Dożynki archidiecezjalne, pielgrzymka rolników, 30.08.2026 Gniezno
Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka
Msza św. dziękczynna za plony
Dożynki archidiecezjalne
Pielgrzymka rolników do grobu i relikwii św. Wojciecha w roku Kongresu Eucharystycznego
30 sierpnia 2026
katedra gnieźnieńska
Błogosławiony jesteś Panie, Boże Wszechświata, bo dzięki Twojej hojności otrzymaliśmy chleb, owoc ziemi i pracy rąk ludzkich, Tobie go przynosimy, aby stał się dla nas chlebem życia (Z modlitwy nad darami)
Bracia w Chrystusowym Kapłaństwie,
Umiłowani w Panu, Siostry i Bracia,
Kochani Rolnicy,
Przedstawiciele dekanatów całej naszej Archidiecezji,
W to niedzielne sierpniowe popołudnie przybyliście do naszej katedry z różnych stron świętowojciechowej archidiecezji z chlebem w dłoniach. Tu, przed ołtarzem, złożyliście w tych przyniesionych przez was bochenkach chleba, tegoroczny owoc waszej pracy na roli, wspólny owoc rolniczego wysiłku i trudu wszystkich rolników, ale także sadowników naszej archidiecezji. Aby sprawować Eucharystię potrzebny jest nam chleb i wino. W znakach chleba i wina – jak uczył nas w swych katechezach o Eucharystii papież Franciszek – wierni przekazują więc swoją ofiarę w ręce kapłana, który składa ją na ołtarzu (…) W tym składanym owocu ziemi i pracy ludzkich rąk jest w ten sposób ofiarowane – jak wskazywał papież – również nasze przyrzeczenie, by czynić z siebie, posłusznych Słowu Bożemu, ofiarę, która podobałaby się Bogu Ojcu Wszechmogącemu na pożytek nasz i całego Kościoła świętego. W ten sposób nasze życie, nasze cierpienia, nasze modlitwy i nasza praca łączą się z życiem, uwielbieniem, cierpieniami, modlitwą i pracą Chrystusa i z Jego ostatecznym ofiarowaniem się Ojcu oraz nabierają w ten sposób nowej wartości. Nic więc z naszego uczciwego, ludzkiego trudu i zmagania, z naszego życia naznaczonego codziennym potem i wysiłkiem, które towarzyszą również codziennej, rolniczej pracy, z naszych ludzkich oczekiwań i nadziei, gdy wiosną z ufnością rzucamy w ziemię ziarna mając tę wiarę, że gdy one obumrą przyniosą plon obfity, nic z tego więc, co zostaje tutaj przed ołtarz Chrystusowy przyniesione nie zginie, ale właśnie w tej Chrystusowej Ofierze nabiera nowej wartości. W tym chlebie i winie – jak powie nam jeszcze w czasie swej katechezy papież Franciszek – składamy bowiem Panu Bogu ofiarę naszego życia (…) Pan prosi nas o niewiele, a daje nam tak wiele (…) aby bowiem dać nam samego siebie w Eucharystii, chce od nas tych ofiar symbolicznych, które staną się później Jego ciałem i krwią. Aby mógł to uczynić, potrzebuje jednak naszej obecności, naszej miłości, naszej otwartości, naszej dyspozycyjności i gotowości do tej ofiary duchowej, która stanowi dla nas drogę zjednoczenia z Bogiem i wzajemnej jedności. Odkąd bowiem, posłuszni Jego słowu, czynimy to samo na Jego pamiątkę (…) i tak zawsze stanowimy jedno – jak nam już w starożytności przypominał w swej Apologii chrześcijan święty Justyn, męczennik – wielbimy Stwórcę wszechrzeczy przez Jego Syna, Jezusa Chrystusa i przez Ducha Świętego.
Drodzy Siostry i Bracia!
