Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, 4.06.2026 Inowrocław
Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka
Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej
4 czerwca 2026
kościół pw. Zwiastowania NMP w Inowrocławiu
Kościele święty, chwal swojego Pana!
Umiłowani w Panu Siostry i Bracia!
Szczególny charakter ma nasze tegoroczne Boże Ciało. Szczególny charakter ma ono zwłaszcza dziś, tutaj, w Inowrocławiu. Przeżywamy je bowiem w ramach archidiecezjalnego Kongresu Eucharystycznego. Jego swoistym zwieńczeniem – jak dobrze wiemy – będą jubileuszowe obchody, które w przyszłym roku, pod koniec czerwca pragniemy zorganizować właśnie tutaj, w Inowrocławiu. W ten sposób świętować będziemy stulecie pierwszego na ziemiach polskich zjazdu eucharystycznego, który odbył się tu, w Inowrocławiu. Pamiętaj na wszystkie drogi, którymi cię prowadził Pan, Bóg twój. Świętując, chcemy pamiętać, bo rozumiemy – jak nam przypominał papież Franciszek – że pamiętanie ma dla wiary istotne znaczenie, jak woda dla rośliny: tak, jak nie może pozostać przy życiu i wydać owocu roślina bez wody, podobnie i wiara, jeśli nie czerpie z pamięci o tym, co uczynił dla nas Pan. Nie chodzi bowiem tylko o wspominanie. Nie chodzi tylko o odkrywanie na nowo pięknych kart z naszej historii. Nie chodzi o nostalgiczne powracanie do przeszłości, która przecież już nie wróci. Pamięć jest jednak ważna – jak wskazywał wspomniany już papież – bo pozwala nam trwać w miłości, pozwala powracać do serca, to znaczy nieść w sercu wspomnienia i nie zapominać o tym, kto nas kocha i do kogo miłowania jesteśmy wezwani. Pamiętać więc, że Bóg nas kocha, że z miłości do nas dał nam swojego Syna, że jako chleb żywy – jak wskazywał dziś w Ewangelii święty Jan – zstąpił z nieba, że właśnie po to – jak mówił Żydom sam Jezus – posłał Go na świat żyjący Ojciec, aby dać nam życie, abyśmy dzięki Niemu mieli życie, abyśmy żyli na wieki. W Eucharystii, chlebie z nieba, chlebie wydanym za życie świata, dał nam więc samego siebie dosłownie za pokarm. Dał nam na pokarm swe Ciało i jako napój swoją Krew. W Eucharystii – jak nam mówił papież Franciszek – jest bowiem cały smak słów i gestów Jezusa, zapach Jego Paschy, odurzająca woń Jego Ducha. Gdy ją przyjmujemy, to w nasze serce wpisuje się pewność, że jesteśmy miłowani przez Niego. Gdy ją przyjmujemy, to w naszych uszach i w naszym sercu na nowo rozbrzmiewa, że tak Bóg umiłował świat, że swojego Syna nam dał, aby każdy kto w Niego wierzy miał życie wieczne. Ale powiedzmy sobie to, co jest prawdą – mówiła wówczas tutaj, w Inowrocławiu na Kongresie Eucharystycznym Matka Urszula Ledóchowska, a dziś święta – powiedzmy sobie to, co jest prawdą bolesną: często brak nam tej silnej, tej żywej wiary w obecność Jezusa w tabernaculum, tej wiary, która widzi, choć nie widzi, która słyszy, choć nie słyszy, która obcuje z Jezusem, która z Nim rozmawia jak z bardzo bliską osobą, a która rozumie, że Ten tak bardzo bliski, wierny Przyjaciel, mieszkający wśród nas w tabernaculum – to nasz Pan, to Bóg, Stwórca wszechświata, który cały świat trzyma w swoim ręku, który wyznaczył każdej z gwiazd właściwą jej drogę – Bóg nasz i Pan, Święty, Święty, Święty. Pamiętaj więc (…) i nie zapominaj o Panu, Bogu Twoim. Nie zapominaj, że w Eucharystii jest żywy i prawdziwy Bóg, chleb, który z nieba zstąpił. On jest z nami i idzie z nami przez wszystkie dni aż do skończenia świata.
Drodzy Siostry i Bracia!
