Odpust ku czci św. Jakuba Apostoła, 28.07.2019 Niechanowo

Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka wygłoszona podczas Mszy św. sprawowanej z okazji uroczystości patronalnych ku czci św. Jakuba Apostoła, 28 lipca 2019, parafia pw. św. Jakuba Apostoła w Niechanowie. 

Umiłowani w Panu Siostry i Bracia!

Może nas dziwić, a nawet nieco i gorszyć usłyszana przed chwilą w Ewangelii prośba Matki synów Zebedeusza. Jak widzimy i apostołowie słysząc te słowa oburzyli się na tych dwóch braci. Z jednej strony, patrząc jedynie tak po ludzku, usprawiedliwia ją niewątpliwie owa troska matczynego serca, które przecież nie prosi o nic dla siebie, ale w którym, jak w sercu każdej matki, są ukryte najgłębsze pragnienia dotyczące dobrej i bezpiecznej przyszłości jej dzieci. Matka synów Zebedeusza, utożsamiana z biblijną Salome, wypowiada swą prośbę w szczególnych okolicznościach. Oto przed chwilą Jezus, jak relacjonuje święty Mateusz, udając się do Jerozolimy, wziął osobno dwunastu i już po raz trzeci zapowiedział im, co się z Nim niebawem stanie. Oto idziemy do Jerozolimy, a tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom, aby został wyszydzony, ubiczowany i ukrzyżowany; a trzeciego dnia zmartwychwstanie. Oto idziemy do Jerozolimy. Papież Franciszek w jednej ze swych homilii, próbując oddać nastrój tej sytuacji, zauważa, że Jerozolima symbolizuje godzinę wielkiej determinacji i decyzji. I jednocześnie, jakby w pewien sposób osadzając dalsze słowa Mateuszowej Ewangelii, zwłaszcza te, które i my dziś usłyszeliśmy, powiada, że w życiu w ważnych i decydujących chwilach przemawia serce i ujawnia istniejące w nim intencje i napięcia. Te rozdroża życiowe bowiem – dopowiada papież – stawiają nam wyzwania i sprawiają, że ujawniają się nie zawsze przejrzyste pytania i pragnienia ludzkiego serca. I to właśnie – podsumuje – z wielką prostotą i realizmem, ukazuje nam fragment Ewangelii, którego przed chwilą wysłuchaliśmy. W obliczu trzeciej i najtrudniejszej zapowiedzi męki Ewangelista nie obawia się ujawniać pewnych sekretów serc uczniów: zabieganie o pierwsze miejsca, zazdrość, zawiść, intrygi, kompromisy i układy; ta logika nie tylko niszczy i nadszarpuje od środka relacje między nimi, ale także zamyka ich i wciąga w bezużyteczne i nieistotne dyskusje. Jezus jednak nie zatrzymuje się na tym, ale idzie – jak słyszymy – nieco dalej. Podejmuje dialog z uczniami, i jasno im mówi: Nie tak będzie u was. Nie tak będzie między wami. W tych słowach Pana Jezusa – wyjaśni jeszcze papież Franciszek – kryje się przede wszystkich zachęta i wezwanie, by ocalić to, co w uczniach najlepsze, a tym samym nie dać się zniszczyć i uwikłać przez logiki światowe, które odciągają spojrzenie od tego, co ważne. Nie tak będzie u was – to głos Pana, który ocala wspólnotę uczniów od patrzenia zbytnio na samą siebie, zamiast kierować spojrzenie, zasoby, pragnienia i serca ku temu, co się naprawdę liczy – ku misji. Kościół zawsze i w każdym czasie musi bowiem pamiętać, że idzie po śladach Syna Człowieczego, który – jak przypomniała nam Ewangelia – nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu. O takiej postawie Jezus przypomina dziś swoim uczniom. Do takiej postawy ich zachęca. Na taką postawę im wskazuje i w takie postawie ich wychowuje.   

Umiłowani!

Wśród powołanych przez Jezusa uczniów, właśnie święty Jakub, Patron waszej parafii jest jednym z tych, którzy nie tylko, choć pewnie w pośredni sposób, bo przez prośbę swej matki, sprowokowali Jezusa do wyjaśnienia tej zasadniczej postawy, jaka ma cechować jego uczniów, ale także poprzez historię swego życia pozwala i nam wszystkim nieco zobaczyć, jak do takiej postawy trzeba dorastać. W swojej katechezie o świętym Jakubie Apostole, Ojciec Święty Benedykt XVI wskazał na Niego jako na przykład człowieka, który dojrzewał w wierze. Uczeń Jezusa musi dojrzewać w wierze. Uczeń Jezusa, słuchając Jego słowa, musi oczyszczać swoje motywacje bycia z Nim i życia we wspólnocie Jego uczniów. Uczeń Jezusa musi pamiętać, że jest powołany – jak przypomniał nam dziś święty Paweł – aby życie Jezusa objawiało się w naszym śmiertelnym ciele. Papież Benedykt wskazując więc na świętego Jakuba jako ucznia, który dojrzewał w wierze, jednocześnie przypomniał, że możemy się od świętego Jakuba wiele nauczyć. Możemy więc nauczyć się od Niego gotowości przyjęcia powołania, które daje nam Pan, nawet gdy domaga się ono od nas pozostawienia „łodzi” symbolizującej ludzkie bezpieczeństwo. Możemy niewątpliwie nauczyć się entuzjazmu w pójściu za Chrystusem drogami, które On nam wskazuje, często tak bardzo odbiegającymi od naszych iluzorycznych tylko ludzkich oczekiwań. Możemy wreszcie od świętego Jakuba nauczyć się gotowości świadczenia o Chrystusie z odwagą, a gdy potrzeba, aż do złożenia najwyższej ofiary z życia. Możemy wreszcie lepiej jeszcze zrozumieć na Jego przykładzie, w jaki sposób Bóg wysłuchuje naszych próśb i modlitw, naszych pragnień, nie tylko korygując nasze wyobrażenia i własne, może nawet niekiedy zbyt egoistyczne oczekiwania, ale jednocześnie wprowadzając nas w głębie, w istotę tego, co znaczy zawierzyć i zaufać Bogu w codziennym życiu, aż do końca. Chodzi bowiem także i o to, jak zauważył w swych katechezach papież Franciszek, że nie ma modlitw niewysłuchanych. Modlitwa – tłumaczył – zawsze zmienia rzeczywistość: jeśli nie zmieniają się rzeczy wokół nas, to przynajmniej my się zmieniamy, zmienia się nasze serce. Spróbujmy więc, dziś dla siebie odczytać tę jakubową drogę i odnaleźć się na niej z naszym chrześcijańskim powołaniem.

