Jubileusz parafii, 15.12.2025 Różanna
Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka
30-lecie erygowania parafii
25-lecie konsekracji świątyni parafialnej
15 grudnia 2025
kościół pw. św. Brata Alberta, Różanna
Umiłowani w Panu Siostry i Bracia,
Trzydzieści lat temu, 15 grudnia 1995 roku arcybiskup Henryk Muszyński, metropolita gnieźnieński powołał do życia waszą parafię. Po pięciu latach, także 15 grudnia 2000 roku, poświęcił tutaj nowo wybudowany kościół. W dokumencie potwierdzającym uroczyste poświęcenie kościoła ksiądz arcybiskup Muszyński wskazywał, że kościół ten wraz z zapleczem parafialnym został wybudowany ofiarnym trudem wiernych. Życzył wam też, aby ta poświęcona przez niego świątynia służąc obecnym parafianom i przyszłym pokoleniom, które po nich przyjdą, gromadziła was na Ucztę Eucharystyczną, na sprawowanie Sakramentów Świętych, abyście tutaj – jak wskazywał wam wówczas konsekrator waszego kościoła – jak najliczniej karmili się przy Stole Słowa Bożego i Eucharystii. W ten sposób i my, dziś tutaj, w waszej parafii pod wezwaniem Świętego Brata Alberta i w tym poświęconym Bogu kościele zgromadzeni, aby wspólnie świętować 30. rocznicę powołania do życia waszej parafii i dwudziestopięciolecie poświęcenia tego kościoła, pragniemy jeszcze raz doświadczyć tej prawdy, że powołaniem Kościoła, powołaniem ludzi wierzących w Chrystusa, naszym powołaniem, począwszy – jak to pięknie powiedział w Libanie w sanktuarium świętego Charbela papież Leon XIV – od naszych rodzin, małych Kościołów domowych, poprzez wspólnoty parafialne i diecezjalne, aż po Kościół powszechny jest komunia, jedność. Powołaniem więc Chrystusowego Kościoła jest budowanie jedności z Bogiem i między nami. Kościół – uczył nas Sobór Watykański II – jest bowiem w Chrystusie jakby sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego. A ta jedność, która umacnia się wokół ołtarza – jak przypomniał nam z kolei w pierwszą Niedzielę Adwentu papież Leon – jest darem Boga i jako taka jest silna i niepokonana, ponieważ jest dziełem Jego łaski, jest z Boga. Jednocześnie jednak jej realizacja w historii – jak tłumaczył jeszcze dalej nasz papież – jest powierzona nam i naszym wysiłkom. Dlatego wymaga ona troski, uwagi, „konserwacji”, aby cały upływ czasu i przeciwności losu nie osłabiły jej struktur i aby fundamenty pozostały solidne.
Moi Kochani!
Dziś, po trzydziestu latach od powołania do życia waszej parafii i po dwudziestu pięciu latach od poświęcenia tego kościoła, z pewnością możecie sami powiedzieć ile trudu i wysiłku w ciągu tych minionych już lat, ile wspólnych starań i zabiegów, ile troski i uwagi od was wszystkich wymagała i kosztowała was ta poświęcona Bogu świątynia, ten parafialny kościół, aby z upływem czasu nie tylko okazywał się coraz piękniejszy, bardziej przyozdobiony, ale także, by jego struktura budowalna i jego fundamenty pozostały wciąż solidne. I trzeba dziś sobie nawzajem podziękować za ten wspólny wysiłek. Ale trzeba też sobie dziś, w tę właśnie uroczystość, w rocznicę poświecenia kościoła i powołania do życia naszej parafii, postawić sobie może jeszcze ważniejsze i istotniejsze pytanie, a mianowicie zapytać jeszcze siebie, wszyscy i każdy i każda z was, wasi duszpasterze i wierni, o tę waszą osobistą troskę, o ten osobisty wkład i duchowy wysiłek, o tę własną uwagę, jaka jest konieczna w życiu człowieka wierzącego, jaka jest niezbędna po to, aby już nie tylko wybudowany tutaj w Różannie sam kościół parafialny, a więc ten piękny parafialny budynek, ale właśnie wasza wspólnota parafialna, a więc ludzie, którzy tutaj żyją, tu przychodzą i tutaj się modlą, była i stawała się coraz bardziej wspólnotą ludzi zjednoczonych, żyjących w wierze i jedności, której źródłem jest Jezus Chrystus. Czy przez te minione lata rzeczywiście staraliśmy się z całych naszych sił wspierać i wzmacniać więzi, które nas łączą, aby wzajemnie się ubogacać, a także – jak wskazywał nam jeszcze papież Leon – aby być przed światem, przed tym światem, w którym na co dzień żyjemy, naprawdę wiarygodnym znakiem nieskończonej miłości Pana? Wiemy, że to nie jest zadanie ani proste, ani łatwe. Wiemy, że domaga się ono od nas codziennego wysiłku i codziennej