400. rocznica śmierci bp. Andrzeja Wilczyńskiego, 27.12.2025 Wilczyn
Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka
400. rocznica śmierci bp. Andrzeja Wilczyńskiego
święto św. Jana Apostoła i Ewangelisty
27 grudnia 2025
kościół pw. św. Urszuli w Wilczynie
Umiłowani w Panu, Siostry i Bracia!
W tych dniach, w których wciąż jeszcze przeżywamy tajemnicę Bożego Narodzenia, Kościół przedłuża jej rozważanie m.in. czytając nam fragmenty Pierwszego Listu świętego Jana Apostoła. Wspominany dziś, w swoje liturgiczne święto Jan, apostoł i ewangelista, umiłowany uczeń Jezusa, podobnie jak wcześniej w swej Ewangelii, tak i teraz w swoich trzech listach ukazuje nam, że w Jezusie narodzonym z Maryi Panny w Betlejem, objawiła się miłość Boga. Tej nocy ukazała się nam miłość Boga. On przyszedł między nas. Pan nie rezygnuje bowiem, by ciebie miłować – jak przypominał nam często papież Franciszek i mówił, że Jego miłość jest wciąż bezwarunkowa (…) nie zmienia się, nie obraża się: jest wierna, jest cierpliwa. I w tym właśnie objawiła się miłość Boga ku nam – jak pisał w swoim liście święty Jan – że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat (…) a my poznaliśmy i uwierzyliśmy tej miłości, jaką Bóg ma ku nam. Poznaliśmy i uwierzyliśmy, że Bóg nas kocha, że pragnie naszego dobra, że jest i że chce być z nami. On jednak nie mówi nam tylko o tym w jakiś podniosłych słowach; nie zapewnia nas o swej miłości w uroczystych deklaracjach, nie wyznaje nam jej czułymi i pięknymi powiedzeniami. Bóg w Jezusie Chrystusie daje nam dosłownie siebie z miłości. On przychodzi i jest z nami. Rodzi się pośród nas jako człowiek. Bierze na siebie nasze ludzkie życie. Dlatego święty Jan – jak przed chwilą czytaliśmy – może wprost i to nawet kilka razy nam powiedzieć, że przecież widzieliśmy na własne oczy Jezusa, że patrzyliśmy na Niego, że słuchaliśmy Go, że dotykały Go nasze ręce. Dotąd nikt nigdy Boga nie oglądał. Nikt nigdy Boga na tej ziemi nie widział. To On sam, w Jezusie Chrystusie pierwszy nam siebie objawił. Dziecię się nam narodziło, Syn został nam dany. Czy On nas jednak nie przecenia – pytał kiedyś papież Franciszek i sam zaraz odpowiadał, że tak, przecenia nas, a czyni tak, bo kocha nas nad życie. Zawsze nas kocha, bardziej nawet niż my potrafimy kochać samych siebie. Potwierdza nam to najpierw Jego przyjście w ludzkim ciele, gdy stał się do nas podobny we wszystkim, z wyjątkiem grzechu, a potem także Jego krzyż i Jego śmierć na nim za nas. On bowiem – jak napisał kiedyś Apostoł Paweł – umiłował nas i samego siebie wydał za nas. Od żłobka aż po krzyż – jak mówił kiedyś papież Franciszek – Jego miłość do nas była więc namacalna, konkretna: od narodzin do śmierci Syn cieśli przyjął szorstkość drewna, chropowatość naszego istnienia. Nie kochał nas słowami, nie kochał nas na żarty. Nie zadowala się zatem pozorami. On, nagi w żłobie i nagi na krzyżu, żąda od nas prawdy. Wzywa – jak przypomniał nam dziś święty Jan – byśmy i my o niej świadczyli i o niej innym mówili. On sam, gdy po śmierci Jezusa – jak czytaliśmy w Ewangelii – wszedł do pustego grobu jeszcze raz uwierzył. Jeszcze raz – jak pisał w swoim liście – poznał i uwierzył miłości, jaką Bóg ma ku nam. Po tym bowiem poznaliśmy miłość, że On oddał za nas życie swoje (…) abyśmy życie mieli dzięki Niemu.
Umiłowani w Panu, Siostry i Bracia!
