Dzień Życia Konsekrowanego, 2.02.2026 Gniezno
Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka
Święto Ofiarowania Pańskiego
Dzień Życia Konsekrowanego
2 lutego 2026
katedra gnieźnieńska
Drodzy Bracia w Chrystusowym Kapłaństwie,
Siostry i Bracia Życia Konsekrowanego,
Umiłowani Siostry i Bracia w Chrystusie Panu,
W dzień Ofiarowania Maryja i Józef przynieśli Jezusa do jerozolimskiej świątyni. W ten sposób sami nie tylko wypełnili – jak wskazuje nam święty Łukasz – przepisy Prawa Pańskiego, ale także dali okazję do szczególnego spotkania Jezusa z Symeonem i Anną. Na spotkanie Dzieciątka Jezus w jerozolimskiej świątyni wyszły bowiem osoby, które właśnie tam, w Jerozolimie, w jerozolimskiej świątyni z nadzieją oczekiwały przyjścia Zbawiciela. Pobożny i prawy Symeon, który – jak mówi o nim dziś święty Łukasz – wyczekiwał pociechy Izraela oraz podeszła w latach prorokini Anna, kobieta i wdowa, która służyła Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Łączyło ich to, że nosili w swych sercach pragnienie ujrzenia Mesjasza Pańskiego. Gdy więc w przyniesionym do Jerozolimy na rękach Maryi i Józefa Dzieciątku Jezus rzeczywiście – jak nam zapowiadał prorok Malachiasz – przyszedł do swojej świątyni Pan, rozpoznali w Nim zaraz Tego, na którego w swym życiu tak długo i tęsknie czekali. Bóg wyszedł na spotkanie oczekującego Go ludu. W Jezusie Chrystusie wyszedł do człowieka, który Go oczekiwał. W osobach Symeona i Anny widzimy jednak nie tylko uosobione nasze ludzkie oczekiwania i tęsknoty za Bogiem, nasze pragnienie spotkania z Nim. Symeon i Anna pozwalają nam także w nich samych zobaczyć – jak wskazywał nam kiedyś papież Franciszek – osoby cierpliwe w oczekiwaniu, czujne duchowo i wytrwałe w modlitwie. Symeon i Anna, choć z pewnością doświadczali w swoim życiu różnych trudności, nauczyli się wytrwałości w oczekiwaniu, wrażliwości i otwartości na natchnienia Ducha Świętego oraz wierności w słuchaniu Słowa Bożego. To ufne i pełne nadziei wypatrywanie pociechy Izraela i wytrwała obecność w postach i na modlitwie w świątyni, prawdziwie ukształtowały ich serca. Spotykając Dzieciątko Jezus, potrafili rozpoznać w Nim, w tym Dziecku wnoszonym wtedy do świątyni przez Maryję i Józefa – jak czytaliśmy dziś w Liście do Hebrajczyków – Tego, który jako człowiek, musiał się upodobnić pod każdym względem do nas. Jednocześnie – jak zaświadcza nam Ewangelista – za natchnieniem Ducha Świętego, właśnie w Nim, w tym Dziecku – jak mówił Symeon – ujrzeli Boże zbawienie dla wszystkich narodów. Dlatego też zaraz sławili Boga za ten dar zbawienia i mówili o Nim wszystkim, którzy jak oni, oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. Stojąc przed Nim z otwartym sercem – jak czytamy w Evangelii gaudium – pozwalając, by to On na nas spojrzał, rozpoznajemy bowiem to spojrzenie miłości (…) Jakże słodko (…) być po prostu przed Jego oczyma! Jakże dobrze jest zezwolić, by On powrócił i dotknął naszej egzystencji i posłał nas, byśmy głosili Jego nowe życie!
Drodzy Siostry i Bracia!
W Święto Ofiarowania Pańskiego jako konsekrowani macie doroczną okazję, aby jak kiedyś Symeon i Anna, być tutaj, w tej gnieźnieńskiej świątyni, razem przed Jezusem, który do nas przychodzi. Niesiecie w sercach przed Niego, jak wówczas oni, jak Symeon i Anna, wasze oczekiwania i tęsknoty. Przynosicie wasze codzienne zmagania, waszą wytrwałość i wierność powołaniu, którym was Jezus wezwał. Dziękuję Bogu więc za was, za wasz trud i wasze świadectwo, ale nade wszystko za waszą ufność, niekiedy wbrew nadziei i za wasz entuzjazm wiary i waszą wytrwałą miłość do Jezusa i do Kościoła. Symeon i Anna – jak nam mówił papież Franciszek – byli ludźmi cierpliwymi w oczekiwaniu, czujnymi duchowo i wytrwałymi na modlitwie. Niewątpliwie cierpliwość, czujność i wytrwałość są tymi dobrymi cechami, które rozwijają naszą odpowiedź na wezwanie Boże. W zakonnej posłudze – jak przypomina nam z kolei papież Leon XIV – jakże ważne jest dawanie świadectwa o tym, że przecież na zawsze jesteśmy w dobrych rękach Stwórcy. W życiu i apostolacie istotne staje się bowiem pielęgnowanie naszej wiary, aby – jak przestrzega nas papież – nie osłabła ona – być może z powodu ucieczek, mechanizmów obronnych, niepokoju czy przekonania, że jesteśmy jedynie odpowiedzialnymi za rozmaite posługi. Leon XIV wskazywał, że jeśli tego nie będziemy czynić, jeśli nie będziemy pielęgnować naszej wiary, jeśli nie będziemy – jak Symeon i Anna – rzeczywiście czujni duchowo i wytrwali, wówczas oślepieni reflektorami efektywności, otumanieni