troski. I wiemy też, że nasze zaangażowanie będzie proporcjonalne do tego, na ile – dzięki Bożej łasce, dzięki słuchanemu Słowu Bożemu i przez udział w sakramentach świętych, a zwłaszcza w Eucharystii – wpierw my sami zdolni będziemy otworzyć się na dar i łaskę naszego chrześcijańskiego powołania i odważnie podejmować je i żyć nim na co dzień w naszym życiu. Kościół – jak nam przypominał jeszcze kiedyś papież Leon – zbudowany jest przecież z żywych kamieni, którymi wszyscy jesteśmy. Każdy więc kamień, nawet ten najmniejszy – jak nam jeszcze tłumaczył wówczas papież – umieszczony przez Pana we właściwym miejscu, odgrywa naprawdę ważną rolę dla stabilności całej konstrukcji. Każda więc i każdy ma w tej budowli swoje własne miejsce. Każda i każdy jest tutaj ważny i istotny dla stabilności całej wspólnoty. Każda i każdy bezcenny, by wznosić się we wspólnym budowaniu. Ale, by temu podołać – jeszcze raz powtórzę – musimy pozostawać złączeni w coraz silniejszy sposób z Jezusem. Papież Franciszek tłumaczył to kiedyś w następujący sposób: jak dla życia naszego ludzkiego ciała ważne jest, by krążyła w nim ożywcza limfa, tak i my musimy pozwolić, by działał w nas Jezus Chrystus, aby Jego słowo było naszym przewodnikiem, aby Jego eucharystyczna obecność nas posilała, ożywiała, aby Jego miłość umacniała naszą miłość bliźniego. I to zawsze! Zawsze, zawsze!
Moi Drodzy, Siostry i Bracia!
Ewangelia, której przed chwilą wspólnie wysłuchaliśmy, wskazuje nam drogę. Ona przypomina nam właśnie tę prawdę – jak już na to wskazywał nam papież Leon – że realizacja jedności jest również powierzona nam i naszym konkretnym wysiłkom. Wymaga przebaczenia i pojednania. Jezus bowiem – jak wskazywał nam kiedyś w swym komentarzu do tego fragmentu Mateuszowej Ewangelii papież Franciszek – posuwa się wręcz tutaj do stwierdzenia, iż nasza relacja z Bogiem nie może być szczera, jeśli nie chcemy pojednać się z bliźnimi. Wspólnotę tworzą bowiem tylko ludzie pojednani ze sobą, zdolni sobie wzajemnie przebaczać. Bóg kocha nas jako pierwszy, darmo, czyniąc pierwszy krok w naszą stronę bez naszej zasługi. Nie możemy jednak – jak tłumaczył papież Franciszek – świętować Jego miłości bez uczynienia pierwszego kroku, aby pojednać się z tymi, którzy nas zranili. W ten sposób dokonuje się wypełnienie w oczach Bożych. W przeciwnym wypadku to, co czynimy na zewnątrz, czysto rytualnie, jest po prostu puste i bezużyteczne. Aby więc nasze życie w parafii miało sens, aby nie było puste i bezużyteczne, aby nie było tylko formalnym spełnianiem naszych chrześcijańskich obowiązków, musi opierać się na prawdzie miłości, na prawdzie przebaczenia i wzajemnego pojednania. Domaga się więc naszej odpowiedzialności i miłości. Domaga wyjścia poza nasze utarte schematy. Domaga się podjęcia drogi i – jak słyszymy w Adwencie – prostowania naszych dróg do Boga i do drugiego człowieka. I oby nam się to udało, choćby na najmniejszym odcinku. Dwadzieścia pięć lat temu, w dniu uroczystego poświęcenia waszego kościoła, wprowadzając was w sam obrzęd poświęcenia, ksiądz arcybiskup modlił się wraz z wami prosząc Boga, aby nasza wspólnota, odrodzona w jednym źródle chrzcielnym i karmiona Eucharystią przy tym samym stole Pańskim, rosła na duchową świątynię i wzrastała w nadprzyrodzonej miłości, gdy się gromadzi przy jedynym ołtarzu. Wzrost i rozwój parafii będzie więc zawsze zależał od tego, czy jako członkowie tej wspólnoty odrodzeni w jednym źródle chrzcielnym i karmieni przy tym samym Stole Pańskim, wzrastać będziemy razem we wzajemnej miłości. Jezus bowiem – jak mówił kiedyś papież Franciszek – proponuje tym, którzy za Nim idą, doskonałość miłości: miłości, której jedyną miarą jest bycie bez miary i wykraczanie poza wszelkie rachuby. Święty Brat Albert Chmielowski, niebieski patron waszej parafialnej wspólnoty, przykładem swego życia wciąż może was w tym inspirować i pobudzać, a swoim wstawiennictwem upraszać odwagę i siłę do podjęcia tej wspólnej drogi. Świętość bowiem – jak mówił w Krakowie w dniu beatyfikacji Brata Alberta Jan Paweł II – polega na miłości. Opiera się na przykazaniu miłości. Mówi Chrystus: to jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.











