10. rocznica sanktuarium św. Jakuba Apostoła, 19.06.2017, Jakubowo
Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka wygłoszona podczas Mszy św. sprawowanej z okazji 10. rocznicy powstania sanktuarium św. Jakuba Starszego Apostoła, 19 czerwca 2017, Jakubowo, diecezja zielonogórsko-gorzowska.
Szanowny Panie Prezydencie,
Najdostojniejszy Księże Biskupie Tadeuszu, Pasterzu Kościoła Zielonogórsko-Gorzowskiego,
Drodzy Współbracia w Chrystusowym Kapłaństwie,
Wszystkie Osoby Życia Konsekrowanego,
Przedstawiciele życia publicznego,
Siostry i Bracia w Chrystusie Panu,
W położonej w południowo-zachodniej części półwyspu iberyjskiego Galicji, znajduje się Campus Stelle, czyli Pole Gwiazdy, od którego nazwy, prawdopodobnie, wzięło imię słynne na całym świecie Santiago de Compostela, a więc miejsce, w którym od VIII wieku przechowywane są relikwie świętego Jakuba Starszego, apostoła i męczennika. To miejsce – jak mówił w czasie swej pierwszej pielgrzymki apostolskiej do Santiago de Compostela święty Jan Paweł II – tak drogie pobożności mieszkańców prowincji Galicyjskiej i wszystkich Hiszpanów, stało się w ciągu wieków punktem przyciągania dla Europy i dla całego chrześcijaństwa. Już od IX wieku stanowiło bowiem cel dla licznych pielgrzymów, którzy przybywali tutaj z różnych części ówczesnej Europy. Święty Jan Paweł II, także On sam przybywając tutaj jako pielgrzym, stając w tym świętym miejscu mówił, że ma przed oczyma te drogi, które od średniowiecza prowadziły i prowadzą do Santiago de Compostela niezliczone rzesze pielgrzymów, które tu ściągało nabożeństwo do apostoła Jakuba. Szli do Santiago pielgrzymi z bliska i daleka. Szli z Francji i Włoch, ale też z Europy Środkowej i Wschodniej, z krajów nordycki i narodów słowiańskich. Szli do świętego Jakuba – jak wskazywał nam jeszcze święty Jan Paweł II – chrześcijanie wszelkich stanów: od królów aż po najskromniejszych wieśniaków; chrześcijanie wszelkich poziomów duchowych: od świętych, jak Franciszek z Asyżu czy Brygida Szwedzka, aż po publicznych grzeszników czyniących pokutę. I w ten właśnie sposób – dodawał święty Jan Paweł II – cała Europa odnalazła się wokół tej pamiątki świętego Jakuba, w tych samych wiekach, w których budowała się jako kontynent jednorodny i zjednoczony duchowo.
Drodzy Siostry i Bracia!
W południowo-zachodniej części Polski, nieopodal Głogowa, znajduje się Jakubowo. I ono, jak sądzimy, swą nazwę zawdzięcza niewątpliwie postaci świętego Jakuba i związanej od średniowiecza z tym miejscem tradycji pielgrzymek do Źródła świętego Jakuba. Jak bowiem czytamy m.in. w zamieszczonej na stronie internetowej historii kościoła i parafii, już od XII i XIII wieku do Jakubowa przybywali pątnicy ze Śląska, Czech, Moraw, a nawet Francji. Stąd także – już w XXI wieku – wziął swój początek pierwszy odcinek Szlaku Jakubowego, jaki powstał współcześnie w Polsce. I tutaj także – jak tego jesteśmy dziś wszyscy świadkami – przed dziesięciu laty powstało pierwsze w Polsce Sanktuarium Świętego Jakuba. Łączy ono duchowo Santiago de Compostela z położonym w Zagłębiu Miedziowym Jakubowem. Łączy to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc pielgrzymkowych w Europie z tym właśnie zakątkiem Polski, wskazując pośrednio również i na to – jak mówił w Santiago de Compostela święty Jan Paweł II – że nasz naród zawsze uważał się za naród europejski ze względu na swe początki, tradycję, kulturę i żywotne więzy, narodu słowiańskiego wśród Latynów i łacińskiego pośród Słowian. Oba miejsca łączy więc święty Jakub Starszy, apostoł i męczennik, a poprzez wytyczone szlaki pielgrzymkowe łączy też wspólna droga, nie tylko ta zewnętrzna, ale przede wszystkim wewnętrzna. Nosi ona na sobie znamiona duchowej wędrówki, podczas której idący nią pielgrzym pragnie pogłębić swoją wiarę, odnaleźć pokój i własną drogę życia. Idąc Szlakiem Jakubowym ma bowiem niepowtarzalną okazję, aby doświadczyć spotkania z samym sobą, z drugim człowiekiem, a nade wszystko z Tym, który przecież sam siebie określił jako Drogę, Prawdę i Życie.
