Nowy Rok, Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki, 1.01.2026 Gniezno

Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka
Nowy Rok, Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki
1 stycznia 2026
bazylika prymasowska w Gnieźnie

Umiłowani Współbracia w Chrystusowym Kapłaństwie,
Prześwietna Kapituło Prymasowska,
Osoby Życia Konsekrowanego,
Siostry i Bracia w Chrystusie Panu,

Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. Wchodząc w Nowy Rok Pański 2026 i my powtarzamy dziś jeszcze raz słowa Aaronowego błogosławieństwa. Kościół wypowiada je dziś, u progu nowego roku, nad nami, nad każdą i każdym z nas; nad nami, którzy jesteśmy razem, by z tym właśnie Bożym błogosławieństwem przekroczyć dziś próg Nowego Rok i odważnie wejść w ten czas, który jest przed nami. Umocnieni łaską co dopiero zakończonego w Kościele roku jubileuszowego, roku świętego kontynuujemy więc jako Kościół Gnieźnieński nasze pielgrzymowanie z chrześcijańską nadzieją, której źródłem jest On, Jezus Chrystus, Syn Boży, zrodzony z Niewiasty. Tajemnica Wcielenia – jak wskazał nam w tegorocznym orędziu na obchodzony dziś Światowy Dzień Pokoju papież Leon XIV – zaczyna się bowiem w łonie młodej matki i objawia się w betlejemskim żłóbku. Rozpromienione nad nami Oblicze Boga, pełne blasku i światła, zwrócone ku słuchającym, dziś ku Tobie i ku mnie, jaśnieje – jak napisał kiedyś w swej encyklice Veritatis splendor Jan Paweł II – pełnią swego piękna właśnie w obliczu Jezusa Chrystusa, w tym obrazie Boga niewidzialnego i odblasku Jego chwały, pełnym łaski i prawdy. On jest drogą i prawdą, i życiem. On jest naszym pokojem i pojednaniem. On jest źródłem pokoju. On jest szansą na pokój w tym świecie. Chrystus – nasz pokój, jest Tym, który zwyciężył śmierć i zburzył mury oddzielające ludzi – to Dobry Pasterz, który oddaje życie za swoją owczarnię i ma wiele owiec poza zagrodą. A Jego obecność – jak zapewnia nas dalej w swym pokojowym orędziu papież Leon – Jego dar, Jego zwycięstwo znajdują oddźwięk w wytrwałości wielu świadków, dzięki którym dzieło Boga trwa w świecie, stając się jeszcze bardziej widoczne i jaśniejące w mroku czasów. Bo tego mroku naszych czasów, mroku konfliktów i toczonych dziś krwawych wojen, mroku nienawiści i agresji, mroku podziałów i powznoszonych pomiędzy ludźmi murów nie są w stanie – jak widzimy – rozproszyć podejmowane z takim wysiłkiem rozmowy i rokowania. Nie są również zdolne go powstrzymać same podnoszone wydatki na zbrojenia. I nie ograniczy go sam postęp technologiczny czy zastosowanie sztucznej inteligencji. Trzeba ludzi pokoju, trzeba mężczyzn i kobiet, którzy wciąż wierząc, że pokój nieuzbrojony i rozbrajający – jak go nazywa papież Leon – pokój pokorny i wytrwały, pochodzi od Boga, będą opierać się skażeniu ciemności, aby strzegąc go najpierw w głębi swego ducha, mogli promieniować na otocznie jego jasnym ciepłem. Jeśli chcecie innych przyciągnąć do niego – mówił święty Augustyn – wpierw sami go miejcie i przestrzegajcie. Niech to w was goreje, czym innych macie zapalać. Pokój jest bowiem nie tyle celem, co obecnością i wędrówką. Owszem, niezwykle dziś trudną i wręcz dramatyczną, ale rzeczywistą i wciąż możliwą do podjęcia. Podstawą pokoju – jak uczył już Jan XXIII – jest bowiem zawsze wzajemne zaufanie.

Drodzy Siostry i Bracia!