Znakiem naszego tegorocznego dziękczynienia za plony ziemi i naszego wspólnego pielgrzymowania w roku przeżywanego przez nas w naszej archidiecezji Kongresu Eucharystycznego jest więc ten chleb, który tutaj przynieśliśmy i złożyliśmy przed ołtarzem. Zebrane razem bochenki chleba mówią nam o naszym wspólnym wysiłku, o trosce wszystkich, którzy w tych minionych dniach i miesiącach ciężko pracowali, by zebrać z pól zboże. Jak przypomina nam papież Leon XIV właśnie przez wykonywaną przez nas pracę, także tę pracę na roli, nie tylko przecież utrzymujemy nasze własne rodziny i o nie się jedynie troszczymy, ale także – jak wskazuje w swej społecznej encyklice papież – wchodzimy w relacje współpracy i uczymy się wspólnie budować, coś czego nikt nie mógłby zrealizować samodzielnie. Troska o ziemię jest bowiem naszym wspólnym obowiązkiem i naszym wspólnym zadaniem. Zebrane z pól płody ziemi domagają się więc nie tylko słusznej i godziwej za nie zapłaty, ale również wciąż takiego ich dzielenia, takiego nimi dysponowania, aby nigdy i nikomu nie zabrakło codziennego chleba. Dla wszystkich jest chleb, jeśli wszystkim się go sprawiedliwie rozdaje – przypomina nam papież Leon – dla wszystkich jest chleb, jeśli nie bierze się go zachłanną ręką, która wszystko jedynie dla siebie zagarnia, ale ręką, która daje, która jest otwarta i gotowa do pomocy. Dla wszystkich jest chleb, gdy jest on sprawiedliwie i solidarnie dzielony, gdy i ci, którzy na niego w pocie czoła cały rok pracują i ci, którzy z owoców tej pracy korzystają, ale także i ci, którzy poprzez troskę o odpowiednie regulacje społeczne i prawne, poprzez dobrze prowadzoną politykę rolną, mając nad tym swą odpowiedzialność i pieczę, potrafią wspólnie i solidarnie pracować i wspierać się w tym procesie. Sprawiedliwość bowiem – jak wskazuje jeszcze papież – dotyczy zawsze wszystkich faz działalności gospodarczej: od pozyskania zasobów po finansowanie, od produkcji po konsumpcję, od mądrego planowania po sprzyjające i wspomagające regulacje prawne. I tylko w ten sposób powstaje prawdziwa obfitość pokarmu: nie jest on racjonowany z powodu sytuacji kryzysowej, nie jest kradziony i rozkradany w wyniku sporów, nie jest marnowany przez ludzi tuczących się na oczach innych, którzy nie mają nic do jedzenia. Połamany chleb w naszych ludzkich rękach pokazuje, że potrafimy się nim dzielić, że każdy gest solidarności i każda inicjatywa, która niesie dobro, jest jak kawałek chleba, ułamany i dawany tym, którzy go potrzebują. Ofiarowany zaś na ołtarzu chleb, owoc ziemi i pracy naszych rąk, wzywa nas – jak hostia łamana na ofiarnym stole – do dzielenia się, do odważnego wychodzenia do siebie nawzajem z chlebem połamanym w dłoniach, do konkretnej pomocy i wzajemnego wsparcia. Ten sam stół – jak mówił kiedyś papież Leon – staje się wówczas głoszeniem nadziei i jej źródłem, staje się znakiem miłości Boga, który w Chrystusie zaprasza nas do dzielenia się tym, co mamy, aby zostało to pomnożone w łączącym nas braterstwie.
Moi Drodzy!
Niedziela, którą przeżywamy, przypomina nam, że Jezus wzywa swych uczniów, a więc dziś także nas, do zaparcia się siebie i pójścia za Nim drogą krzyża. Ktoś powiadał, że to jednak już zaraz, tak na pierwszy rzut oka nie wygląda wcale zachwycająco. Może dlatego – jak wyjaśniał – że tak bardzo odbiega od naszej wypróbowanej wizji. Bo doświadczenie zdaje się nas uczyć, że dziś „pożyje” tylko ten, kto „użyje”, kto w czas pomyśli o sobie, dopilnuje swego, wykręci się od odpowiedzialności, od ofiary, kto w porę zjedzie z drogi krzyża. Jezus jednak wzywa swych uczniów do wzięcia swego krzyża i pójścia za Nim drogą miłości. Ciekawie tłumaczył kiedyś papież Franciszek, że nie jest to wcale tylko kwestia cierpliwego znoszenia codziennych udręk, ale także dźwiganie z wiarą i odpowiedzialnością tej części znoju i tej części cierpienia, jakie pociąga za sobą walka ze złem. Doskonałym przykładem tej postawy jest, wspomniany w dzisiejszym pierwszym czytaniu, prorok Jeremiasz. Wołanie proroka: gwałt i ruina i w konsekwencji – jak sam mówił – to, że stał się codziennym pośmiewiskiem, któremu wszyscy urągają, nie było przecież skutkiem jakiejś ekstrawagancji czy zamiłowania do snucia przez niego tzw. czarnych wizji. Gwałt i ruina, to skrótowy opis rzeczywistości, w jakiej znalazł się Izrael targany złem, niesprawiedliwością, korupcją, przestępstwami. Tu rzeczywiście walka Jeremiasza ze złem była dla niego przez całe nieomal życie źródłem ogromnego cierpienia i przeróżnych ludzkich udręk. I nie jest to tylko, jakby się zdawało, jakaś odległa historia. Papież Franciszek przypomniał, że w dawaniu świadectwa Ewangelii nie chodzi przecież tylko o to, co przyjemne; musimy także wiedzieć – tłumaczył – jak znosić nasze codzienne krzyże z cierpliwością, ufnością i nadzieją. Cierpliwość w obliczu trudności, krzyży: cierpliwość jest wielką cnotą chrześcijańską. Kto nie ma cierpliwości, nie jest dobrym chrześcijaninem. Cierpliwość tolerancji – mówił jeszcze papież – znoszenia trudności, a także znoszenie innych, którzy czasami są nudni lub sprawiają ci trudności (…) każde wyzwanie można pokonać, jeśli otworzymy serce na Jezusa, który nam udziela potrzebnej łaski: cierpliwość i serce otwarte na Jezusa – oto recepta na dobre życie. Ktoś, nawiązując jeszcze do dzisiejszej Ewangelii, dość trafnie zauważył, że gdy Piotr wziął na bok Jezusa i próbował przemówić mu do rozsądku, pewnie w emocjach zawołał: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie! Człowiek często ulega pokusie, by mówić „nigdy”, by uniknąć wszystkiego, co mu się nie podoba, czego się boi, by unikać życia. Z drugiej strony – jak wskazuje Autor tej wypowiedzi – przysłówkiem Boga jest „zawsze”, za każdym razem, każdego dnia. Za każdym razem, gdy tracimy życie, to Pan sprawia, że je odnajdujemy.
Moi Drodzy!
Niech więc nasze dziękczynienie i nasze pielgrzymowanie, pomogą nam być uczniami Jezusa, którzy wobec napotykanych w drodze trudów i przeciwności, nie tylko – jak wskazywał nam Apostoł Paweł – zdolni będą rozpoznawać, jaka jest wola Boża, co jest dobre, co Bogu miłe i co doskonałe, ale składając na ołtarzu chleb, owoc ziemi oraz swego codziennego trudu i pracy, stąd otrzymują siłę, wsparcie i moc. Do pokarmu bowiem, który karmi ciało – mówił papież Leon – należy dołączyć pokarm dla duszy, który karmi nasze sumienie, podtrzymuje w godzinie lęku, mroków i cierpienia, w godzinie krzyża i wzmacnia na drodze miłości, daru z siebie dla drugich i służby. Amen.











