700-lecie parafii w Polanowicach, 28.10.2025

Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka
700-lecie parafii w Polanowicach
29 października 2025
kościół pw. św. Marka Ewangelisty w Polanowicach

Umiłowani w Panu Siostry i Bracia,

Polanowicka parafia obchodzi dziś uroczyście 700-lecie swego istnienia. Zebraliśmy się więc tutaj razem, aby dziękować Bogu za Kościół, który od siedmiuset lat żyje pośród synów i córek tej kujawskiej ziemi. Dziękujemy więc za tych wszystkich, którzy w ciągu minionych wieków stanowili polanowicką wspólnotę, za tutejszych duszpasterzy i za wszystkich wiernych. Dziękujemy – mówiąc słowami Apostoła Pawła – za tych wszystkich, którzy tutaj walczyli w dobrych zawodach o wiarę i zdobyli życie wieczne. Ale też dziękujemy Bogu za was wszystkich, za każdą i każdego z was, którzy dziś, tutaj, w tej parafialnej wspólnocie jesteście nie tylko przecież spadkobiercami pięknej i długiej już tradycji wiary, ale żyjecie nią, czerpiąc siłę z Ewangelii, z sakramentów świętych, zwłaszcza z Eucharystii i z życia razem we wspólnocie Kościoła, który tutaj się gromadzi. Bo parafia – jak mówił nam w Polsce na spotkaniu z biskupami papież Franciszek – jest ciągle aktualna! Parafia musi pozostać: jest strukturą, której nie wolno nam wyrzucić przez okno. Parafia jest właśnie domem ludu Bożego, tym domem, w którym on mieszka. Problemem jest to, w jaki sposób ustawić parafię (…) Są bowiem – jak wskazywał sam papież – parafie z zamkniętymi drzwiami. Ale istnieją też parafie z drzwiami otwartymi (…) parafia gościnna (…) Parafia jest więc nietykalna: musi pozostać jako miejsce kreatywności, odniesienia, macierzyństwa i tego wszystkiego. Tu należy realizować wszelką zdolność kreatywności; a kiedy parafia rozwija się w ten sposób, to dokonuje się to, o czym mówiłem o uczniach-misjonarzach – dodał jeszcze papież Franciszek i dopowiedział – nazywam to „parafia wychodząca”.

Siostry i Bracia!

Przypowieść o bogaczu i Łazarzu, której przed chwilą wspólnie wysłuchaliśmy, może jeszcze lepiej pozwoli nam zrozumieć, na czym polega różnica między zamkniętymi i otwartymi drzwiami, również w odniesieniu do parafii. Zamknięta brama pałacu bogatego człowieka, u wrót której – jak mówiła nam Ewangelia – leżał żebrak pokryty wrzodami, imieniem Łazarz, była nie tylko symbolem szczelnie odgradzającego bogatego człowieka od innych własnego zabezpieczenia, ale właśnie obojętności i braku zrozumienia dla ludzkiego cierpienia. Owszem, możemy pewnie przypuszczać, że ów bogaty człowiek przecież nawet wiedział, że tacy biedni i potrzebujący pomocy ludzie są na świecie, ale jego własne życie rozgrywało się bardzo daleko poza orbitą takich właśnie biednych ludzi. Było całkowicie zamknięte w sobie. Słusznie więc papież Franciszek w swej katechezie głoszonej nam w Roku Miłosierdzia zauważył, że ów bogaty człowiek został potępiony, ale nie za swoje bogactwo, lecz za to, że nie potrafił odczuć współczucia dla Łazarza i pospieszyć mu na ratunek. Brama jego pałacu była zamknięta. Drzwi były więc szczelnie zamknięte. A może lepiej jeszcze powiedzieć, że wpierw jego oczy i serce były zamknięte. Prorok Amos w pierwszym czytaniu powie, że powodem mogła być zarówno beztroska, jak i pycha, które, gdy razem się zeszły, stały się pewnego rodzaju wewnętrzną ślepotą, przemieniły się w zaślepienie i były powodem naprawdę przejmującej krótkowzroczności. Dzisiejsza Ewangelia jest i dla nas przestrogą. Beztroskie i pyszne życie nie jest bowiem wcale zarezerwowane tylko dla ludzi bogatych. Może przydarzyć się każdemu. I może też, często jakimś ukradkiem a niekiedy nawet wprost, wkraść się do życia niejednej parafii, parafii – mówiąc jeszcze raz słowami papieża Franciszka – z zamkniętymi drzwiami. Kultura dobrobytu – jak powiadał jeszcze w innym miejscu papież Franciszek – prowadzi nas bowiem wówczas do myślenia tylko o sobie, sprawia też, że stajemy się nieczuli na wołanie innych, prowadzi do zobojętnienia na innych, a wręcz prowadzi do globalizacji zobojętnienia. Wówczas zadowalamy się tym, że nam samym jakoś idzie, ale nie potrafimy dostrzec drugich.

