Wprowadzenie relikwii i inauguracja Szlaku św. Wojciecha, 26.06.2026 Tur
Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka
Msza św. z wprowadzeniem relikwii św. Wojciecha
Inauguracja Międzynarodowego Szlaku św. Wojciecha
26 czerwca 2026
parafia pw. św. Stanisława Kostki w Turze (diecezja bydgoska)
Siostry i Bracia w Chrystusie Panu,
Autor pierwszego Żywotu świętego Wojciecha włoski mnich Jan Kanapariusz odnotowuje, że będąc już na dworze księcia Bolesława Chrobrego, święty Wojciech skrzętnie obmyślał i zastanawiał się nad samym kierunkiem swojej misyjnej wyprawy. Ostrząc tam bowiem i przygotowując miecz słowa Bożego – jak napisał nam Kanapariusz – Wojciech zaczął rozważać z kim najpierw, a z kim potem należy [nim] walczyć (…) A gdy tak się wahał, wydała mu się lepsza myśl, żeby pójść zwalczać bożków i bałwany Prusów, gdyż ta kraina była bliższa i wspomnianemu księciu znana. Książe zaś – jak konkluduje Autor opisu tej wojciechowej wyprawy – poznawszy jego zamiary, daje mu łódź i aby droga była spokojna wyposaża w trzydziestu zbrojnych. On zaś [św. Wojciech] przybył najpierw do miasta Gdańska, którego dotykają brzegi morza na skraju rozległego władztwa tego księcia. Choć więc mamy tutaj – jak słyszymy – dość precyzyjny i jasno określony kierunek samej drogi, miasto Gdańsk i cel misyjnej wyprawy, a więc kraina zamieszkana wówczas przez pogańskich Prusów, to nie odnajdujemy jednak w tym pierwszym opisie życia i misyjnej działalności świętego Wojciecha żadnej konkretnej mapy jego podróżowania. Dokładny więc szlak misyjnej wędrówki z Gniezna do Gdańska nie został nam w tym Żywocie Łódź, którą dostał od Chrobrego sugeruje wprawdzie, że część swej misyjnej podróży musiał Święty pokonywać płynąc miejscową rzeką, ale przecież i do niej, a więc do Wisły, doszedł niewątpliwie przemierzając okoliczne puszcze i lasy, szerokie połacie północnej części – jak wskazał nam kronikarz – rozległego władztwa księcia Bolesława. Napotykał z pewnością też różne osady i ludzi, czego pewną pamiątką są niekiedy same już nazwy tych miejscowości, kojarzone z naszym misyjnym wędrowcem. Może też właśnie o tej misyjnej drodze, o tym misyjnym wojciechowym szlaku, świadczą zbudowane w rożnych miejscach kościoły. Może jak w tak wielu innych miejscach, także tutaj, w Turze, ta historyczna pamięć o misyjnej wyprawie świętego Wojciecha z Gniezna do Gdańska splatała się przez pokolenia i splata nadal z pobożnością i wiarą kolejnych pokoleń ludzi wierzących.
Umiłowani Siostry i Bracia! Bardzo się więc cieszę, że jako biskup Świętowojciechowej Stolicy, miejsca spoczynku doczesnych szczątków Biskupa Męczennika, staję dziś wśród was, na szlaku misyjnej wyprawy św. Wojciecha, który idąc z Gniezna do Gdańska być może zatrzymał się także tutaj. Z uwagi na waszą cześć dla Świętego Biskupa i Męczennika, na prośbę waszego proboszcza i wiernych, tak serdecznie popartą przez waszego biskupa ordynariusza, przekazałem z Gniezna do waszej parafii cząstkę wojciechowych relikwii, które dziś uroczyście wprowadzamy. Chcemy też razem – jak słyszeliśmy – zainaugurować tutaj Międzynarodowy Szlak Świętego Wojciecha, świadomi, że jako praski biskup wygnaniec, przed przyjściem na dwór księcia Bolesława Chrobrego, biskup Wojciech pielgrzymował do wielu miejsc, przemierzając tak liczne europejskie kraje. W tym sensie więc droga z Gniezna do Gdańska jest niewątpliwie zaledwie cząstką pewnej większej całości, związanej z licznymi wędrówkami naszego Świętego, choćby do Italii, Francji, dzisiejszych Niemiec czy na Węgry. Wojciech bowiem poszedł za Chrystusem – jak wskazywał nam w millenium jego męczeńskiej śmierci święty Jan Paweł II – poszedł długą drogą, która prowadziła z rodzinnych Libic do Pragi, z Pragi do Rzymu, a potem (…) wyruszył jako misjonarz na Równinę Panońską, z kolei przez Bramę Morawską do Gniezna i nad Bałtyk. W tym więc sensie samo to Wojciechowe pielgrzymowanie, sam ten Wojciechowy Szlak są wciąż dla nas wszystkich żywym świadectwem, że Święty Wojciech, Biskup i Męczennik, może być słusznie uznawany za Patrona różnych ludów i narodów żyjących w Europie Środkowo-Wschodniej. W pamięci bowiem Kościoła na ziemi Bolesławów – jak wskazywał nam w Gnieźnie podczas swej pierwszej apostolskiej podróży do Polski święty Jan Paweł II – utrwalił się najwymowniej święty Wojciech (…) Znane są nam dobrze jego dzieje na stolicy biskupiej w Pradze, jego pielgrzymowanie do Rzymu, nade wszystko jednak znana nam jest i droga jego gościna na dworze gnieźnieńskim Bolesława, która miała go przygotować do ostatniej podroży misyjnej na północ. W pobliżu Bałtyku ten biskup-wygnaniec, ten niestrudzony misjonarz stał się owym ziarnem, które wpadłszy w ziemię musi obumrzeć, aby wiele przynieść owocu.
