500. rocznica budowy kościoła, 15.06.2026 Rogoźno

Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka
Msza św. z okazji 500. rocznicy budowy kościoła
uroczystości odpustowe 
15 czerwca 2026
kościół pw. św. Wita w Rogoźnie

Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat; tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat jest nasza wiara (1 J 54).

Umiłowani w Panu Siostry i Bracia!

Wydarzeniem minionego tygodnia była – jak wszyscy wiemy – pielgrzymka papieża Leona XIV do Hiszpanii. Jednym z niezwykłych i symbolicznych miejsc, które papież odwiedził była barcelońska bazylika Sagrada Familia. Wspaniały i sławny na cały świat kościół, wielkie współczesne dzieło architekta Antoniego Gaudiego, poświęcony już podczas wizyty papieża Benedykta XVI, wciąż jeszcze wznoszony i budowany, przyciąga tłumy ludzi z całego świata. Papież Leon w swoim rozważaniu wskazał, że jest to świątynia, która czyni nas rodziną umiłowaną przez Pana, karmioną Jego własnym życiem w Eucharystii. Ten kościół – jak jeszcze mówił – jest bowiem jedną budowlą, złożoną z wielu kamieni, domem, który przez lata nieustanie wzrasta. Odnosząc się zaś do istoty tej budowli jaką jest kościół wskazywał, że ostatecznie to wiara nadaje kształt kamieniom i sens tej budowli. W naszej modlitwie zanoszonej w tej świątyni odkrywamy bowiem pierwotną więź rzeczy z Bogiem. Wyrażamy też naszą wdzięczność dla wszystkich architektów i budowniczych kościołów, którzy przez te wnoszone na świecie świątynie dają nam wszystkim wymowną katechezę utkaną z kamieni, barw i światła. W swojej mądrości Kościół odnawia w ten sposób Biblia pauperum – Biblię ubogich dawnych katedr, które same w sobie są niezwykle bogatym orędziem ewangelizacji. W epoce obrazu staje się jeszcze bardziej oczywiste, że właśnie sztuka i piękno są dla nas wybitnymi kanałami ewangelizacji.

Moi Drodzy!

Przywołuję dziś, właśnie tutaj, w Rogoźnie to wspomnienie i te papieskie słowa, ponieważ – jak wszyscy dobrze wiemy – podczas tegorocznej uroczystości odpustowej ku czci patrona waszej parafii świętego Wita, wspominamy 500-lecie budowy waszej parafialnej świątyni, wzniesionej – jak mówią nam kroniki – w roku 1526 z fundacji Andrzeja Dołęgi-Kretkowskiego, starosty rogozińskiego przez Marcina Mora i Mikołaja z Ostroroga. Kościół ten. odbudowywany i rozbudowywany jeszcze po pożarach jakie w następnych stuleciach go dosięgały, stanowi dziś serce waszej parafialnej wspólnoty. Ta bowiem świątynia, wzniesiona przed wiekami wysiłkiem waszych przodków i was przecież – mówiąc jeszcze raz słowami papieża Leona – gromadzi jako rodzinę umiłowaną przez Pana, karmioną przy stole Słowa Bożego i Eucharystii. Ona też jest dla was żywym znakiem, że wzniesiona kiedyś z kamieni i cegieł, wciąż przypomina nam wszystkim, że prawdziwą świątynią zbudowaną z żywych kamieni my wszyscy jesteśmy. Na mocy chrztu świętego bowiem – jak tłumaczył nam kiedyś papież Franciszek – każdy i każda z nas jest częścią Bożej budowli, co więcej – jak mówił papież – staje się Kościołem Boga. Kościół szczęśliwy – jak modlimy się w czasie modlitwy poświęcenia kościoła – jest bowiem mieszkaniem Boga z ludźmi, przybytkiem świętym zbudowanym z żywych kamieni, stojącym na fundamencie Apostołów, na kamieniu węgielnym, którym jest sam Jezus Chrystus. Tym, co nas więc łączy i jednoczy, tym, co sprawia, że choć tak różni stajemy się prawdziwie jednym Ciałem w Chrystusie Jezusie, są nasz chrzest i nasza wiara. Każdy więc kto wierzy, że Jezus jest Mesjaszem – mówił nam dziś święty Jan Apostoł – z Boga się narodził i każdy miłujący Tego, który dał życie, miłuje również tego, kto życie od Niego otrzymał. Nikt więc nikomu nie może być tutaj prawdziwie obojętnym. Nikt dla nikogo nie może być tu naprawdę obcym. Nikt dla nikogo jakoś niechcianym. Choć i my dobrze już wiemy – jak mówił dziś w Ewangelii Jezus do swoich uczniów – że i nasza obecność we wspólnocie Kościoła wiązać się będzie również niejednokrotnie z koniecznością przekraczanie samych siebie, swoich własnych zranień i emocji, że niejednokrotnie wymagać będzie od nas prawdziwie trudu przebaczenia sobie nawzajem i pojednania, że często będziemy wezwani nie tylko do tego, aby powstrzymać się od zrewanżowania się drugiemu za zło, które nam samym wyrządził, ale musimy usiłować wspaniałomyślnie czynić dobro, że prawdziwie idąc za Jezusem trzeba i nam będzie miłować tych, którzy na to może i nie zasługują, bez wzajemności, aby wypełnić ten brak miłości, który tak często przecież dziś istnieje w ludzkich sercach, w naszych relacjach międzyludzkich, w rodzinach, we wspólnocie, w świecie, to i do nas przecież odnosi się Jezusowe wezwanie: nie stawiajcie oporu złemu, ale zło dobrem zwyciężajcie! Do tego właśnie jesteśmy i my wzywani i o takie ostatecznie zwycięstwo wiary przecież i nam chodzi. Po tym bowiem – jak mówił nam dziś święty Jan – poznajemy, że miłujemy dzieci Boże, gdy miłujemy Boga i wypełniamy Jego przykazania. Jeśli bowiem miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała. Taka jest nowina, którą usłyszeliście od początku, że mamy się wzajemnie miłować!