Drodzy Moi!

Ale istnieją też parafie z drzwiami otwartymi (…) parafie gościnne (…) bo kiedy parafia rozwija się w ten sposób, to dokonuje się to (…) że jest parafią wychodzącą. Kiedy to się jednak może stać? Niektórzy pewnie powiedzą nam, że wtedy, gdy jest w nas samych wrażliwość i współczucie dla innych. Drudzy może jeszcze zaraz dodadzą, że trzeba przecież najpierw dokonać dobrej diagnozy i zobaczyć realne potrzeby drugich. Jeszcze inni wprost zauważą, że może jednak warto najpierw ustalić dobrze przemyślną i odpowiednią duszpasterską strategię, by kompetentnie i rzeczowo zmierzyć się z istniejącymi problemami. Słuchając dzisiejszej Ewangelii otrzymujemy w niej jednak nie tylko poważną przestrogę, ale również wspaniałe światło. Otrzymujemy niezwykłą wprost podpowiedź. Okazuje się bowiem – jak to podkreślał kiedyś w jednym ze swych wielkopostnych orędzi właśnie papież Franciszek – że prawdziwym problemem bogacza, a więc w konsekwencji także i źródłem ukazanych w dalszym ciągu dzisiejszej Ewangelii jego nieszczęść było niesłuchanie Słowa Bożego. To właśnie doprowadziło go do tego, że już nie kochał Boga, a zatem gardził innymi. Otwarte drzwi i parafia z drzwiami otwartymi nie są bowiem i nie mogą być nigdy jedynie wynikiem nawet wnikliwej diagnozy istniejącej sytuacji czy też precyzyjnie opracowanej duszpasterskiej strategii działania. Tym, bowiem co naprawdę otwiera wszelkie drzwi, także w parafii i ludzkich sercach jest Słowo Boże. To Ono jest – jak mówił jeszcze papież Franciszek – żywą siłą, zdolną do wzbudzenia nawrócenia ludzkiego serca i do ponownego ukierunkowania człowieka ku Bogu. Konsekwencją bowiem zamknięcia serca na dar przemawiającego Boga jest zamknięcie serca na brata. Parafia z otwartymi drzwiami będzie więc zawsze owocem prawdziwego słuchania Słowa Bożego i przyjęcia go na serio w naszym osobistym i wspólnotowym życiu. Dobrze to rozumiał – jak widzimy – Apostoł Paweł, gdy pisząc swój list do Tymoteusza, zachęcał go wprost właśnie do tego, aby zachował przykazanie nieskalane, bez zarzutu, aż do objawienia się naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Ty bowiem – jak z kolei wyjaśniał już szczegółowo temu samemu Tymoteuszowi w swym drugim liście – trwaj w tym, czego się nauczyłeś i co ci powierzono, bo wiesz, od kogo się nauczyłeś. Od lat bowiem niemowlęcych znasz Pisma święte, które mogą cię nauczyć mądrości wiodącej ku zbawieniu przez wiarę w Chrystusie Jezusie. Wszelkie Pismo jest przez Boga natchnione i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do wychowania w sprawiedliwości – aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu.

Umiłowani w Panu, Siostry i Bracia!

Jubileuszu istnienia waszej parafii jest więc dziś okazją, aby jeszcze raz dostrzec, że tym, co nas buduje, co sprawia, co pozwala, że jesteśmy parafią z otwartymi drzwiami jest głoszone nam tutaj i przyjmowane przez nas Słowo Boże. Ono jest prawdziwym lustrem dla naszych ludzkich zmagań i działań. Ono nas prowadzi i otwiera na siebie nawzajem i na drugich. Ono daje nam siłę i światło, gdy szukamy drogi i zastanawiamy się nad tym, jak iść dalej w przyszłość. Jest to – jak mówili już ludzie słuchający Jezusa – Słowo z mocą. Niech więc dzisiejsze dziękczynienie jeszcze raz nas zachęci do głoszenia i do słuchania Bożego Słowa. Ono otwiera zamknięte bramy i drzwi. Ono sprawia, że żyjemy i wzrastamy jako parafialna wspólnota. Mają Mojżesza i Proroków, mają Jezusa Chrystusa i apostołów, niechże ich słuchają!