Moi Drodzy!
Los ziarna, które wrzucone w ziemię musi obumrzeć, aby zrodzić plon obfity, ukazuje dobitnie, że u źródeł prawdziwego wzrostu w życiu człowieka jest zawsze ofiara i dar z siebie. Papież Franciszek uczył nas, że to tylko w ten właśnie sposób i my stopniowo odkrywamy, że jednak jedynym zwycięskim sposobem życia jest ów styl ziarna, pokornej miłości. Nie ma innej drogi, aby pokonać zło i dać światu nadzieję. Ale możecie mi powiedzieć – jak sam zaraz słusznie zauważył – że przecież często jest to tak po ludzku logika raczej przegrywająca. Traci się tak wiele i tak niewiele się zyskuje. Mogło by się tak wydawać – jak zauważa papież – bo ten kto kocha, traci władzę. Ten kto daje wyzbywa się czegoś, a miłowanie jest darem. W istocie jednak to właśnie logika ziarna, które obumiera, pokornej miłości, jest drogą Boga, i tylko ta logika wydaje owoc. Papież Franciszek proponuje nam w tym kontekście, abyśmy popatrzyli trochę na samych siebie, na nasze życie, na nasze oczekiwania i pragnienia, na nasze zmagania. Czyż nie jest prawdą – jak nam tłumaczy – że np. posiadanie zawsze nas pobudza, aby chcieć czegoś innego: coś dla siebie otrzymałem i zaraz chcę coś nowego, wspanialszego i tak dalej, i nigdy nie jestem zadowolony. Jest to brzydkie pragnienie. Im masz więcej, tym więcej chcesz. To okropne. Człowiek żarłoczny nigdy nie jest zaspokojony. A Jezus mówi nam dziś wyraźnie: Ten, kto kocha swoje życie, traci je. Jesteś żarłoczny, lubisz mieć wiele rzeczy, ale wszystko utracisz, nawet twoje życie, czyli: kto kocha to co własne i żyje dla swoich interesów chełpi się tylko sobą i traci. Kto natomiast przyjmuje, jest dyspozycyjny i służy innym, żyje już na sposób Boga: wówczas jest wygrywającym, zbawia siebie samego i innych: staje się ziarnem nadziei dla świata. Praski biskup wygnaniec, wędrowiec i misjonarz, przyjmując taki właśnie styl życia stał się rzeczywiście ziarnem nadziei dla świata. Świadczą o tym dobitnie nie tylko nasze pobożne wspomnienia i mówią nam o tym nie tylko miejsca, które pragniemy zachować w naszej zbiorowej pamięci i – jak choćby poprzez otwierany dziś Międzynarodowy Szlak Świętego Wojciecha – przypomnieć i zachęcić do ich odwiedzenia. On rzeczywiście stał się ziarnem nadziei dla świata, bo – jak mówił o nim w Gnieźnie święty Jan Paweł II – ponad miłość doczesnego życia postawił On miłość do Syna Bożego. A ten Wojciechowy zasiew krwi przynosi wciąż nowe duchowe owoce. Jednym z tych owoców jest nie tylko sama pamięć o naszym Świętym Męczenniku i cześć oddawana Mu w tylu przecież świątyniach i parafiach w Polsce i w Europie, ale nade wszystko wezwanie, z którym On sam, wierny świadek i uczeń Chrystusa, patron jednoczącej się w imię Chrystusa Europy, staje wciąż wobec każdej i każdego z nas, powtarzając nam za świętym Pawłem: tylko sprawujcie się w sposób godny Ewangelii Chrystusowej, a to znaczy: trwajcie mocno w jednym duchu, jednym sercem walczcie wspólnie o wiarę w Ewangelię i nie dajcie się zastraszyć przeciwnikom. Wierność Chrystusowi i Ewangelii Chrystusowej – jak uczył nas ostatnio papież Leon XIV – musi bowiem otwierać nas na dawanie świadectwa i na głoszenie Chrystusa. Ten, kto przybywa do naszych parafii – przypominał papież – powinien znaleźć wspólnotę zdolną ukazywać – świadectwem życia i słowem – drogi prowadzące do poznania Jezusa Chrystusa, zawsze z poszanowaniem sumienia i wolności każdej osoby. Ewangelizować znaczy dzielić się z szacunkiem i pokorą skarbem, który podtrzymuje nasze działanie i naszą nadzieję.
Umiłowani w Panu, Siostry i Bracia!
Niech obecność Świętowojciechowych relikwii i świadomość, że wasza parafia znajdowała się na szlaku misyjnej drogi, którą Biskup i Męczennik szedł nad Bałtyk, rodzą najpierw w waszych sercach nadzieję i wiarę. Niech też wam nieustannie przypominają, że kto wierzy nigdy nie jest sam. Niech was pobudzają do świadectwa miłości, zdolnej dać siebie i swoje życie codziennie dla drugich. Niech też uczą wciąż od nowa, że każda i każdy z nas, na mocy chrztu świętego jest przecież zdolny i odpowiedzialny za głoszenie swym życiem Chrystusa i Chrystusowej Ewangelii. Powołani do miłowania Boga i sióstr i braci, jesteśmy posłani, by nieść im Chrystusa.











