Ustanowienie sanktuarium, 6.12.2025 Ujście
Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka
Msza św. odpustowa
ustanowienie i ogłoszenie Archidiecezjalnego Sanktuarium Najdroższej Krwi Jezusa Chrystusa
kościół pw. św. Mikołaja w Ujściu
6.12.2025
Umiłowani w Panu Siostry i Bracia,
Dzisiejszy wieczór mówi nam, że adwentowa liturgia Kościoła prowadzi nas jak co roku do święta narodzin Jezusa, a zarazem przypomina nam, że On przecież każdego dnia przychodzi do naszego życia i że ponownie przyjdzie w chwale na końcu czasów. Adwent – jak uczył nas bowiem papież Benedykt XVI – oznacza nadejście Pana. Dziś, w drugą niedzielę Adwentu, to Jan Chrzciciel zapowiada Jego przyjście. Idzie za mną, mocniejszy ode mnie. Prorok znad Jordanu wskazuje przede wszystkim na Tego, który – jak usłyszeliśmy w jego orędziu – będzie sądził ludzi, oczekując dobrych owoców naszego życia; będzie nas chrzcił, czyli wypalał w nas zło Duchem Świętym i ogniem; sam będzie oczyszczał więc to, co jest w nas nieprawością, grzechem i śmiercią. Nie uczyni tego jednak na sposób ludzki. Nie zrobi tego ogniem z nieba czy przemocą. Owszem, jak czytaliśmy dziś u proroka Izajasza, sprawiedliwość będzie mu pasem na biodrach, a wierność przepasaniem lędźwi. Ale to właśnie w imię tej Bożej, a nie ludzkiej sprawiedliwości i wierności, gdy przyjdzie, zamieszka między nami, dosłownie sam, z Ciałem i Krwią swoją wejdzie w całe nasze ludzkie życie, stanie się jednym z nas, we wszystkim do nas podobny, oprócz grzechu. W ten sposób jako prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek, weźmie na siebie wszystkie odwieczne problemy człowieka, właśnie tego człowieka, który zbłądził i zgubił się. Przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie, zwycięży grzech i zło, zbawi nas i odkupi, przywróci nam życie, bo – jak prorokuje w innym miejscu swej Księgi ten sam Izajasz – to w Jego ranach jest nasze zdrowie. Zazdrosna miłość Pana Zastępów tego dokona. Bo to właśnie w imię tej miłości – jak głosił nam dziś Apostoł Paweł – Chrystus nie tylko nas przygarnął – ku chwale Boga, ale na krzyżu dosłownie wylał za nas swoją najdroższą krew. On przelał za nas swoją Krew, aby nas wykupić i obmyć, abyśmy zostali oczyszczeni z wszystkich grzechów. Ofiarując w ten sposób za nas całego siebie – jak wskazywał papież Leon XIV – Ukrzyżowany i Zmartwychwstały daje się nam, abyśmy i my odkryli, że jesteśmy stworzeni, by karmić się Bogiem. Rozpoznajcie więc w tym chlebie Ciało, które wisiało na krzyżu, a w tym kielichu wina Krew, która z boku spłynęła. Przyjmijcie więc i spożywajcie Ciało Chrystusowe, przyjmijcie i pijcie Krew Jego (…) aby się nie rozdzielić, jedzcie Ciało, które was jednoczy; aby nie zwątpić o swej wartości, pijcie Krew, która jest ceną waszego zbawienia. Najdroższa Krwi Chrystusowa, która w Eucharystii poisz i oczyszczasz nasze dusze!
Umiłowani w Panu, Siostry i Bracia!
Zgromadziliśmy się dziś w doroczną uroczystość odpustową ku czci świętego Mikołaja, biskupa, patrona waszej parafii, aby właśnie tutaj, u stóp Ujskiej Kalwarii, ustanowić i ogłosić, że to miejsce jest i odtąd będzie naszym Archidiecezjalnym Sanktuarium Najdroższej Krwi Jezusa Chrystusa. Czynimy to z nadzieją i z ufnością, że przybywający do tego miejsca wierni, poprzez słuchanie Słowa Bożego, w sprawowanych sakramentach, a szczególnie w sakramencie pojednania i pokuty oraz w Eucharystii, właśnie tutaj będą doświadczać owoców męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, abyśmy – jak przypominał Apostoł Paweł – dzięki cierpliwości i pociesze, jaką niosą Pisma, podtrzymywali nadzieję i abyśmy wzorem Chrystusa te same uczucia żywili do siebie i zgodnie jednymi ustami wielbili Boga i Ojca Pana naszego Jezusa Chrystusa. W tym uwielbieniu Boga pomagać nam będzie nie tylko ustanowione tutaj sanktuarium, ale także wybudzone i poświęcone dziś na nowo po gruntownym remoncie kościelne organy. Jak nam przypomniał w tym jubileuszowym roku papież Leon XIV przecież to wielkie cywilizacje pozostawiły nam dar muzyki, abyśmy mogli wyrażać to, co nosimy w głębi serca, a czego nie zawsze potrafią wyrazić nasze słowa. Całość bowiem uczuć i emocji, które rodzą się w naszej głębi z żywej relacji z rzeczywistością, może znaleźć wyraz w muzyce. Ona zaś, wykonywana w kościele, a zwłaszcza w liturgii, niech będzie dla nas zawsze – jak wskazywał papież Leon – wymownym znakiem modlitwy Kościoła, który poprzez piękno muzyki wyraża swoją miłość do Boga. Czuwajcie więc, aby wasze życie duchowe zawsze było na miarę pełnionej przez was tutaj służby Bożej, tak aby mogła ona autentycznie wyrażać łaskę liturgii i aby wszyscy – jak napisał Rzymianom Święty Paweł – za okazane sobie miłosierdzie wielbili wraz z nami Boga. Dlatego oddawać Ci będą cześć i śpiewać będą imieniu Twojemu.