Moi Drodzy!

Niewątpliwie święty Jakub jest dla nas przykładem tego, co znaczy tak naprawdę przyjąć nasze chrześcijańskie powołanie. Mówią nam Ewangeliści, że gdy Jezus ujrzał dwóch braci Jakuba syna Zebedeusza i brata jego Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w lodzi sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. Postać Apostoła, który powołany, zostawia wszystko i natychmiast idzie za Jezusem, każe nam dziś zastanowić się nad naszymi odpowiedziami, które, przecież jako ludzie wierzący, dajemy Bogu. Ile w nich zawierzenia, a ile wciąż jeszcze ludzkiej kalkulacji. Ile w nich zaufania, a ile powątpiewania, że tym nie da się chyba jednak żyć. Odpowiadamy Bogu, a jednak chcielibyśmy się jakoś zabezpieczyć. Bo jeśli z chrześcijańskim wezwaniem łączy się trud i konieczność dokonywania jasnych wyborów w życiu, szukamy usprawiedliwień. Ukazując jak z odwagą przyjmować nasze chrześcijańskie powołanie, święty Jakub Apostoł uczy nas również entuzjazmu pójścia za Chrystusem, drogami, które jednak odbiegają od naszych tylko ludzkich oczekiwań. Taką korektę wprowadza sam Jezus. Odpowiadając dziś na prośbę Matki synów Zebedeusza, stawia przecież powołanym przez siebie uczniom, jeszcze raz bardziej zasadnicze pytanie: czy możecie pić kielich, który Ja mam pić? Zdaje się, że właśnie wtedy wykorzystał tę dość arogancką prośbę, aby ukazać i przypomnieć jeszcze raz na czym ostatecznie polega gotowość do pójścia za Nim, do naśladowania Go. Być może Jakub i Jan nie sądzili, że z kolei wypowiedziana na gorąco ich własna odpowiedź: możemy, i Chrystusowa zapowiedź: kielich, który Ja mam pić, i wy pić będziecie (por. Mk 10,39), tak szybko się w ich życiu spełnią. Opisany w 12. rozdziale Dziejów Apostolskich biblijny przekaz o pierwszych prześladowaniach chrześcijan wszczętych przez Heroda Agryppę wiele miejsca poświęca sprawie aresztowania i cudownego uwolnienia świętego Piotra. Pierwszą jednak ofiarą, rozpoczętego z polecenia Heroda Agryppy ok. roku 43 lub 44 prześladowania chrześcijan, był Jakub Starszy, syn Zebedeusza, brat Jana Ewangelisty. W tej męczeńskiej śmierci wypełniły się więc słowa Chrystusa Pana, o kielichu, który pić będą Jego uczniowie. Jak w swoim komentarzu do Ewangelii Mateusza zapisze jeden z wybitnych Ojców Kościoła Orygenes: w ten sposób synowie Zebedusza wypili kielich i otrzymali chrzest, skoro Herod ściął mieczem Jakuba, brata Jana, a cesarz rzymski – jak poucza tradycja – skazał Jana na wyspę Patmos, dlatego że dawał świadectwo słowu prawdy.

Umiłowani w Panu!

Uczymy się dziś, w tę uroczystość odpustową, jak postępować w sposób godny naszego powołania, jakim zostaliśmy wezwani. Uczymy się tego, wpatrując w postać świętego Jakuba. Przypomina nam ona o konieczności jasnych decyzji, o zaufaniu Bogu, że On sam nas będzie prowadził i o wezwaniu do dawania świadectwa Chrystusowi, do odpowiedzi całym naszym życiem. Niech przypomnienie, które usłyszeliśmy w śpiewanym dziś psalmie, że Pan i nam uczynił wielkie rzeczy, pozwoli jeszcze raz z ufnością zawołać, aby On sam udzielił nam sił na naszej chrześcijańskiej drodze. Niech wstawiennictwo świętego Jakuba pozwoli nam wszystkim wzrastać i dojrzewać w wierze. I nich – jak mówił nam dziś święty Paweł – w pełni obfitująca łaska, zwiększa chwałę Bożą przez dziękczynienie wielu.

Udostępnij naShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter