25-lecie profesji zakonnej, 6.05.2017, Gniezno

Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka wygłoszona podczas Mszy św. sprawowanej z okazji 25-lecia profesji zakonnej siostry Karoli, 6 maja 2017, kaplica w rezydencji arcybiskupów gnieźnieńskich. 

W jednej ze swych środowych katechez poświęconych chrześcijańskiej nadziei, papież Franciszek zauważył, że Ewangelia przekazując nam tajemnicę Boga, odsłaniając przed nami Jego miłujące oblicze, wciąż nas przekonuje, że Jego imię, jego tożsamość to bycie-z, a zwłaszcza bycie z nami, czyli z człowiekiem. Nasz Bóg nie jest Bogiem nieobecnym, porwanym przez odległe niebo. Przeciwnie – podkreśla papież – jest Bogiem rozmiłowanym w człowieku, który jest kochany tak czule, że Bóg nie potrafi się od niego oddzielić. My ludzie jesteśmy zdolni do zrywania więzi i mostów. On natomiast nie. Jeśli nasze serca stygną, to Jego pozostaje rozpalone. On jest zawsze z nami, nawet jeśli niestety my o Nim byśmy zapomnieli. Na wąskiej grani oddzielającej niedowierzanie od wiary decydujące znaczenie ma odkrycie, że jesteśmy kochani i wspierani przez naszego Ojca, który nigdy nie pozostawia nas samymi.

W święto apostołów Filipa i Jakuba usłyszeliśmy fragment z 14 rozdziału Ewangelii świętego Jana nazywany mową pożegnalną W czasie Ostatniej Wieczerzy po umyciu uczniom nóg, po zapowiedzeniu zdrady Judasza, po przestrodze wypowiedzianej w stronę Piotra, Jezus zwraca się do swoich uczniów wyjaśniając im sens swego odejścia. Niech się nie trwoży wasze serce ani się nie lęka. Będąc z Nim przy stole, odczytując powoli prawdę, że za chwilę wejdzie On w tajemnicę swej męki, śmierci i zmartwychwstania, ogarnia uczniów lęk i poczucie osamotnienia: co się z nimi stanie, gdy Pan odejdzie? Można powiedzieć, że w tym wydarzeniu odbija się z całą mocą jeszcze szersze pytanie: co czynić w czasie między odejściem Pana i Jego powrotem? Jak we wspólnocie Kościoła przeżywać ten czas? W jaki sposób wciąż otwierać się na tę prawdę, o której z taką mocą przypomniał nam we wspomnianej katechezie papież Franciszek? Jak żyć, by nie tylko pamiętać, że nasz Bóg nie jest Bogiem nieobecnym, porwanym przez niebo, ale Bogiem, którego imię, którego tożsamość, to właśnie bycie-z, bycie z nami, bo jest On prawdziwie rozmiłowany w człowieku, którego kocha tak czule, że nie potrafi się od Niego oddzielić? Słowa Jezusa, także te, które przed chwilą słuchaliśmy, ukazują nam nie tylko związek, jaki istnieje między Nim a Ojcem, ale niejako wprowadzają nas w samo serce, w samą istotę, tego związku, tego przebywania Boga w Jezusie dla nas, tej rzeczywistości, którą uczniowie Jezusa, w każdym czasie i w każdym miejscu, żyć będą na co dzień. Dzisiejszy fragment, który słuchaliśmy jest środkową częścią swoistego tryptyku, który przedstawia nam cały czternasty rozdział janowej Ewangelii. W pierwszej części pytaniu apostoła Tomasza: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz? Jak więc możemy znać drogę? towarzyszy odpowiedź Jezusa: Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie. W drugiej części tego tryptyku, tej dzisiejszej, tej naszej, pada kolejne pytanie apostołów, tym razem z ust bohatera dzisiejszego dnia Filipa: Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy, i odpowiedź Jezusa, które w swej istocie jest wezwaniem do wiary w Niego: wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. I wreszcie trzecia część, które po tej właśnie następuje, to wezwanie do miłości. I znów pytaniu kolejnego ucznia – Judy, jak napisał święty Jan, ale nie Iskarioty: Panie, cóż się stało, że nam masz się objawić, a nie światu, towarzyszy kolejne chrystusowe wyjaśnienie: jeśli Mnie, kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy. I w tej części Jezus zapowiada uczniom posłanie od Ojca Ducha Świętego, którego – jak mówi Jezus – Ojciec pośle w moim imieniu, a On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem. Tak przed oczyma uczniów, Jezus – jak sam jeszcze im mówi – zanim to nastąpi – objawia im tajemnicę swego zbawczego dzieła, tę tajemnicę, która będzie stanowić swoisty rdzeń Jego posłannictwa, Jego misji, Jego zbawczej obecności, ujętą i przekazywaną potem w Kościele, we wspólnocie Chrystusowych uczniów tak, jak zaświadczył nam o tym dziś tekst świętego Pawła z jego Pierwszego Listu do Koryntian: że Chrystus umarł za nasze grzechy, zgodnie z Pismem, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem, i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, i Paweł da jeszcze świadectwo swej osobistej historii, że po tych wszystkich, ukazał się także i jemu jako poronionemu płodowi. I w tym sensie jeszcze raz wraca prawda o Bogu, podpowiedziana nam przez papieża Franciszka, że jest Bogiem rozmiłowanym w człowieku, który jest przez Niego kochany tak czule, że Bóg nie potrafi się od niego oddzielić. Nawet jeśli nasze serca stygną, to Jego pozostaje rozpalone. On jest zawsze z nami, nawet jeśli niestety my o Nim byśmy zapomnieli.

