800-lecie obecności Relikwii Krzyża Świętego, 14.09.2026 Strzelno
Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka
Msza św. z okazji 800-lecia obecności Relikwii Krzyża Świętego
Święto Podwyższenia Krzyża Świętego
14 września 2026
kościół pw. Świętej Trójcy w Strzelnie
Ecce lignum Crucis (…) Venite adoremus!
Oto drzewo Krzyża (…) Pójdźmy z pokłonem!
Siostry i Bracia!
Obchodzone dziś przez nas święto Podwyższenia Krzyża Świętego zrodziło się z historycznego wspomnienia. Upamiętnia ono bowiem najpierw samo odnalezienie przez świętą Helenę, matkę cesarza Konstantyna, w Jerozolimie w IV wieku, drzewa Krzyża oraz po jego grabieży przez Persów i z kolei po zwycięstwie nad nimi w 628 roku, odzyskanie i zwrócenie tej cennej relikwii Miastu Świętemu przez cesarza Herakliusza. W ten sposób odzyskane relikwie drzewa Krzyża Świętego były szczególne czczone w całym chrześcijańskim świecie, a na pamiątkę ich powrotu do Jerozolimy zostało ustanowione właśnie to dzisiejsze święto. Sama zaś święta Helena już po odnalezieniu krzyża podzieliła ten Chrystusowy Krzyż na trzy części, aby relikwie Krzyża ofiarować głównym ówczesnym ośrodkom chrześcijaństwa i tak jedna część trafiła do Rzymu, druga do Konstantynopola, a trzecia pozostał tam, w Jerozolimie. Z czasem zaś z tych to właśnie miejsc relikwie Drzewa Krzyża Świętego rozchodziły się do różnych miejsc, najpierw w Europie. W Polsce więc znajduje się chyba ponad 70 takich miejsce, w których przechowywane są relikwie Krzyża Świętego. Wśród nich choćby nasza Kalwaria Pakoska, która szczyci się największymi w Polsce relikwiami krzyża, a także od 1226 roku właśnie Strzelno, gdzie 800 lat temu, tutaj, do ówczesnego klasztoru Sióstr Norbertanek sprowadzono relikwie Drzewa Krzyża Świętego. Dziś, właśnie tutaj, w Strzelnie, w liturgiczne Święto Podwyższenia Krzyża Świętego, przy tych relikwiach chcemy Bogu dziękować zwłaszcza za to, że przez krzyż swój święty świat i nas odkupić raczył. Krzyż bowiem nie jest znakiem hańby, ale zwycięstwa miłości. To na nim, to na krzyżu, na tym drzewie tak Bóg umiłował świat (…) Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Bóg bowiem – jak nam wskazywał kiedyś papież Leon XIV – zbawia nas rzeczywiście nie poprzez jakieś działanie –– lecz pozwalając, aby coś Jemu samemu uczyniono. Nie pokonuje więc zła siłą, lecz w pełni akceptuje słabość miłości. Jezus zaś wywyższony na krzyżu, umierając na nim – jak mówił z kolei papież Franciszek – wziął na siebie nasz grzech i zło świata, i zwyciężył je swoją miłością. Na krzyżu więc Bóg zwycięża przez miłość. Na krzyżu bowiem Jezus zwycięża wrogość i nieufność, miłością i przebaczeniem. W spojrzeniu więc na krzyż człowiek kąsany – jak to kiedyś bardzo plastycznie opisywał nam papież Franciszek – przez węża nieufności, wstrzykującego nam trucizny rozczarowania i zniechęcenia, pesymizmu i rezygnacji, zamykając nas w naszym „ja”, gasząc entuzjazm, rodząc poczucie bezsilności, bezradności, tracąc nadzieję, może naprawdę odnaleźć na nowo swoje życie. Jeśli więc utkwimy wzrok w Jezusie – jak zapewniał nas jeszcze papież – ukąszenia zła nie mogą już nad nami panować, ponieważ to On, na krzyżu, wziął na siebie truciznę grzechu i śmierci i pokonał jej niszczycielską moc. To właśnie uczynił Ojciec w obliczu szerzącego się w świecie zła, dał nam Jezusa (…) abyśmy patrząc na Niego, mogli oprzeć się jadowitym ukąszeniom atakujących nas złych węży.
Siostry i Bracia!
Idąc dziś najpierw ulicami naszego miasta za krzyżem, doświadczaliśmy – jak kiedyś trafnie wskazywał papież Benedykt XVI – że droga krzyżowa, że via crucis nie należy do przeszłości, ale jest stałą rzeczywistością. Nie jest przecież dla nas jedynie jakimś rzewnym wspomnieniem historii męczeństwa Jezusa, tego, co kiedyś było, co się kiedyś wydarzyło dla nas i dla naszego zbawienia, ale w Jezusie Chrystusie, Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym wciąż szeroko otwiera drzwi między Bogiem a człowiekiem, między stworzeniami, otwiera niebiosa, a Chrystus niesie ze sobą swoją miłość i nas, swoje umiłowane dzieci, przed oblicze Ojca. Albowiem – jak przypomniał nam dziś w Ewangelii Święty Jan – Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Bóg, aby nas odkupić stał się człowiekiem i umarł za nas na drzewie Krzyża. Bóg bowiem – jak za chwilę będziemy śpiewać w prefacji mszalnej – właśnie na drzewie Krzyża postanowił dokonać naszego zbawienia i tak jak kiedyś na drzewie rajskim śmierć wzięła początek, na drzewie Krzyża powstało nowe życie, a szatan, który na drzewie zwyciężył, na drzewie również został pokonany. Krzyż więc jest dla nas drzewem życia. Krzyż jest dla nas tym miejscem, w którym Bóg w Jezusie Chrystusie zwycięża śmierć, grzech i szatana. Krzyż jest miejscem naszego ocalenia i zbawienia. Na drzewie Krzyża rzeczywiście powstało nowe życie. Ceną tego nowego życia w nas jest krew Chrystusa. To właśnie uczynił Ojciec – jak powie w jednej ze swych homilii papież Franciszek – dał nam Jezusa, który stał się nam bliski w sposób, jakiego nigdy nie moglibyśmy sobie nawet wyobrazić: On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu – jak czytamy w Drugim Liście do Koryntian – abyśmy stali się w Nim sprawiedliwością Bożą. Oto jest naprawdę nieskończona wielkość Bożego miłosierdzia: Jezus, który dla nas uczynił siebie grzechem, Jezus, który na krzyżu – można tak powiedzieć – uczynił dla nas samego siebie wężem, abyśmy teraz i my patrząc na Niego, abyśmy i my patrząc na Jego Krzyż i wyznając wiarę w Niego, abyśmy wierząc w Jego Śmierć i Zmartwychwstanie, zostawali przy życiu, abyśmy żyli, abyśmy mieli życie, prawdziwe życie, a więc to życie, które we wszystkim i do końca jest naprawdę życiem. Na drzewie Krzyża powstało bowiem nowe życie. Bo tak właśnie Bóg nas zbawił – jak powie nam jeszcze papież Leon – tak On właśnie nas zbawił, objawiając się nam, ofiarując się jako nasz towarzyszy, nauczyciel, lekarz, przyjaciel – aż stał się dla nas Chlebem łamanym w Eucharystii. Aby dokonać bowiem tego dzieła, posłużył się jednym z najokrutniejszych narzędzi śmierci, jakie kiedykolwiek wymyślił człowiek – krzyżem. Dlatego dziś obchodzimy „podwyższenie” krzyża – ze względu na ogromną miłość, z jaką Bóg w Jezusie Chrystusie obejmując go dla naszego zbawienia, przemienił go z narzędzia śmierci w narzędzie życia. Na Krzyżu powstało życie!
Siostry i Bracia!
Każde spojrzenie na krzyż niech niepokojem zagości, bo wszystko w życiu to nic wobec tak wielkiej miłości. Każde spojrzenie na krzyż niech rozbudzi w naszych sercach miłość i nadzieję. Każde spojrzenie na krzyż niech niesie nam tę pewność wiary, że tu jest życie, że z krzyża rodzi się nowe życie, życie wolne od grzechu i śmierci. I tego życia, i takiego życia szukamy przecież wciąż dla nas, ale także dla tych, którzy już odeszli od nas ze znakiem wiary i spoczywają w pokoju, dla naszych zmarłych. Strzelińskie relikwie Krzyża Świętego przypominają nam bowiem również o naszej modlitwie za zmarłych. Tutejszy Ołtarz Krzyża Świętego właśnie ze względu na przechowywane w tym kościele relikwie Drzewa Krzyża Świętego w osiemnastym wieku otrzymał papieski przywilej możliwości codziennego odprawiania Mszy świętej za zmarłych z przypisanymi do niej szczególnymi łaskami odpustu zupełnego, który – zgodnie z nauką Kościoła – mógł być ofiarowany za dusze przebywające w czyśćcu. I choć dziś, przeprowadzona po Soborze Watykańskim II reforma dotycząca odpustów wskazuje nam, że każda Msza święta, a więc nie tylko sprawowana przy takim uprzywilejowanym ołtarzu, posiada tę samą wartość ofiarną i skuteczność, to historia takich właśnie miejsc, w których z uwagi na przechowywane przez wieki relikwie Drzewa Krzyża Świętego wciąż mówi nam – jak to pięknie powiedział papież Benedykt – że to właśnie Eucharystia jest rzeczywistością krzyża, jest teraźniejszością krzyża, że pierwszym ołtarzem był przecież Krzyż, że ilekroć sprawujemy Eucharystię na tym ołtarzu, tu i teraz ponawia się dla nas bezkrwawa Ofiara Krzyża, że to tutaj, teraz rodzi się i powstaje dla nas, i w nas prawdziwie nowe życie. Czy szukamy więc tego źródła wody wytryskującej – pytał nas w swych katechezach o Eucharystii papież Franciszek – by mieć życie wieczne? Czy czynimy z naszego życia duchową ofiarę uwielbienia i dziękczynienia, sprawiającą, że jesteśmy jednym ciałem w Chrystusie? To jest przecież najgłębszy sens Świętej Eucharystii. Może dziś, gdy ten piękny jubileusz 800-lecia strzeleńskich relikwii Drzewa Krzyża Świętego przeżywamy właśnie w roku naszego archidiecezjalnego Kongresu Eucharystycznego trzeba nam za świętym Pawłem jeszcze raz powtórzyć: razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie. Krzyż jest drzewem życia. Na Krzyżu powstało bowiem nowe życie. Eucharystia zaś jest rzeczywistością, jest teraźniejszością krzyża. To Ona jest bowiem prawdziwą siłą naszego życia, naszego odkupienia i naszej radości.