Za chwilę, jak w każde Boże Ciało, wyjdziemy z tym właśnie Najświętszym Chlebem po raz kolejny na ulice naszego miasta. Wyjdziemy z tym Przenajświętszym Chlebem w dłoniach do świata, do naszego inowrocławskiego dzisiejszego świata. Nieść go więc będziemy w nasze codzienne życie, takie, jakie ono dziś jest, do naszych domów, do miejsc naszej pracy, naszego cierpienia, naszych ludzkich radości i nadziei, ale także naszej własnej słabości i ludzkiej nędzy. Pójdziemy dziś inowrocławskimi ulicami z tym Chlebem z nieba tak, jak kiedyś z jerozolimskiego wieczernika wyszli i poszli drogami świata uczniowie Jezusa, Jego apostołowie z chlebem połamany w dłoniach. Wyszli oni wtedy pełni Ducha Świętego i mocy z jerozolimskiego wieczernika, jak my za chwilę, po Mszy świętej, pełni Ducha i Bożej mocy wyjdziemy z tego maryjnego kościoła, aby ponieść Chleb z nieba, aby zanieść Jezusa w Eucharystii do wszystkich. W ten sposób, publicznie wyznając dziś naszą wiarę w Eucharystię, w prawdziwą i w rzeczywistą obecność Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, chcemy dać świadectwo i głosić innym, że w naszym życiu to właśnie Eucharystia dodaje nam otuchy i przypomina nam, że przecież nawet w najtrudniejszej drodze nie jesteśmy sami, że Pan o nas nigdy nie zapomina i za każdym razem, gdy idziemy do Niego pokrzepia nas z miłością. Kiedy bowiem karmimy się Jezusem – jak mówił nam w Boże Ciało papież Leon XIV – chlebem żywym i prawdziwym, żyjemy dla Niego. Ofiarowując całego siebie, Ukrzyżowany i Zmartwychwstały daje się nam, byśmy w ten sposób odkryli, że zostaliśmy stworzeni, by karmić się Bogiem. Nasza głodna ludzka natura nosi bowiem znamię niedostatku, który w ten właśnie sposób jest zaspokajany przez łaskę Eucharystii. Jak pisze św. Augustyn, Chrystus jest chlebem, który karmi, a którego nie ubywa; chlebem, który można spożywać, lecz nie można wyczerpać. Eucharystia jest bowiem prawdziwą, rzeczywistą i substancjalną obecnością Zbawiciela, który przemienia chleb w siebie samego, aby z kolei przemienić nas w siebie. Z Eucharystii więc płynie nasza moc i nasza nadzieja. Z Niej czerpiemy prawdziwe życie. W Niej odnajdujemy siłę do przebaczenia i do miłości, która zdolna jest teraz dawać siebie samego, niczego w zamian nie oczekując i nie spodziewając się za to należnej odpłaty. Ona też uzdrawia naszą pamięć i sprawia, że potrafimy zobaczyć i na nowo odczytać jak dobry jest Pan i że nie samym tylko chlebem żyje człowiek, ale człowiek żyje wszystkim, co pochodzi z ust Pana. Ona nam wreszcie pomaga, abyśmy byli jedno, abyśmy byli ludem żyjącego Boga.
Umiłowani, Siostry i Bracia!
Ponieważ jeden jest chleb – jak przypominał Koryntianom Apostoł Paweł – przeto my liczni, tworzymy jedno ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba. Eucharystia tworzy Kościół. Ona jest jego sercem, które nas jednoczy. Przypomina nam, że nie jesteśmy tylko jednostkami, ale ciałem. Eucharystia buduje Kościół. Kościół zaś żyje dzięki Eucharystii, jest więc z Eucharystii. Najświętszy Sakrament – uczył Jan Paweł II – niejako wyznacza więc rytm jego dni, wypełniając je ufną nadzieją. Ilekroć Ją sprawujemy, dokonuje się bowiem – jak uczy nas Sobór Watykański II – jedność wiernych, którzy stanowią jedno ciało w Chrystusie. Tu naprawdę możemy być i jesteśmy jedno. Wszystko więc co się temu sprzeciwia, wszystko, co wystawia naszą jedność na szwank, co jest przeciw jedności nas wszystkich, jest sprzeczne z Eucharystią i nie ma i nie może mieć w niej nigdy miejsca, ani w słowach, ani w gestach, ani w postawach, ani życiu. I to także dzięki zjednoczeniu z Ciałem Chrystusa – jak uczył nas jeszcze święty Jan Paweł II – Kościół coraz głębiej staje się w Chrystusie jakby sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego. Tylko w ten sposób, nigdy nie z samego siebie i przez samego siebie, Kościół staje się w Chrystusie znakiem i narzędziem jedności dla tego świata. Jesteśmy bowiem wspólnotą, która karmi się Ciałem i Krwią Chrystusa. W Nim jest nasza siła i w Nim jest wezwanie, z którym On, tu między nami obecny, wciąż się do nas zwraca: aby byli jedno, aby tak się zespolili w jedno, aby świat uwierzył. Dlatego – jak mówił nam papież Franciszek – i my karmimy się Jezusem, karmimy się Ciałem Chrystusa, abyśmy stawali się Jego Ciałem żyjącym dzisiaj w świecie. Przyjmując Go, mamy więc pozwolić, aby Chrystus działał w naszych czynach: aby Jego myśli były naszymi myślami, Jego uczucia naszymi uczuciami, Jego wybory także naszymi wyborami. Sam papież Franciszek nazwał tę obecność swoistym naszym duchowym DNA konstrukcji jedności. Wzywał też, aby ta właśnie obecność Jezusa w Eucharystii, obecność w Kościele i dla Kościoła, leczyła nas wszystkich od ambicji panowania nad innymi, od żądzy gromadzenia dla siebie, od wzniecania niezgody i szerzenia krytyki, od szukania rywalizacji, żywienia i podsycania jakiejś zabójczej zazdrości czy rzucania oszczerczych plotek. Pan dobrze wie, że same ludzkie siły nie wystarczą. Jedynie Jego obecność pośród nas może nas naprawdę uczynić zdolnymi do budowania jedności, do przełamywania barier i oporów, do burzenia murów, do wychodzenia poza własną strefę komfortu, by służyć naszym siostrom i braciom.
Moi Drodzy!
Za chwilę pójdziemy więc razem. Razem karmimy się Najświętszym Sakramentem i razem też poniesiemy Go naszymi ulicami. W ten sposób – jak nam wskazywał jeszcze papież Leon – powierzymy Go spojrzeniu i sercu ludzi. Sercu tych, którzy wierzą, aby wierzyli jeszcze mocniej, ale i sercu tych, którzy nie wierzą lub są obojętni, aby zastanowili się nad głodem, jaki odczuwają w swej duszy i tym chlebem, który może ich nasycić, chlebem, który daje życie na wieki.