Umiłowani w Panu!
Zgromadziła nas dziś w Jakubowie uroczystość dziesięciolecia tutejszego sanktuarium. Patronuje mu postać, przywoływanego już wielokrotnie świętego Jakuba Apostoła, jednego z uczniów Pana. Znamy z pewnością dobrze Jego dzieje. Warto jednak zastanowić się przez chwilę, czego i On może nas nauczyć. W swojej katechezie o świętym Jakubie Apostole, Ojciec Święty Benedykt XVI wskazał na Niego jako na człowieka, który dojrzewał w wierze. I przypomniał, że możemy się od św. Jakuba wiele nauczyć. Możemy więc nauczyć się od Niego gotowości przyjęcia powołania, które daje nam Pan, nawet wtedy, gdy domaga się ono od nas pozostawienia „łodzi” symbolizującej ludzkie bezpieczeństwo. Możemy i my niewątpliwie nauczyć się entuzjazmu w pójściu za Chrystusem drogami, które On nam wskazuje, często tak bardzo odbiegającymi od naszych iluzorycznych tylko ludzkich oczekiwań. Możemy wreszcie od świętego Jakuba nauczyć się gotowości świadczenia o Chrystusie z odwagą, a gdy potrzeba, aż do złożenia najwyższej ofiary z swego życia. Możemy wreszcie lepiej jeszcze zrozumieć na Jego przykładzie, w jaki sposób Bóg wysłuchuje naszych ludzkich próśb i modlitw, nie tylko korygując nasze wyobrażenia i własne, może nawet niekiedy zbyt egoistyczne oczekiwania, ale jednocześnie wprowadzając nas w głębie, w istotę tego, co znaczy zawierzyć i zaufać Bogu w codziennym życiu, aż do końca. Spróbujmy więc, dziś dla siebie odczytać tę jakubową drogę i odnaleźć się na niej, każda i każdy z nas, w naszym chrześcijańskim powołaniu.
Moi Drodzy!
Niewątpliwie święty Jakub jest dla nas najpierw przykładem tego, co znaczy tak naprawdę przyjąć nasze chrześcijańskie powołanie. Mówią nam Ewangeliści, że gdy Jezus ujrzał dwóch braci Jakuba syna Zebedeusza i brata jego Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w lodzi sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. Postać Apostoła, który powołany, zostawia wszystko i natychmiast idzie za Jezusem, każe nam dziś zastanowić się nad naszymi odpowiedziami, które, przecież jako ludzie wierzący, dajemy Bogu. Ile w nich zawierzenia, a ile wciąż jeszcze ludzkiej kalkulacji. Ile w nich zaufania, a ile powątpiewania, że tym nie da się chyba jednak żyć. Ile autentycznej nadziei, a ile naszej opieszałości i obojętności. Owszem, jakoś nawet odpowiadamy Bogu, a jednak chcielibyśmy się jakoś zabezpieczyć. Bo jeśli z chrześcijańskim wezwaniem łączy się trud i konieczność dokonywania jasnych wyborów w życiu, tak szybko szukamy usprawiedliwień. Ukazując jak z odwagą przyjmować nasze chrześcijańskie powołanie, święty Jakub Apostoł uczy nas również entuzjazmu pójścia za Chrystusem, drogami, które jednak odbiegają od naszych tylko ludzkich oczekiwań. Taką korektę wprowadza bowiem sam Chrystus. Słyszeliśmy dziś o niej w Ewangelii. Z serca matki Jakuba i Jana wyrywa się bowiem prośba: powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie, jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie. Tak wyrwane z kontekstu całej Ewangelii żądanie, prośba czy modlitwa, może nas, słuchających dziś tych słów, słusznie oburzać. Czyż powołanie i szczególna bliskość z Jezusem nie nauczyła jeszcze Synów Zebedeusza, że nie taką zasadą kieruje się zapowiadane przez Niego Królestwo niebieskie? Cóż to więc za prośba? Jak ich matka mogła tak postąpić? Odpowiadając na tę prośbę Chrystus Pan postawił im, powołanym przez siebie uczniom, jeszcze raz bardziej zasadnicze pytanie: czy możecie pić kielich, który Ja mam pić? (por. Mk 10,38). Zdaje się, że właśnie wówczas wykorzystał dość arogancką prośbę swoich uczniów, aby ukazać i przypomnieć jeszcze raz na czym ostatecznie polega gotowość do pójścia za Nim, do naśladowania Go. Być może Jakub i Jan nie sądzili, że z kolei wypowiedziana na gorąco ich własna odpowiedź: możemy, i Chrystusowa zapowiedź: kielich, który Ja mam pić, i wy pić będziecie (por. Mk 10,39), tak szybko się w ich życiu spełnią. Opisany w 12 rozdziale Księgi Dziejów Apostolskich przekaz o pierwszych prześladowaniach chrześcijan wszczętych przez Heroda Agryppę wiele miejsca poświęca sprawie aresztowania i cudownego uwolnienia św. Piotra. Pierwszą jednak ofiarą, rozpoczętego z polecenia Heroda Agryppy ok. roku 43 lub 44 prześladowania chrześcijan, był właśnie Jakub Starszy, syn Zebedeusza, brat Jana Ewangelisty. W tej męczeńskiej śmierci wypełniły się więc słowa Chrystusa Pana, o kielichu, który pić będą Jego uczniowie. Jak w swoim komentarzu do Ewangelii Mateusza zapisze jeden z wybitnych Ojców Kościoła Orygenes: w ten sposób synowie Zebedusza wypili kielich i otrzymali chrzest, skoro Herod ściął mieczem Jakuba, brata Jana, a cesarz rzymski – jak poucza tradycja – skazał Jana na wyspę Patmos, dlatego że dawał świadectwo słowu prawdy.