Moi Drodzy!
Wspomniany dziś w liturgii Jan Chrzciciel staje przed nami z wezwaniem do metanoi, do nawrócenia, czyli do zmiany. Nawracajcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie. W naszym nawróceniu, w naszej zmianie myślenia i postępowania dokonywać się będzie adwentowe przygotowanie na spotkanie Tego, który przychodzi, którego Adwent, a więc nadejście, rozpoczętą obecność, już przeżywamy. Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Jak to uczynić? Co mamy zrobić? Do dwóch adwentowych postaw, o których przypominała nam już przed tygodniem pierwsza niedziela Adwentu, a więc przebudzenia i czuwania, dziś wzywani jesteśmy do nawrócenia. Prorok znad Jordanu wzywa więc i nas do nawrócenia, czyli do zmiany mentalności. Niestety – jak wskazywał kiedyś papież Benedykt XVI – naszą naturalną postawą jest przecież zawsze to, by chcieć się utwierdzić w naszym przekonaniu, by oddać wet za wet, by samych siebie postawić w centrum. Nawrócić się to pozbyć się tych niebezpiecznych iluzji, to pozbyć się własnych złudzeń, zmienić tok myślenia, aby dostrzec obecność Boga, aby Bóg stał się obecny w nas i poprzez nas w świecie. Jeśli chcemy naprawdę pomagać ludziom, których spotykamy – tłumaczył nam w swej homilii w minione niedzielę na początek Adwentu papież Leona XIV – czuwajmy wpierw nad sobą, podtrzymujmy naszą wiarę modlitwą i sakramentami, żyjmy nią konsekwentnie w miłości, odrzućmy uczynki ciemności i przemieniajmy się w naszym myśleniu. Nawróćmy się! Często przeszkodą nie jest bowiem sam grzech, który można i trzeba przed Bogiem z pokorą uznać i wyznać, ale domniemanie, że jest się sprawiedliwym, że tu nic nie potrzeba zmienić, że wszystko jest przecież dobrze właśnie tak, jak jest. Nawrócenie jednak to nie bezgrzeszność, ale wejście w pokorną postawę tego, który uznaje swoją niegodność, uznaje zło, które w nim mieszka i uznaje swoją potrzebę zbawienia, która otwiera na miłosierdzie Pana. Ktoś – myślę, że słusznie zauważy – że ci ludzie widzieli, że do Jan ciągną tłumy (…) i chcieli z tego chrztu i oni skorzystać, ale po swojemu, bez nawrócenia, jakby na własny sposób i na własną rękę. Chcieli – jak to powiedzielibyśmy dzisiaj – zaliczyć jeszcze jeden pobożny czyn lub gest. Ale czekając na przyjście Pana potrzeba szczerości, a nie pozorów. Potrzeba nawrócenia, a nie bezmyślnego utwierdzenia się w tym, co dobrze znamy. Potrzeba obudzenia w sobie gotowości do spotkania z Nim i to bez żadnego, ale. Potrzeba otwartości i zaufania, że Ten – jak napisał Rzymianom Apostoł Paweł – który daje cierpliwość i pociechę, sam może sprawić, abyście wzorem Chrystusa te same uczucia żywili do siebie i zgodnie jednymi ustami wielbili Boga. Nawrócenie, to najpierw zmiana naszego myślenia, naszego patrzenia i postrzegania, naszych schematów i utartych złudnych iluzji. Nawrócenie, to z kolei przemiana naszego serca pod wpływem tego, co zdołaliśmy zobaczyć i przyjąć, w co uwierzyć i od czego się odwrócić. Nawrócenie to wreszcie przemiana życia zgodnie z przeminą serca, to – jak nas uczył święty Jan Paweł II – konkretny i codzienny wysiłek człowieka wspartego łaską Bożą, aby stracić swe życia dla Chrystusa, co jest sposobem, by je zyskać, aby porzucić dawnego człowieka i przyoblec człowieka nowego, aby przezwyciężać w sobie to, co cielesne, by zwyciężało to, co jest duchowe. Codzienny wysiłek!
Umiłowani!
Niewątpliwie człowiekiem takiej metanoi, człowiekiem nawrócenie, człowiekiem takiego myślenia, był Patron waszej parafialnej wspólnoty, święty Mikołaj, biskup Miry. Sam nie potrzebował żadnej reklamy dla uczynków miłości. Nie tylko, że się z nimi nie obnosił, ale wręcz ukrywał, by nie czynić w życiu niczego na pokaz. Miłosierdzie bowiem choć – jak to nam niejednokrotnie przypominał papież Franciszek – ma oczy, by widzieć, uszy, by słyszeć i ręce, by konkretnie pomagać, samo tak często pozostaje w ukryciu. Pragnie bowiem uszanować człowieka i jego godność, której nikt i nic nie może naruszać czy usiłować człowieka pozbawić. Wzywa do szacunku i przypomina – jak to kiedyś bardzo pięknie i trafnie ujął nasz błogosławiony Stefan Kardynał Wyszyński, Prymas Tysiąclecia – że możesz dać drugiemu człowiekowi bardzo dużo i serce zranić, a możesz dać niewiele, malutko i serce rozradować, jakbyś przypiął komuś skrzydła do ramion. Niech ten dzisiejszy wieczór i nasza wspólna adwentowa modlitwa przyniesie nam taką pewność wiary. Niech ten, który przychodzi, umocni nas i daje nam swego Ducha.