Świętujemy więc w tym czasie Bożego Narodzenia życie, które dzięki Jezusowi Chrystusowi i my wszyscy mamy z Boga. Świętujemy dar życia. On nas zawsze wzywa do wdzięczności za nasze życie i za życie drugich. I w takim duchu chcemy dziś, w czterechsetną rocznicę śmierci dziękować za pochodzącego właśnie stąd, z Wilczyna, żyjącego na przełomie szesnastego i siedemnastego wieku, biskupa Andrzeja Wilczyńskiego. Historia zapamiętał Go jako gorliwego pasterza, bez reszty oddanego sprawom Kościoła i Ojczyzny. Cenił biskupa Andrzeja Wilczyńskiego król Zygmunt III Waza i cenił Go prymas Wojciech Baranowski. Obaj podziwiali jego wyjątkowe zdolności naukowe, jego pobożność i jego gorliwość w sprawach, które mu powierzali. On zaś swoją postawą dawał dowody swej wiedzy, swego zaangażowania i rozległej działalności. Choć po otrzymaniu opactwa mogileńskiego klasztoru sam odtąd rezydował głównie w Mogilnie, to jednak jego troska i jego działalność duszpasterska obejmowała całą archidiecezję gnieźnieńską. Konsekrował w niej liczne kościoły, choćby ten wilczyński, który powstał tutaj dzięki jego przodkowi Mikołajowi Wilczyńskiemu, gorliwie pełnił służbę Bożą w naszej archikatedrze gnieźnieńskiej, a jako prezydent w ówczesnych Trybunałach Koronnych służył swą prawniczą wiedzą. Swoją mądrością i roztropnością zjednał sobie w całej ojczyźnie opinię biegłego prawnika i sprawiedliwego sędziego. Zmarł czterysta lat temu i został pochowany w klasztorze w Mogilnie. Pamięć o nim jest nie tylko powodem do wdzięczności i dumy, ale także zachętą, aby ten dar życia, który i my otrzymaliśmy od Boga samemu twórczo rozwijać i służyć nim drugim. Patron dnia dzisiejszego, święty Jan, apostoł i ewangelista w swych listach przypominał nam bowiem, że jeśli w Jezusie Chrystusie Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. Nasze zaangażowanie więc, nasze życiowe powołanie, nasza służba Bogu i bliźnim muszą płynąć z miłości. I nie chodzi tutaj tylko o jakieś rzeczy spektakularne i wielkie. Chodzi o nasze codzienne życie, o nasze zwykłą codzienność. Papież Franciszek tak często nam przypominał, że Bóg chce przyjść do małych rzeczy w naszym życiu, chce zamieszkać w codziennej rzeczywistości, w prostych gestach, które wykonujemy w domu, w rodzinie, w szkole, w pracy. To właśnie w naszym zwyczajnym życiu chce dokonać rzeczy niezwykłych. I jest to – jak mówił wówczas papież Franciszek – przesłanie wielkiej nadziei: Jezus zachęca nas, byśmy docenili i odkrywali na nowo w życiu rzeczy małe. To z nich utkana jest przecież tak naprawdę nasza historia i życie każdej i każdego z nas. To w nich realizuje się nasze powołanie, nasze zaangażowanie i nasza odpowiedzialność za siebie nawzajem. To w nich, w tych konkretnych, codziennych sprawach, które podejmujemy i z którymi się zmagamy wyraża się prawdziwa miłość. Zostawmy więc za sobą żale – wzywa nas jeszcze papież Franciszek – wyrzeknijmy się narzekań i ponurych min, chciwości, która zawsze pozostawia w nas niedosyt. Nadzieja – jak przypomniał w swej ostatniej katechezie jubileuszowej papież Leon XIV – jest bowiem zawsze twórcza. Sprawia, że życie rodzi się i odradza. To jest prawdziwa moc. Dziękując dziś za życie i za działalność biskupa Andrzeja Wilczyńskiego, żyjmy taką właśnie nadzieją, która przecież – jak uczyliśmy się w ciągu tego jubileuszowego roku – rodzi się zawsze z miłości i opiera się na miłości, która wypływa z Serca Jezusa przebitego dla nas na krzyżu.











