, którzy wołają do Niego i nie będzie zwlekał w ich sprawie. W jednej ze swych ubiegłorocznych katechez wygłaszanych podczas audiencji środowych, papież Franciszek, analizując tekst dzisiejszej Ewangelii, zauważył, że w odróżnieniu od nieuczciwego sędziego, Bóg skwapliwie wysłuchuje swoich dzieci, choć to nie znaczy, że robi to w czasie i w sposób, jak my byśmy tego chcieli. Modlitwa nie jest czarodziejską różdżką – mówił papież – Pomaga ona zachować wiarę w Boga, zawierzyć Mu, także wtedy, kiedy nie rozumiemy Jego woli. Dzisiejsza Ewangelia zachęca nas zatem do wytrwałości w modlitwie. Łamie przy tym pewne stereotypy. Przypomina, że często z modlitwą związany jest trud i zmagania. Wszyscy mamy przecież w naszym życiu chwile zmęczenia i zniechęcenia, zwłaszcza kiedy nasza modlitwa wydaje się nieskuteczna. To doświadczenie podpowiada nam jednak, że modlitwa jest nade wszystko darem i łaską. Nie jest wytworem naszych tęsknot i pragnień. Nie jest projekcją naszych własnych oczekiwań. Nie jest też rezultatem żadnych chłodnych kalkulacji. Jest przecież zawsze spotkaniem z żywym Bogiem. Spotkanie z Panem – mówił nam papież Franciszek – jest zawsze spotkaniem żywym, nie jest spotkaniem muzealnym. Jest spotkaniem żywym. On jest z nami i dla nas. Pan nie utrzymuje dystansów, ale jest bliski i konkretny, jest miedzy nami i troszczy się o nas, nie decyduje za nas i nas nie wyręcza. Nasza zaś wierność i nasza wytrwałość na modlitwie ukazuje, że oczekujemy właśnie na Niego, że pragniemy wyjść Mu na spotkanie. W tym też senesie – jak przypominał jeszcze w swej katechezie papież Franciszek – to właśnie modlitwa zachowuje wiarę, bez niej bowiem wiara się chwieje. Modlitwa otwiera nas na Tego, który przychodzi. On wciąż każe nam ufać i wierzyć, nawet wbrew nadziei. Modlitwa więc wyostrza przy tym wzrok naszego serca, naszego wnętrza, naszego ducha, który potrafi wprost wyczuć bliskość i miłość Boga. Potrafi rozpoznać Jego miłość i jest zdolny odpowiedzieć na nią miłością. Tylko w ten sposób wyczuwa także to, co Bóg w swoim miłosierdziu uczynił i czyni wciąż dla nas. Ważne tylko – jak ostrzegał nas jeszcze sam Ojciec Święty – aby nie dać sobie nigdy odebrać tego pragnienia spotkania z Panem. Można je bowiem łatwo zatracić – mówił papież – ponieważ z powodu wielu działań, wielu projektów do zrealizowania, w końcu zostaje nam niewiele czasu i tracimy z pola widzenia to, co jest fundamentalne: nasze życie duchowe, nasze życie serca, nasze życie, które jest spotkaniem z Panem na modlitwie. Tracimy to, co decyduje o jakości życia.

Drodzy w Chrystusie Panu Siostry i Bracia!

Pielgrzymka na Jasną Górę jest zawsze szansą na to, by jeszcze raz odnaleźć siebie przed Panem. Jest okazją, by przed Maryją i wraz z Nią otwierać się w modlitwie na ten szczególny dialog z Bogiem. Tutaj możemy, jak Ona, jak Maryja, wsłuchać się w to, co mówi do nas Bóg i tutaj też, wchodząc w tę właśnie świętą przestrzeń Bożej obecności, odnaleźć w niej w pełni samego siebie, nasze oczekiwania i pragnienia, nasze tęsknoty i marzenia, nasze troski i nadzieje. Ukazana nam dziś przez Jezusa wytrwałość i natarczywość ewangelicznej wdowy, przypomina o naszej stałości i wytrwałości w wierze. Wzywa nas wszystkich, byśmy stawali przed Nim z synowską ufnością. Pomaga nam zrozumieć tę szczególną dynamikę chrześcijańskiego życia związaną z cierpliwym pokonywaniem przeszkód i pewnością, że przecież Bóg o tobie pamięta i troszczy się o ciebie. Chrześcijanin nie został stworzony dla nudy – mówił w jednej ze swych katechez o chrześcijańskiej nadziei papież Franciszek – raczej dla cierpliwości. I dodawał, że są ludzie, którzy z wytrwałością swojej miłości są jak studnia, która nawadnia pustynię. Nasza cierpliwość i wytrwałość miłości przywraca życie. Sprawia, że to, co trudne może znaleźć właściwe światło i pociechę. Z Jezusem jesteśmy bowiem wezwani, by badać historię z ufnością i nadzieją, by w trudnej rzeczywistości życia, zwłaszcza wtedy, gdy przynosi ono wciąż tylko ciemne chmury, mieć ufność i nie przeklinać życia. Jezus jest bowiem jako dom – tłumaczył papież Franciszek – a my jesteśmy w jego środku i z okien tego domu patrzymy na świat. Dlatego nie uciekamy i nie zamykamy się w sobie, nie opłakujemy melancholijnie przeszłości, rzekomo złotej, ale zawsze patrzymy w przyszłość, ku przyszłości, która jest nie tylko dziełem naszych rąk, lecz przede wszystkim jest stałą troską Bożej Opatrzności. Ona przecież – jak usłyszeliśmy dziś w Księdze Mądrości, która nawiązuje w ten sposób wprost do historii wyjścia Narodu Wybranego – ma moc sprawić, że i przed nami ukaże się owa droga bez przeszkód, po której idą wszyscy, których chroni Twa ręka, wielbiąc Ciebie, Panie, który ich wybawiłeś.

