Msza św. Krzyżma, 2.04.2026 Gniezno
Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka
Msza św. Krzyżma
Wielki Czwartek 2 kwietnia 2026
katedra gnieźnieńska
Drodzy Współbracia w Chrystusowym Kapłaństwie,
Osoby Życia Konsekrowanego,
Umiłowani w Panu Siostry i Bracia!
Kiedy w synagodze w Nazarecie podano Jezusowi księgę proroka Izajasza, On – jak opisuje nam to wydarzenie święty Łukasza – otworzył księgę i znalazł miejsce, gdzie było napisane: Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie. Jezus – jak czytaliśmy – rozwinął zwój księgi i znalazł miejsce. Nie było to jednak poszukiwanie – jak nieraz mówimy – tak na chybił – trafił. Nie było w tym poszukiwaniu nic przypadkowego. Nie było nic magicznego. Ewangelista mówi nam wyraźnie, że kiedy Jezus rozwinął zwój Izajaszowej księgi, znalazł właśnie to miejsce. Można chyba nawet powiedzieć, że w pewien sposób swymi oczyma nawet je wyszukał, że je wypatrzył, że do niego sam dotarł, że to był – jak ktoś kiedyś trafnie zauważył – właśnie ten tekst, w którym od długiego już czasu widział siebie samego. Dobrze bowiem rozumiał, że tymi słowami Bóg czyta i określa Jego życie, Jego tożsamość i Jego posługę. To są właśnie te słowa, w których w Izajaszowym proroctwie jest mowa o Nim, o Jego życiu i Jego powołaniu, o Jego misji. To On przecież jest Tym Wybranym, na którym – jak to zobaczył nad Jordanem Jan Chrzciciel – dosłownie spoczął Duch Święty. Otworzyły się bowiem wtedy – jak czytamy choćby u świętego Mateusza – nad Nim niebiosa, a Jan ujrzał Ducha Bożego zstępującego i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. On więc, namaszczony Duchem Świętym i w Jego mocy do ludzi posłany, dziś, teraz, gdy jak w każdy Wielki Czwartek o poranku jesteśmy znów razem, tutaj, w naszej katedrze, dla większości z nas wieczerniku naszych święceń, naszego kapłańskiego namaszczenia i posłania, On – jak mówił kiedyś kapłanom na Mszy Krzyżma papież Franciszek – otwiera również zwój naszego życia i uczy nas odnajdować fragmenty, które odsłaniają jego sens i misję. Warto więc dziś, Drodzy Bracia, pozwolić Jezusowi, aby otworzył jeszcze raz ten zwój naszego kapłańskiego życia. Warto, aby On to dziś dla nas i z nami zrobił. Warto, aby pomógł nam odczytać na nowo nasze życie i powołanie, naszą kapłańską posługę, ale nie po to, aby się sobą dziś zasmucić i zmartwić, aby zobaczyć i policzyć, ile już z tej Bożej łaski, z tego Bożego namaszczenia, z tego Bożego Ducha w nas i z nas z latami uleciało, ileśmy przez nasze lenistwo, przez naszą letniość czy gnuśność już utracili, ile przysypane zostało naszym własnym lękiem i smutkiem, naszym zgorzknieniem czy zniechęceniem, ile daliśmy sobie wydrzeć przez ducha tego świata, który zdawał się i wciąż może się nam jeszcze zdaje bardziej interesujący i bardziej atrakcyjny i który – może nawet pomimo tego, że o siebie nadal jakoś jeszcze walczymy – jakoś mocno wciąż w nas i między nas się wdziera. Warto bowiem, aby właśnie dziś, w Wielki Czwartek naszego kapłaństwa Jezus wraz z nami otworzył zwój naszego życia i pomógł nam dziś jeszcze raz odnaleźć właśnie to, co odsłania jego sens i misję. W tym jest bowiem tak naprawdę ważna odpowiedź, której wszyscy wciąż tak bardzo w potrzebujemy. Odpowiedź o sens i misję. Odpowiedź na nasze pytanie, po co tak naprawdę jesteśmy i komu tak naprawdę służymy.
Drodzy Bracia!