Drodzy w Chrystusie Siostry i Bracia!
Postać naszego Patrona, świętego Jakuba, apostoła i męczennika, a także obydwa miejsca pielgrzymkowe, i to galicyjskie w Santiago de Compostela, i to lubuskie w Jakubowie, przypominają nam o świadectwie danym Chrystusowi do końca, za cenę męczeńskiej krwi. Europa wznosi się bowiem również na krwi męczenników. Są u jej podstaw wielcy święci Benedykt oraz Cyryl i Metody, są święte kobiety Brygida Szwedzka i Katarzyna ze Sieny, ale są też męczennicy, dawni i współcześni, jak choćby nasz święty Wojciech i Teresa Benedykta od Krzyża. To przecież oni – jak przypomniał nam w Gnieźnie święty Jan Paweł II mówiąc o świętym Wojciechu – tak swoim życiem, jak i swoją śmiercią położyli podwaliny pod europejską tożsamość i jedność. W tym więc szczególnym miejscu, w którym bierze swój początek pierwszy na polskich ziemiach Szlak Jakubowy, gdzie w wyjątkowy sposób odczuwamy wszyscy tę prawdę, przypomnianą nam w Santiago przez świętego Jan Pawła II, że właśnie pielgrzymki były jednym z tych przemożnych czynników, jakie sprzyjały wzajemnemu zrozumieniu tak rożnych ludów europejskich (…) albowiem pielgrzymowanie zbliżało, umożliwiało kontakt i jednoczyło ludy i narody, pragnę powtórzyć słowa, jakie w czasie minionej uroczystości świętego Wojciecha, w świętowanym przez nas roku 600-lecia prymasostwa w Polsce, zostały zawarte we wspólnym przesłaniu przebywających w Gnieźnie prymasów z Europy: Europa – jak uczy nas papież Franciszek – nie jest tylko zbiorem zasad, których należy przestrzegać, podręcznikiem protokołów i procedur, których należy przestrzegać. Jest ona życiem, sposobem pojmowania człowieka wychodząc od jego transcendentnej i niezbywalnej godności. To właśnie przesłanie my, jako Kościół i Prymasi z wielu krajów, powtarzamy dziś Europie. Dzieje naszego Kontynentu pełne są ślepych dróg, nieludzkich ideologii, wyniszczających konfliktów i wojen. Europa jednak zawsze potrafiła pokornie wracać do swych korzeni, czerpiąc z Ewangelii i budując cywilizację na miarę człowieka. Nie przezwyciężymy wielorakiego kryzysu, jeśli nie uklękniemy i nie zaczerpniemy ze źródeł, bez których wartości europejskie – wolność, sprawiedliwość, godność osoby oraz szacunek dla dobra wspólnego – są trudne do zrozumienia. Zdając sobie sprawę z naszej wspólnej odpowiedzialności, w ślad za Ojcem Świętym Franciszkiem apelujemy do europejskich narodów i ich przywódców o solidarność, która polega na świadomości bycia częścią jednego organizmu, a jednocześnie pociąga za sobą możliwość, aby każdy członek mógł współczuć z drugim i z całością. Jak nigdy dotąd, Europie potrzebny jest dziś konsensus bazujący na wartościach chrześcijańskich i ludzkich, wypracowany w duchu solidarności i pomocniczości, wolny od populizmów i egoizmu.
Drodzy Moi!
Oby te słowa, które z całą mocą pragnąłem powtórzyć właśnie tutaj, właśnie w tym szczególnym miejscu, gdzie zbiegają się duchowe szlaki Europy, przyniosły nam wszystkim, wszystkim, którzy żyjemy w naszym wspólnym europejskim domu pokój i nadzieję. Niech staną się one dla nas również zachętą do jeszcze gorliwszej modlitwy w intencji Polski i Europy. Niech wstawiennictwo świętego Jakuba uprosi nam wszystkim odwagę, radość i nadzieję. Amen.