Czternasty rozdział janowej Ewangelii stanowi więc nie tylko odpowiedź daną przez Jezusa jego najbliższym uczniom ale każdej i każdemu z nas. To odpowiedź na nasze czasy, zawieszone przecież pomiędzy odejściem Pana i Jego powrotem. Ewangelista Jan wskazuje – jak ktoś wprost słusznie powiedział – genialną drogę postępowania: wiarę w Jezusa i miłość wywodzącą się z Jego Ducha. W naszym dzisiejszym fragmencie Ewangelii usłyszeliśmy kilkakrotnie wezwanie do wiary Jezusowi: wierzysz, że jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie (…) Wierzcie Mi, że jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie (…) wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła. W podobny sposób w drugiej części tego rozdziału Ewangelista Jan do wiary dołączy wezwanie do miłości, miłości Jezusa i w Jego imię, miłości braci. Na tle tych Bożych słów, których słuchaliśmy i które spróbowaliśmy sobie pokrótce rozważyć, odczytujemy dziś, w tym uroczystym dniu, całą głębię i sens konsekracji zakonnej naszej drogiej Siostry Karoli. Odpowiedź wiary i miłości. W niej zamyka się nie tylko historia każdego powołania, ale także – ufam – doświadczenie oddania swego życia Chrystusowi przez profesje rad ewangelicznych, czyli konsekracja zakonna. W historii powołania można to wyrazić również trochę tak, jak opisał nam to papież Franciszek w tegorocznym orędziu na jutrzejszy 54. Światowy Dzień Modlitw o Powołanie, a mianowicie podkreślając w nim, że uczeń nie otrzymuje daru Bożej miłości do prywatnego pocieszenia. Nie jest wezwany do niesienie siebie samego ani do troszczenia się o interesy jakiegoś przedsiębiorstwa. Poruszyła go i przemieniała po prostu radość poczucia, że jest kochany przez Boga, i nie może zatrzymać tego doświadczenia tylko dla siebie. Wypowiada więc wolę służenia Bogu i ludziom, wolę miłowania, a sam Jezus – jak usłyszeliśmy jeszcze w dzisiejszej Ewangelii – zapewnia nas, że kto w ten właśnie sposób we Mnie wierzy, będzie dokonywał także tych dzieł, które Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. Mamy w tym zapewnieniu nie tylko moc do życia darem i łaską powołania, ale także do przeżywania naszego życia i naszego powołania w pełni oddania Chrystusowi i w zaufaniu do Niego, że będzie nas prowadził, nawet tam, gdzie wiele rzeczy po ludzku wydaje się nam po prostu niemożliwych. Sami się wtedy będziemy mogli zadziwić, jak wielkich dzieł Bóg przez nas dokonuje.

Dar i łaska powołania – zgodnie z pięknym wyrażeniem świętego Jan Pawła II – są wiadome jedynie samemu Bogu. Człowiek zaś odczytuje to Boże wezwanie i odpowiada na nie wiarą i miłością. Gdy wobec Kościoła wypowiada je w akcie konsekracji, czyli poświęcenie siebie, oddania, a nawet więcej, wydania się siebie Chrystusowi, staje się narzędziem w Jego rękach, którym posługiwał się będzie dla dobra Kościoła i świata. To, co wypowiadamy i czym konsekwentnie żyjemy, przywołuje nas do ciągłej wewnętrznej konsekracji, do ponawianej każdego dnia i każdej chwili naszego życia odpowiedzi dawanej Bogu. W swojej homilii w Krakowie na spotkaniu z kapłanami, zakonnikami i zakonnicami, papież Franciszek, właśnie w takim kontekście, postawił nam wówczas pytanie: czego Jezus od nas oczekuje? I sam dał następującą odpowiedź: pragnie On serc naprawdę konsekrowanych, które żyją przebaczeniem otrzymanym od Niego, aby je przelewać ze współczuciem na braci Jezus poszukuje serc otwartych i delikatnych wobec słabych – w żadnym wypadku surowych; serc uległych i przejrzystych, które nie udają wobec tych, którzy mają w Kościele zadanie wskazywania drogi (…) Dlatego – i to jest zadanie, które stanowi wezwanie i istotę naszej codziennej, ponawianej odpowiedzi – wierny uczeń dokonuje czujnego i nieustannego rozeznania, wiedząc, że serce trzeba wychowywać każdego dnia, począwszy od uczuć, aby uniknąć wszelkiej dwulicowości w postawach i w życiu. Tyle papież Franciszek, a ja pragnę jeszcze dodać i życzyć Siostrze Karoli, naszej Kochanej Jubilatce, aby każdego dnia, idąc za głosem Chrystusowego wezwania i powołania, miała mężne serce, serce oddane Jezusowi, serce prawdziwie konsekrowane i odważnie znosiła ten codzienny trud wychowywania swego serca nie tylko z obawy przed wspomnianą przez papieża dwulicowością, ale z radością tej, którą Pan sobie wybrał i wezwał do pójścia z Nim drogą wiary i miłości. Amen.