Jezus przyszedł do Nazaretu, gdzie się wychował. Jesteśmy wzięci z ludzi i dla ludzi. Dobrze więc i my znamy swój własny Nazaret, nasze własne ludzkie ograniczenia i nasze słabości, nasze złudzenia i nasze grzechy. Wiemy też, że nasze powołanie jest darem i łaską. Zostaliśmy przecież, jak ufamy, zaproszeni, zostaliśmy namaszczeni i posłani, aby – jak mówił kiedyś do kapłanów Leon XIV – żyć miłością pasterską z tym samym wielkim sercem, co Ojciec, pielęgnując w sobie Jego pragnienie, aby nikt nie zginął, ale aby wszyscy, także dzięki nam, poznali Chrystusa i mieli w Nim życie wieczne. I zawsze musi nam chodzić o wszystkich, a nie tylko o niektórych. Zwłaszcza dziś, w tym czasie, w którym żyjemy musi nam tak naprawdę zawsze chodzić rzeczywiście o wszystkich. Przez to święte sakramentalne namaszczenie – jak przypomniał nam dziś prorok Izajasz – jesteśmy bowiem dla wszystkich kapłanami Pana i sługami Boga. W ten sposób jesteśmy też wciąż zaproszeni Bożą łaską, aby w naszym życiu i powołaniu dać wobec wszystkich świadectwo łasce Pana. Namaścił i posłał Mnie, abym obwoływał rok łaski Pana, biorąc – jak mówił papież Leon – na swoje ramiona tych, którzy się zagubili, obdarzając przebaczeniem tych, którzy zawinili, idąc na poszukiwanie tych, którzy się oddalili lub zostali wykluczeni, lecząc tych, którzy cierpią na ciele i duchu, zanurzając wszystkich w tej miłości, która rodząc się z przebitego boku Ukrzyżowanego, ogrania przecież wszystkich ludzi i napełnia cały świat. Nie możemy więc i nie powinniśmy żyć i posługiwać nigdy tylko po to, aby jedynie szukać własnej afirmacji i aprobaty dla siebie i to jeszcze za wszelką cenę. Nie jesteśmy księżmi po to, aby ludzkie oczy były w nas utkwione. Nie jesteśmy influencerami, ale kapłanami. Nie wolno nam samym nigdy sobą Jezusa zasłaniać. Nasze własne oczy i oczy wszystkich powinny być – jak czytaliśmy dziś w Ewangelii – tylko w Niego utkwione. W naszym życiu i posługiwaniu to właśnie On ma być widoczny. A my, namaszczeni przez Niego i posłani, jesteśmy właśnie po to – jak przypominał nam papież Leon XIV – abyśmy zjednoczeni z Nim, mogli być sakramentem miłości Jezusa w tym świecie. Nie lękajcie się więc swoje kruchości – prosił nas papież modląc się za kapłanów w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa – Pan nie szuka bowiem kapłanów doskonałych, ale serc pokornych, otwartych na nawrócenie i gotowych kochać tak, jak On sam nas umiłował. Trzeba tylko pozwolić Panu, by prześwietlał nasze serca i jasno pokazywał, co kieruje naszymi decyzjami. Prawość intencji – jak wskazywał papież – oznacza bowiem możliwość codziennego wyznania z prostotą i prawdą: Panie, chcę być Twoim kapłanem, nie dla siebie, ale dla Twojego ludu. Niech nas to codziennie ponawiane wyznanie prowadzi. Niech nam rozświetla drogę, abyśmy byli jak Chrystus gotowi zawsze służyć i dać swoje życie dla drugich.
Umiłowani Współbracia w Kapłańskim posługiwaniu!
Wielki Czwartek jest powrotem do Wieczernika naszych święceń. Jest okazją do wdzięczności za dar i łaskę, która została nam dana przez włożenie rąk i przez święte namaszczenie. Jest też miejscem, z którego pragnę wam wszystkim dziś, tutaj razem zgromadzonym, jeszcze raz za wasze kapłańskie życie i posługiwanie w Kościele Gnieźnieńskim, serdecznie podziękować. Pragnę wam powiedzieć, że każdy z was jest tutaj ważny i potrzebny. Pragnę jako wasz biskup stanąć więc jeszcze raz przy was i wraz z wami dziś prosić o umocnienie, o nasze odnowienie, o nasze nawrócenie, o wierność temu, co przyrzekaliśmy w dniu naszych święceń, o wytrwałość i cierpliwość wobec siebie nawzajem, o ducha jedności i wzajemnego zrozumienia, o wybaczenie i przebaczenie sobie i drugim, jeśli ktoś z nas miałby coś przeciw drugiemu, o niegasnącą miłość i nadzieję, które zdolne będą ożywić nasze zmęczone serca i wzbudzić dziś w nas i wyzwolić nowy zapał do kapłańskiej służby. Nasza nadzieja opiera się przecież na świadomości, że Pan nas nie opuszcza: zawsze nam towarzyszy. Karmiąc się Eucharystią rozumiemy, że nasze powołanie polega na byciu hostią wraz z Chrystusem. A za papieżem Leonem z jego homilii wygłoszonej podczas jubileuszu kapłanów również ja pragnę dziś powtórzyć – jak mówił – jeszcze raz kilka prostych rzeczy, które uważam za ważne dla naszej dalszej wspólnej przyszłości: miłujcie Boga i braci, bądźcie hojni, gorliwi w sprawowaniu sakramentów, w modlitwie, zwłaszcza w adoracji i w posłudze; bądźcie zawsze blisko swojej owczarni, poświęcajcie swój czas i energię wszystkim, nie oszczędzając się, nie czyniąc różnic, jak nas uczą przebity bok Ukrzyżowanego i przykład świętych. Niech wstawiennictwo świętego Wojciecha, biskupa i męczennika, naszego pierwszego biskupa Radzyma Gaudentego, a także wszystkich błogosławionych kapłanów męczenników wraz z biskupem Michałem Kozalem, uprasza nam dziś łaskę odnowy i wierności Chrystusowi i Kościołowi. W tym duchu proszę was, abyście teraz odnowili wasze kapłańskie przyrzeczenia.