Przekraczamy dziś próg Nowego Roku wraz z Maryją, Matką Bożą. Ona jest bramą, przez którą na ten świat wszedł Chrystus. Ona przyjęła Go w swym dziewiczym łonie. Ona wydała Go na świat. Wydała na świat Jezusa, Księcia Pokoju. Bóg złożył swoje imię, samego siebie jako Dziecko w Maryi. Dlatego Ona – jak mówił w jednej ze swych homilii papież Benedykt XVI – stała się świątynią, miejscem, w którym jest Bóg, w którym Jego imię jest żywe pośród nas. Stała się bramą, przez która Bóg wchodzi, Ona otwiera również bramę błogosławieństwu. Maryja, błogosławiona i błogosławiąca, prowadzi nas więc do Chrystusa. W blasku Jej oblicza w sposób najczystszy promieniuje blask oblicza Boga. W twarzy Maryi, Matki Jezusa, Matki Bożej odbija się blask Boga, blask Oblicza Boskiego Syna. Jezus Chrystus narodzony z Maryi Dziewicy nie jest bowiem – jak nam wskazywał kiedyś papież Franciszek – jakąś mglistą ideą religijną czy przelotną emocją. On ma konkretne ludzkie oblicze i imię Jezus, z Ojca zrodzony, ale przyjął ciało w Maryi Dziewicy; przychodzi z wysokości nieba, ale dzięki Niej zamieszkuje w głębinach ziemi; jest Synem Bożym, ale to przez Nią i z Niej się narodził, przez Nią i z Niej stał się Synem Człowieczym (…) Narodził się z niewiasty i jest jednym z nas: z tego właśnie powodu może nas zbawić. Zrodzony z niewiasty. W Nim więc, zrodzonym z Maryi Panny, Bóg jest z nami. Macierzyństwo Maryi jest więc dla nas wszystkich również drogą do spotkania z Bogiem w Jezusie Chrystusie, drogą najbliższą i najbardziej bezpośrednią. To właśnie dlatego pasterze – jak słyszeliśmy przed chwilą w Ewangelii – gdy przyszli do Betlejem, znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę. Na swej drodze do Boga, do Tego, o którym usłyszeli od anioła na betlejemskich polach, znaleźli człowieka. Nie widzieli jakiś nadzwyczajnych znaków, które by o Nim mówiły. Nie byli też świadkami jakiś cudownych objawień, które by Go zapowiadały. Nie ukazał się im jako oślepiające słońce. W Betlejem pasterze znaleźli Dziecię, znaleźli Nowonarodzonego, znaleźli zrodzonego z niewiasty człowieka, znaleźli bezbronne, kruche ludzkie niemowlę. Potrafili jednak w Nim rozpoznać, że to właśnie Ten, o którym usłyszeli, że narodził się im jako Zbawiciel, Mesjasz, Pan. W ten sposób i oni może jako pierwsi z ludzi pojęli właśnie to – jak mówił kiedyś w swej noworocznej homilii papież Franciszek – że uprzywilejowanym miejscem, w którym można Boga spotkać, jest przede wszystkim nasze życie, nasze kruche człowieczeństwo, człowieczeństwo tego, który każdego dnia przechodzi obok nas. Odkąd bowiem w Jezusie Chrystusie Bóg stał się człowiekiem, odkąd przyjął nasze ludzkie ciało, odkąd narodził się z Maryi Panny, odkąd zrodzony z niewiasty stał się ciałem, stał się naszym bratem i pozostaje na zawsze Bogiem z nami.

Umiłowani!

Macierzyństwo Maryi Panny, Matki Bożej, które świętujemy w tym pierwszym dniu nowego roku, ukazuje nam, w jaki sposób możemy i my spotkać w Jezusie Chrystusie, prawdziwego Boga, w jaki sposób znaleźć Go tak, jak znaleźli Go w Betlejem pasterze, w jaki sposób możemy Go przyjąć. Kościół za świętym Augustynem powtarza nam najpierw, że Maryja zanim przyjęła Jezusa w swoim dziewiczym łonie, przyjęła Go najpierw przez wiarę (prius mente quam ventre). I to właśnie na tej drodze wiary Maryja wychodzi nam naprzeciw, podtrzymuje nas i prowadzi. Ona jest matką, bo cieleśnie zrodziła Jezusa i jest nią, bo w pełni przyjęła wolę Ojca. Dlatego wspomniany już przeze mnie święty Augustyn przypomina i nam, że żadnego znaczenia nie miałoby dla Niej samo boskie macierzyństwo, gdyby Chrystusa nie nosiła w swoim sercu, szczęśliwsza przy tym będąc niż wtedy, gdy poczęła Go w ciele. Maryja, Matka Boża jest więc przewodniczką na drodze naszej wiary, na drodze wiary Kościoła, na drodze naszego przyjęcia przez wiarę Chrystusa.  Słusznie nazywana przez Kościół pierwszą, która uwierzyła, pierwszą wierzącą, idzie na jego czele. Z pokolenia na pokolenie jest obecna pośród Kościoła pielgrzymującego przez wiarę jako wzór nadziei, która zawieść nie może. Co więcej, to właśnie od Niej, od Maryi, Matki Bożej – jak wskazywał nam jeszcze święty Jan Paweł II – sam Kościół uczy się swego własnego macierzyństwa. Kościół jak Ona jest bowiem Matką wierzących. Kościół bowiem, ożywiony Duchem Świętym, rodzi przez wiarę i chrzest święty synów i córki do nowego życia. I to macierzyństwo Kościoła – jak mówił jeszcze Jan Paweł II – jest zaś szczególnie widoczne i przeżywane w Świętej Uczcie, w Eucharystii, w której uobecnia się Jezus Chrystus, Jego prawdziwe Ciało narodzone z Maryi Dziewicy. Kościół bowiem otrzymał Eucharystię od Chrystusa, swojego Pana, nie jako jeden z wielu cennych darów, ale jako dar największy, ponieważ jest to dar z samego siebie, z własnej osoby w jej świętym człowieczeństwie, jak też dar Jego dzieła zbawienia. Wdzięczni za ten dar Jego prawdziwej i rzeczywistej obecności pośród nas, pośród swego Kościoła, pragniemy w tym roku – jak już zapowiadałem – od uroczystości świętego Wojciecha pójść razem drogą Kongresu Eucharystycznego nie tylko dziękując Jezusowi Chrystusowi za Jego obecność w Eucharystii, ale umacniając naszą wiarę i przyjmując wezwanie, by samemu stawać się jak On dla drugich chlebem, stawać się błogosławieństwem. Bo to właśnie dobroć – jak nam przypomniał w swym orędziu na dzisiejszy dzień pokoju papież Leon XIV – jest rozbrajającą. Być może dlatego Bóg stał się Dzieciątkiem (…) Bo nikt, jak tylko dziecko, nie potrafi tak nas przemienić. Prosimy więc dziś, u progu nowego roku, Maryję, Matkę Bożą i naszą Matkę, abyśmy jak Ona potrafili z wiarą przyjmować Jezusa i jako Ona zachowywać wszystkie te sprawy i rozważać je w swoim sercu. Prosimy Maryję, Matkę Bożą, błogosławioną między niewiastami, która dała nam Chrystusa jako owoc swojego macierzyńskiego łona, aby nas w nadziei prowadziła i nam w tym pomagała. Amen.