dymem kompromisu lub sparaliżowani lękiem, możemy się zatrzymać albo przekształcać nasze pielgrzymowanie w chaotyczny i wyczerpujący bieg, zapominając o jego prawdziwym początku i celu. Wspólna modlitwa i odnowienie waszych zakonnych ślubów, zawartych w radach ewangelicznych: ubóstwa, czystości i posłuszeństwa niech będzie dla was zawsze powrotem do tego źródła życia, powrotem do Chrystusa i do Jego tak wypowiedzianego Ojcu. W ten sposób poprzez waszą konsekrację i wy, jak On po ludzku przecież tak podobni pod każdym względem do sióstr i braci, teraz wraz z Nim i w Nim, składać będziecie ze swojego życia ofiarę miłą Bogu dla zbawienia drugich, w prawdziwym bogactwie darów i charyzmatów, którymi przecież na co dzień, tutaj, pośród nas, żyjecie. Ofiarowanie siebie w zjednoczeniu z Chrystusem, misja ad gentes, miłość do Kościoła konkretnie okazywana i pielęgnowana, wychowanie i formacja młodzieży, troska o ludzi o chorych i starszych, o ubogich i uchodźców, o cierpiących i wykorzystanych, to przecież wszystko tylko różne drogi – jak mówił osobom konsekrowanym papież Leon – którymi wyraża się w sposób charyzmatyczny jedna i wieczna rzeczywistość, która ożywia je wszystkie: miłość Boga do ludzkości, a więc zabawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów, światło na oświecenie pogan i chwała ludu Izraela. W waszym życiu i posługiwaniu, teraz wy, wybrane i wybrani, powołane i powołani przez Pana, dziś nieść będziecie, jak Symeon i Anna, Jezusa do wszystkich, którzy oczekują zbawienia i Bożego światła.
Umiłowani w Panu, Siostry i Bracia!
Bycie uczniem – misjonarzem zakłada podjęcie tej misji, do której Bóg nas dziś wzywa. Ma ona mieć – według tego, czego uczył nas i o czym nam niejednokrotnie przypominał papież Franciszek – prawdziwie zapach ucznia. Wszyscy bowiem – jak wskazuje nam Evangelii gaudium – zostaliśmy stworzeni do tego, co proponuje nam Ewangelia: do przyjaźni z Jezusem i miłości braterskiej. Jeśli więc zdołamy wyrazić odpowiednio i pięknie istotną treść Ewangelii, z pewnością przesłanie to odpowie na najgłębsze pytania serca (…) Entuzjazm głoszenia Chrystusa wypływa zaś z przekonania, że odpowiada się na to oczekiwanie. Entuzjazm, z jakim Symeon i Anna błogosławili Boga i mówili o Nim wszystkim, którzy Go oczekiwali, poprzedziło spotkanie z Jezusem. To z niego wypływała siła i moc do dawania świadectwa. Jego źródłem było głębokie przekonanie, była pewność, że tylko Chrystus może na nowo nadać sens naszemu życiu. Jego przyjście wypełnia bowiem nie tylko wszystkie oczekiwania i pragnienia ludzkiego serca, ale także otwiera nas samych w przyjaźni z Nim. I tego właśnie jako pierwsi w spotkaniu w jerozolimskiej świątyni doświadczyli Symeon i Anna. To wpierw przeżyli, spotykając w tym małym dziecku żywego i prawdziwego Boga. Doświadczywszy Jego miłości, doświadczywszy spotkania, które ożywia nasze tęsknoty i pragnienia, doświadczywszy radości i pokoju możemy wysławiać Boga i mówić o Nim wszystkim, którzy wyczekują obietnicy Jego przyjścia. Bycie misjonarzem, bycie głosicielem tej rzeczywistości to więc cierpliwe ukazywanie tej nadziei, której źródłem jest przyjście Boga w Jezusie Chrystusie. Człowiek bowiem, który naprawdę spotyka Jezusa – jak mówił do osób konsekrowanych papież Franciszek – nie może nigdy pozostać takim, jakim był wcześniej. On jest nowością, która wszystko czyni nowe. A osoba, która przeżywa to spotkanie i która je właśnie w taki sposób przeżywa, staje się świadkiem i umożliwia spotkanie innym. Będąc zjednoczonymi z Nim i w Nim między sobą, wasze małe światełka stają się wtedy – jak przypominał podczas jubileuszowej pielgrzymki konsekrowanym Leon XIV –jak trasa świetlistego szlaku w wielkim planie pokoju i zbawienia, jaki Bóg ma dla ludzkości (…) o to wszystko Kościół prosi was dzisiaj. O to wszystko prosi was dzisiaj także nasz Kościół gnieźnieński. Proszę was, konsekrowanych, abyście byli szczególnymi świadkami w różnych wymiarach waszego życia. To wasze świadectwo jest tak potrzebne naszemu Kościołowi. Ono może przemówić z nową mocą i nową siłą, zwłaszcza tam, gdzie tak bardzo potrzeba nam nadziei, gdzie potrzeba otwarcia na Boży dar życia, gdzie potrzeba świadectwa miłości, świadectwa przebaczenia i jedności. Zawsze przecież chodzi – jeszcze raz powtórzę za Evangelii gaudium – o odpowiedź, która dotyka człowieka w jego głębi, która może go podtrzymać i podnieść. Jest to prawda, która nie wychodzi z mody, ponieważ zdolna jest przeniknąć tam, gdzie nic i nikt nie może już często dotrzeć.











