25. rocznica kapłaństwa, 17.06.2026 Gniezno

Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka
Msza św. z okazji jubileuszu 25-lecia kapłaństwa księży wyświęconych w 2001 roku
17 czerwca 2026
katedra gnieźnieńska

Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli (…) bo Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie (por. Mt 6,1-6)

 

Współbracia w Chrystusowym Kapłaństwie,

Drodzy Srebrni Jubilaci,

Umiłowani w Panu, Siostry i Bracia,

Po dwudziestu pięciu latach jesteśmy znów razem w naszym gnieźnieńskim wieczerniku, w wieczerniku waszych święceń kapłańskich. Wspominam więc dziś z wdzięcznością Bogu tę chwilę, 2 czerwca 2001 roku, gdy tutaj, wobec arcybiskupa gnieźnieńskiego, który udzielał wam sakramentu święceń, prosiłem jako rektor naszego seminarium w imieniu Kościoła, aby piętnastu naszych diakonów wyświęcił na prezbiterów. W waszej dyspozycyjności i otwartości – mówiąc słowami papieża Leona XIV z jego tegorocznej homilii do święconych przez niego kandydatów do kapłaństwa – i ja wraz z całym naszym świętowojciechowym Kościołem – dostrzegałem wówczas wielką hojność i entuzjazm. Wypowiadając przed Bogiem swoje adsum – jestem, jestem na wezwanie, potwierdzaliście bowiem nie tylko chęć przyjęcia święceń, ale i waszą gotowość bycia posłanymi do Winnicy Pańskiej. Niebawem też, arcybiskup gnieźnieński rozesłał was do parafii w Wągrowcu, Bydgoszczy, Nakle n. Notecią, Wrześni, Inowrocławiu, Paterku, Gniewkowie, Barcinie, Żninie, Trzemesznie, Szubinie i Witkowie. Obdarzeni łaską sakramentu święceń rozpoczęliście posługę nauczania, uświęcania i prowadzenia ludzi do zbawienia, mając – jak ufam – przed oczyma, a nade wszystko w pamięci i w sercu, wspomniany w pouczeniu głoszonym wam przez biskupa przykład Dobrego Pasterza, który przyszedł nie po to, aby Mu służono, lecz aby służyć oraz szukać i zbawiać to, co zginęło. I choć miejsce waszego pierwszego posłania w ciągu tych minionych dwudziestu pięciu lat wielokrotnie się zmieniało, choć niektórzy z was podejmują dziś kapłańską posługę na misjach w różnych częściach świata, od dalekiego Kazachstanu po Czad i placówki dyplomatyczne Stolicy Apostolskiej w Afryce i Europie, choć większość z was jest już proboszczami w diecezji bydgoskiej i w naszej archidiecezji, a niektórzy służą swą wiedzą czy to na uniwersytecie czy w strukturach administracyjnych naszego gnieźnieńskiego Kościoła, to jednak postawiony wam wówczas, w dniu waszych święceń, przed oczy przykład Dobrego Pasterza wciąż przecież niesiecie – jak ufam – w swych kapłańskich sercach. I choć czasem pewnie w ciągu tej dwudziestopięcioletniej drogi i wam się wydawało – jak mówił w tym roku do neoprezbiterów papież Leon – że sami nie macie jakichś gotowych map, że to kapłańskie wędrowanie związane jest i często związane przecież wciąż będzie z codziennym trudem pokonywania pojawiających się lęków i wątpliwości, to jednak – odwołam się jeszcze raz do słów Ojca Świętego – bądźcie pewni, że mapy posiada Dobry Pasterz, którego głosu – tak znajomego – należy uważanie słuchać. On bowiem – jak śpiewaliśmy w psalmie – osłania nas swą obecnością, ukrywa w swym namiocie przed swarliwym językiem, chroni swych wiernych i okazuje swą dobroć na oczach ludzi tym, którzy uciekają się do Niego. Prowadzi nad wody, gdzie mogę odpocząć, orzeźwia moją duszę. Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach, przez wzgląd na swoją chwałę!

Drodzy Jubilaci! Umiłowani w Panu, Siostry i Bracia!

Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli. Wypowiedziana w dzisiejszej Ewangelii przez Jezusa do uczniów przestroga, pobudza nas do spojrzenia na to, kim jako księża jesteśmy i co tak naprawdę i w jakim celu czynimy, aby w naszej kapłańskiej posłudze wraz z upływem czasu nie popaść w pojawiającą się niestety tak często rutynę i jakieś niebezpieczne przyzwyczajenie, któremu można przecież tak łatwo ulec. Papież Franciszek wskazywał kiedyś kapłanom, że może się nam wtedy przydarzyć bycie dosłownie zmielonymi w jakichś rytmach i działaniach tylko zewnętrznych, tracąc przy tym naszą wewnętrzną spójność. Bardziej wówczas troszczymy się o to i patrzymy na naszą kapłańską posługę przez pryzmat tego, jak ona na zewnątrz wygląda, jak funkcjonuje, jak działa, niż na to, jak naprawdę jest. Świat jednak – jak nam przypomniał w tegorocznym przesłaniu na obchodzony w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa dzień modlitw o uświęcenie kapłanów – bardziej jednak potrzebuje pasterzy, którzy nie oferują jedynie słów czy programów, ale żywe świadectwo pojednanego serca, rozprzestrzeniające miłą woń świętości Chrystusa. Tylko wtedy, gdy będziemy tak naprawdę wewnętrznie spójni, gdy nie będziemy rozdarci pomiędzy tym, co czynimy jedynie na zewnątrz, na pokaz, co widoczne, co dostępne ludzkim oczom, a tym, kim naprawdę jesteśmy, co stanowi o naszej kapłańskiej tożsamości – tylko wówczas będziemy rzeczywiście wiarygodnym znakiem dla innych. Wtedy – jak napisał papież Leon – nasza troska i nasza gorliwość nie będą nigdy jedynie jakimś niepokojem działania, ale obfitym przelewaniem się miłości, która owocuje darem spotkania. Nie będzie nam wówczas grozić niebezpieczna pułapka aktywizmu, czy równie niebezpieczna ucieczka w to, co jedynie własne, co zamyka nas w ciasnych murach egoizmu i indywidualizmu, naszych własnych racji, czyniąc nas w ten sposób ostatecznie odizolowanymi od innych i skrytymi w samych sobie. Nasze kapłańskie życie i posługiwanie składa się bowiem z konkretnej miłości, czyli służby i dyspozycyjności. Ewangeliczna przestroga Jezusa, o której dziś usłyszeliśmy, uwalnia nas również – jak wskazywał kiedyś papież Leon – od pragnienia bycia widzianymi za wszelką cenę i uczy dostrzegania tego, co się rodzi, co wzrasta, co pobudza nas, aby temu służyć. Strzeżmy się więc, by to kim jako księża jesteśmy nie było jedynie na pokaz, dla ludzi, aby nas widzieli, aby zauważyli, aby docenili, aby uznali. Owszem, ważne jest w kapłańskim życiu również dostrzeżenie naszych wysiłków. Ważne jest uznanie dla tego, co i w jaki sposób czynimy. Ważny jest ludzki szacunek i dobre relacje. Wszystko to jednak musi zmierzać do jednego celu: w centrum jest Pan. Nie ja jestem w centrum, lecz Bóg. Jest to coś – jak mówił kiedyś papież – co być może każdego ranka trzeba sobie od nowa powtarzać: także dzisiaj, w mojej posłudze, nie ja jestem w centrum, lecz Bóg. Bo Ojciec twój – jak przypominał dziś swym uczniom Jezus – który widzi w ukryciu, odda tobie.

Moi Drodzy!

Dziękując dziś za dwadzieścia pięć lat waszego kapłańskiego życia i kapłańskiej posługi, widząc w waszej obecności przy ołtarzu wolę, by jeszcze raz odnowić podjęte przed laty decyzje, przyjmując jednocześnie dar i łaskę jubileuszu, chciałbym również i ja za papieżem Franciszkiem powtórzyć wam tę podwójną zachętę: troszczcie się o siebie i troszczcie się o drugich. Wiele ma bowiem racji papież, gdy wskazuje, że z Panem Bogiem nie żyje się z tego, co się raz zdobyło. Wręcz przeciwnie, każdego dnia trzeba nam odnawiać radość spotkania z Nim, w każdej chwili starać się na nowo wsłuchiwać w Jego głos i decydować się, by podążać za Nim. Nie żyje się jedynie z tego, co się raz zdobyło. Nie odcina się kuponów od tego, co kiedyś otrzymaliśmy. Nie pozostaje się jedynie na poziomie pierwotnych decyzji. Wciąż trzeba nam dorastać do nowych wyzwań, dojrzewając tym samym coraz bardziej do tego daru i tej łaski, które przyniósł nam sakrament święceń. Jeśli się bowiem tego nie czyni, jeśli się o tym zapomina, jeśli się to świadomie pomija, przychodzi niechybnie zniechęcenie, wkrada się frustracja, rodzi się poczucie wyczerpania. Zaniedbując w tym względzie siebie, będziemy powoli zaniedbywać i tych, do których jesteśmy posłani. Potrzeba przestrzeni i chwil, by troszczyć się o siebie, by wciąż na nowo rozpalać w sobie ten dar, który został nam dany przez włożenie rąk. Ale trzeba też troszczyć się o innych, a więc dbać o utrzymywanie dobrych braterskich relacji, a także szukać najbardziej skutecznych dziś dróg dla ewangelizacji. Wspólne spotkania przy ołtarzu Pana przypominają nam nie tylko kapłańską wspólnotę, do której należymy, będąc cząstką naszego prezbiterium, ale są jednocześnie wezwaniem do budowania dojrzałych wzajemnych relacji, do wychodzenia ku drugim, do troski o siebie nawzajem, do dzielenia się radością bycia uczniami i apostołami Pana. Troszczyć się o innych, to być blisko wszystkich, do których jesteśmy posłani, nie tylko tych, którzy z radością czekają na Słowo Jezusa i dają nam poczucie sensu naszego posługiwania, ale i tych, którzy oddalili się od Niego, którzy szukają Go niejako po omacku, którzy przeżywają sytuacje zagubienia i samotności, a którym nasza kapłańska posługa może przywracać nadzieję. Bądźcie gotowi do uzasadnienia tej nadziei, która w was jest. Jubileusz to czas łaski. Jubileusz to czas odnowy i nadzieja, której źródłem jest Pan, zawsze wierny. Amen.