Archidiecezjalny Dzień Katechetyczny, 29.08.2026 Gniezno
Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka
Msza św. inaugurująca nowy rok szkolny i katechetyczny
Archidiecezjalny Dzień Katechetyczny
Wspomnienie męczeństwa św. Jana Chrzciciela
29 sierpnia 2026
katedra gnieźnieńska
Umiłowani w Panu Siostry i Bracia,
Dziś, rozpoczynając nowy rok szkolny i katechetyczny, Kościół stawia przed nami św. Jana Chrzciciela. Jego postać – napisał kiedyś na platformie X papież Leon XIV – może nam bardzo pomóc w refleksji nad misją katechetyczną i ewangelizacyjną w naszych czasach, których kluczem jest dawanie świadectwa temu, co sami przeżyliśmy w spotkaniu z Bogiem życia. Przyjrzyjmy się zatem trzem słowom-kluczom, które – jak sądzę – dobrze opisują życie Jana Chrzciciela, i które mogą stać się również inspiracją dla naszej pracy katechetycznej. A zatem pierwsze z nich: wiem kim jestem. W pierwszym czytaniu Bóg mówi do Jeremiasza: nie lękaj się (…) oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem ze spiżu (…) jestem z tobą, by cię ochraniać. Słowa Boga umacniają proroka Jeremiasza w niezwykle trudnej i wymagającej misji. Dziś, czytając te słowa, liturgia Kościoła odnosi je również do Jana Chrzciciela. Nawet Herod – jak słyszeliśmy w Ewangelii – widział w Nim człowieka prawego i świętego, człowieka mocnego w Bogu, który nie bał się głosić mu prawdy i być jej świadkiem. Wezwanie, by jak Chrzciciel się nie bać, by mieć pewność, że za tym, co mówię, czego nauczam w imieniu Kościoła, stoi Ten, który mnie zapewnia: jestem z tobą, warto usłyszeć i przypomnieć sobie jeszcze raz, tu i teraz, u progu nowego roku katechetycznego: Bóg mnie zna. Bóg mnie powołał, Bóg wie, po co mnie posłał, On jest ze mną i mnie ochrania! To fundament naszego życia i fundament naszej katechetycznej posługi. Papież Leon XIV nawiązując kiedyś do życia i świadectwa św. Jana Chrzciciela zauważył, że dzisiaj często nadmierną wagę przywiązuje się jednak do uznania, do akceptacji i rozpoznawalności, co wpływa na poglądy, zachowania i nastroje ludzi, powoduje cierpienia i podziały, prowadzi do rozczarowujących i zniewalających stylów życia i relacji. Nasza radość i nasza wielkość nie opierają się jednak na przemijających iluzjach sukcesu i sławy, ale na świadomości, że jesteśmy kochani i chciani przez naszego Ojca, który jest w niebie (…) Uczmy się więc od Jana Chrzciciela – mówił papież – jak zachować czujność ducha, kochając rzeczy proste i szczere słowa, żyjąc w sposób umiarkowany, z głębią umysłu i serca.
Moi Drodzy!
Jakże ważne jest to dziś, dla nas, żyjących w świecie, który nieustannie zdaje się pytać: Ile jesteś wart? Czy jesteś skutecznym nauczycielem? Jakie masz sukcesy? Czy jesteś lubiany i doceniany? Dobrze wiemy, że zarówno w życiu osobistym i zawodowym, także w naszym powołaniu, przychodzą różne dni i są przecież różne sytuacje. Są chwile radości: wartościowe rozmowy, udane lekcje, wdzięczność wychowanków, małe i większe sukcesy, gesty, które pokazują, że nasza praca naprawdę przynosi owoce. Ale bywają też i trudniejsze chwile. Pojawia się zmęczenie, frustracja, zniechęcenie i poczucie, że dajemy z siebie bardzo wiele, a efekty nie zawsze są od razu widoczne. W obliczu różnych wyzwań i problemów – także tych systemowych – przychodzą być może nawet i chwile zwątpienia i pytanie, czy to, co robimy, naprawdę ma jeszcze sens. Wtedy wracajmy do tego pierwszego słowa: wiem kim jestem. Dlatego nie bój się, nie lękaj się (…) Ja jestem z tobą – mówi Pan – by cię ochraniać.
Moi Kochani!
Drugim słowem, które określa misję i najpełniej oddaje życie wspomnianego w pierwszym czytaniu proroka Jeremiasza i odważne świadectwo Jana Chrzciciela jest wierność. Świadomość tego, kim jestem w oczach Boga, staje się bowiem początkiem drogi. Z niej wyrasta wierność i gotowość, aby być, aby trwać przy Chrystusie niezależnie od różnych okoliczności. Jak zauważył kiedyś papież Benedykt XVI, przelanie własnej krwi na świadectwo wierności przykazaniom Bożym, jest ostatnim aktem Chrzciciela, który nie ugiął się i niczego nie wyparł, wypełniając do końca swoją misję. Istotę tej janowej misji dobrze oddają słowa jednego z Ojców Kościoła, który wskazywał, że choć nie kazano mu wyprzeć się Jezusa Chrystusa, kazano mu tylko przemilczeć prawdę. To właśnie z miłości do Prawdy nie poszedł na żadne układy i kompromisy. To z wierności Prawdziwe nie lękał się jasno mówić i konkretnie upominać. Nasza katechetyczna posługa i nasze codzienne świadectwo, owszem nie polegają dziś dosłownie na przelewaniu krwi. Dotyczą raczej naszych codziennych wybrów i decyzji. Stawiają nam jednak pytania o to, czy będę wierny, kiedy wobec kryzysów i trudności łatwiej byłoby się wycofać i zdezerterować; czy zachowam chrześcijański sposób myślenia, kiedy wszyscy wokół mówią inaczej, gdy być może po ludzku patrząc jest to po prostu nieopłacalne. Chrystus nie obiecuje przecież łatwego życia tym, którzy idą za Nim. Męczeństwo – jak mówił nam w Bydgoszczy święty Jan Paweł II – jest zawsze wielką i radykalną próbą dla człowieka (…) Czyż właśnie dziś przed taką próbą – jak wskazywał jeszcze konkretnie papież – nie staje również człowiek wierzący, który broni prawa do wolności religijnej i wolności sumienia? Czyż właśnie przed taką próbą nie staje dziś także i ten, który mimo wszystko przypomina, że młody człowiek zasługuje jednak na więcej, że w szkole potrzebuje autentycznego wsparcia, pewnych drogowskazów w życiu i środowisk, w których może wzrastać w poczuciu bezpieczeństwa i godności? Czyż przed taką próbą nie stajemy dziś często wówczas, gdy przecież świadomi tego, że elementem wychowania jest i musi pozostać upomnienie i uczenie dyscypliny, to jednak wiemy, że trzeba je zawsze czynić w miłości, bez jakiejkolwiek przemocy, w duchu szacunku i dialogu?