Moi Kochani!

Kościół nie jest jednak dla nas jakimś miejscem schronienia. Świątynia parafialna nie jest żadnym miejscem azylu, ucieczki przed wyzwaniami świata. Ten, kto przybywa do parafii – jak wskazywał również w czasie swej hiszpańskiej podróży papież Leon – powinien znaleźć tutaj wspólnotę zdolną ukazywać – świadectwem życia i słowem – drogi prowadzące do poznania Jezusa Chrystusa, zawsze z poszanowaniem sumienia i wolności każdej osoby. Ewangelizować to znaczy dzielić się z szacunkiem i pokorą skarbem, który podtrzymuje nasze działanie i naszą nadzieję. Kościół bowiem, który przyjmuje – jak przypominał papież Leon – jest również zawsze Kościołem, który głosi, proponuje Chrystusa, nie narzuca Go, a zarazem przyjmuje Ewangelię z rąk ubogich. Wdzięczność Bogu i ludziom za ten parafialny kościół, wdzięczność za wspólnotę, którą wszyscy tutaj stanowicie, powinna się przemienić teraz w żywą odpowiedź wiary i w świadectwo miłości. To prawda – jak uczył nas w swych katechezach o Eucharystii papież Franciszek – że nasza obecność w kościele, nasz regularny udział w Eucharystii odnawia, umacnia i pogłębia więź ze wspólnotą, do której należymy, zgodnie z zasadą, że Eucharystia tworzy Kościół, jednoczy nas wszystkich, ale – jak wskazywał zaraz papież – to udział w Eucharystii zobowiązuje nas do pomocy innym, a zwłaszcza ubogim, ucząc nas przechodzenia od ciała Chrystusa do ciała braci, gdzie oczekuje, że Go rozpoznamy, będziemy Jemu usługiwali, oddawali cześć i miłowali. Kościół nie jest więc jakimś pewnym schronem. Nie jest żadnym miejscem ucieczki od codziennych problemów. Nie jest jakąś bezpieczną wyspą w niebezpiecznym i coraz bardziej trudnym i skomplikowanym dla nas świecie. Owoce bowiem każdej tutaj sprawowanej Eucharystii, każdej Mszy świętej, owoce słuchania tutaj Bożego Słowa, owoce bycia we wspólnocie Kościoła, przynależności do tej parafii, muszą dojrzewać w waszym codziennym życiu. Kościół, który zamyka się w sobie i w przeszłości – jak wielokrotnie przestrzegał nas papież Franciszek – jest Kościołem zdradzającym swoją tożsamość. Kościół zamknięty zdradza swoją tożsamość. Kościół zamknięty – jak mówił papież zaczyna chorować. Kościół przecież wyszedł z wieczernika z chlebem połamanym w dłoniach i wciąż idzie z nim do ludzi, idzie do świata – jak przypominamy sobie w tym roku przeżywając w naszej archidiecezji rok Kongresu Eucharystycznego. Nie może się więc przed tym światem ukryć ani też schować w jakimś bezpiecznym kącie naszego własnego szczęścia. W naczyniach glinianych niesiemy bowiem skarb zbawienia, ale to dlatego, aby się wciąż potwierdzało, że moc jest z Boga a nie z nas. On jest źródłem naszej siły. On jest światłem naszej drogi. On jest mocą i mądrością. W Niego wpatrzony święty Wit, męczennik, patron waszej parafii, dał o Nim wobec innych swoje świadectwo aż do przelania krwi. Ikonografia – jak zgodnie wskazuje wiele leksykonów świętych – przedstawia go jako młodzieńca we wspaniałym stroju, z kogutem, w kapeluszu, z chlebem, z orłem, z lwem, z kotłem, z modelem kościoła, z niańką czy nauczycielem. Chce nam w ten sposób opowiedzieć i podpowiedzieć pewnie coś jeszcze z tego, co choć z punktu widzenia historii jest – jak dobrze wiemy – dość ubogie i skąpe w potwierdzonych źródłach, to jednak w wierze i pamięci chrześcijan zapisane i przedstawiane ze szczególną czcią i swoistym rozmachem. Może jednak w swoistej wielości i wielobarwności tej postaci, którą znajdujemy w znanych nam opisach, przedstawieniach i wyobrażeniach tego męczennika, zawiera się jeszcze raz właśnie i to przesłanie, że świadkiem wiary nie jest się nigdy w ukryciu, ale w życiu, wobec tych, z którymi jesteśmy i żyjemy na co dzień. Wiara bowiem nadaje nie tylko kształt kamieniom i sens budowli, ale – jak niestrudzenie powtarzał nam święty Jan Paweł II – umacnia się, gdy jest przekazywana. Nie jest bowiem ona nigdy tylko indywidulanym wyborem, odizolowaną relacją – jak przypominał nam papież Benedykt XVI – ze swej natury otwiera się ona bowiem zawsze na „my”, wydarza się więc zawsze we wspólnocie Kościoła. Żadna ręka sama nie zdoła unieść ciężaru wyzwań współczesnego świata – jak napisał nam w Magnifica humanistas papież Leon XIV – ale żadna też nie jest tak słaba, by nie mogła dać swego wkładu.