Umiłowani Pielgrzymi!

Pamiętamy, że już papież Benedykt XVI w swej encyklice o chrześcijańskiej nadziei Spe salvi, przypominał nam wszystkim, że pierwszym miejscem uczenia się i ćwiczenia w nadziei jest właśnie Mówił wprost o niej jako szkole nadziei. Ukazywał, że w ten sposób modlitwa nie izoluje nas nigdy i nie wypycha z konkretnego życia. Modlitwa bowiem nie wyobcowuje z konieczności codziennych zmagań i szukania rozwiązania konkretnych problemów. Ona nie jest przecież zamiast czegoś. Nie jest jakąś słodką przestrzenią na przeczekanie. Ona nie prowadzi nas do tego, byśmy, zamykając się na innych, schowali się w jakimś kącie naszego własnego szczęścia. Ona nie pozwala też byśmy zadowoleni z siebie, prosili o jakieś rzeczy powierzchowne czy tylko dla nas wygodne. Wręcz przeciwnie, wciąż oczyszczając nasze własne ludzkie pragnienia i nadzieje, pozbawiając nas złudzeń, uwalnia nas od ukrytych zakłamań i obłudy. Modlitwa nawraca nas ku Bogu i ku człowiekowi. Z modlitwy bowiem płynie odwaga i zaangażowanie w życiu. Nie bez przyczyny mówi się, że właśnie trudne tematy trzeba wpierw Bogu przedstawić w modlitwie. W tym dialogu człowiek znajduje nie tylko konieczną pomoc, ale i właściwe rozeznanie. W ten sposób – pisał papież Benedykt – możemy mówić do Boga, a Bóg mówi do nas. Tak też dokonują się w nas oczyszczenia, dzięki którym otwieramy się na Boga i stajemy się zdolni do służby ludziom. Jasnogórska pielgrzymka Klubów Inteligencji Katolickiej jest więc niewątpliwie kolejnym zaproszeniem nas wszystkich, Drodzy Siostry i Bracia, na drogę ufnej i wytrwałej modlitwy. Zniechęconym jeszcze raz dziś przypomni, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać. Szukającym światła i rozeznania kolejny raz potwierdzi, że daje je właśnie na modlitwie Bóg. Zaangażowanym i działającym na rzecz wspólnego dobra, ponownie wskaże, że właśnie tego oczekuje od nas Bóg, byśmy nie ukrywali się w jakiejś prywatnej przestrzeni, ale przemieniali nasze życie i nasze wzajemne relacje mocą tej wiary, której On jest niewyczerpanym źródłem. On sam oczekuje od nas cierpliwości, wiary i nadziei. Oczekuje naszej stałości w wysiłkach i być może nawet tego wdowiego ewangelicznego naprzykrzania się, wciąż ze świadomością, że także my jesteśmy przecież odpowiedzialni, aby i w naszą ludzką społeczność, w naszą dzisiejszą trudną sytuację społeczną wprowadzać światło Jezusowej Ewangelii, dając nam wszystkim ewangeliczne kryteria dla naszego wspólnego życia. Wśród kobiet, które ukazuje nam Ewangelia, jest także Ta, przed którą stoimy. Papież Franciszek, przywołując Matkę Bożą w ewangelijnym wydarzeniu z Galilejskiej Kany, powiedział, że jest kobietą, która okazała wiele konkretności: bierze sobie do serca problemy i interweniuje, potrafi uchwycić trudne chwile i działa, umie dyskretnie, skutecznie i stanowczo się o nie zatroszczyć. Cała zanurzona w Bogu, a przez to oddana człowiekowi. Niech więc – jak ewangelijna wdowa – i Ona woła za nami dniem i nocą do Boga, i niech nam uprasza moc i łaskę do takiego właśnie życia. Amen.             

 

Udostępnij naShare on FacebookTweet about this on Twitter