Drodzy Katecheci i Katechetki, Kochani Nauczyciele Religii!
Po raz kolejny więc, dziś na progu nowego roku katechetycznego i szkolnego chcę was zapewnić o mojej wdzięczności dla was, dziękując zwłaszcza za waszą wierność tej misji, do której zostaliście powołani i w imieniu Kościoła posłani, za waszą wytrwałość i za wasze poświęcenie, które ujawnia się zwłaszcza w obliczu piętrzących się dziś tak licznych trudności. Dziękuję Wam. Dziękuję za to, że jesteście. Dziękuję za Waszą wierność i dziękuję za Wasze świadectwo. Dziękując, chcę jeszcze raz wam powiedzieć, że nie jesteście i nie będziecie w tej misji nigdy sami. Kościół w Polsce – jak przecież słyszycie – wciąż apeluje i zabiega, i będzie zabiegał o właściwe miejsce religii w szkole, o szacunek dla praw rodziców i uczniów, o możliwość prowadzenia wychowania opartego na autentycznych wartościach. Wychowanie jest przecież wspólną odpowiedzialnością rodziny, szkoły, państwa i wspólnot religijnych, dlatego tak niezbędny jest dialog i współpraca, niezbędny jest szacunek i chęć wsłuchania się w autentyczne potrzeby uczniów i nauczycieli. W tych niełatwych okolicznościach, w których jesteśmy naszą najlepszą odpowiedzią pozostaje jednak zawsze wyrazistość naszego świadectwa. Niech młodzi, którzy nas spotykają, widzą, że ten człowiek naprawdę wierzy w to, czego mnie uczy; ten człowiek naprawdę żyje tym, o czym mi przekazuje. W takiej próbie – jak zapewniał nas święty Jan Paweł II – człowiek odnosi bowiem zwycięstwo, jednak nie własną mocą, ale wsparty mocą Boga i staje się wymownym świadkiem tej właśnie mocy.
Drodzy Moi!
Trzecim słowem, które chcę wam dziś zostawić, jest Benedykt XVI, mówiąc kiedyś o męczeństwie św. Jana Chrzciciela, pytał: skąd w tym człowieku była taka właśnie siła wewnętrzna? Skąd taka konsekwencja i wierność? Skąd odwaga, aby stanąć przeciwko możnym tego świata? Odpowiedź jest prosta – mówił papież – z więzi z Bogiem, z modlitwy, która jest nicią przewodnią całej jego egzystencji. Siła i wierność Jana rodziły się i wyrastały z modlitwy. Całe życie Poprzednika Jezusa ożywiała więź z Bogiem. Jednakże Jan Chrzciciel nie był tylko sam człowiekiem modlitwy, ale również przewodnikiem. Kiedy uczniowie Jezusa – pamiętamy – proszą Go: Panie, naucz nas modlić się, mówią: tak jak Jan nauczył swoich uczniów. Jakże to dziś ważne światło dla nas! Modlitwa nie jest czasem straconym – mówił o tym pięknie papież Benedykt – nie jest odbieraniem czasu działaniu, nawet apostolskiemu, wręcz przeciwnie: tylko wtedy, gdy potrafimy pielęgnować życie modlitwy wiernej, stałej i ufnej, Bóg da nam zdolności i siłę, by pokonywać trudności i z odwagą dawać Mu świadectwo. Niech trwający teraz w naszej archidiecezji Kongres Eucharystyczny pomoże więc i nam odkryć, że źródłem, z którego możemy czerpać niezbędne siły dla naszej posługi jest właśnie Eucharystia. Spotykajmy się z Chrystusem, zanim pójdziemy do naszych uczniów. Adorujmy Chrystusa, zanim zaczniemy opowiadać o Nim. Bądźmy z Nim na modlitwie, bo tylko wtedy nasze świadectwo będzie autentyczne i prawdziwe.
Moi Drodzy!
Za kilka dni rozpoczniecie lekcje. Znowu spotkacie dzieci i młodzież, którzy przychodzą do szkoły z całym swoim światem: ze swoimi marzeniami i lękami, z wiarą i wątpliwościami. Pójdźecie do nich jak Jan Chrzciciel. Pamiętajcie, kim jesteście w oczach Boga. Bądźcie wierni. A to wszystko niech wyrasta z naszej autentycznej i ufnej modlitwy. Bo Ty, mój Boże, jesteś moją nadzieją, Panie, Tobie ufam od młodości. To Ty jesteś moją podporą od dnia narodzin, od łona matki moim opiekunem. Amen











