107. rocznica Powstania Wielkopolskiego, 9.01.2026 Żnin

Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka
107. rocznica Powstania Wielkopolskiego
Wojewódzkie obchody Narodowego Dnia Zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego
9 stycznia 2026
kościół pw. św. Floriana w Żninie

Bracia w Chrystusowym Kapłaństwie,
Przedstawiciele Władz Wojewódzkich, Samorządowych i Miejskich, na czele z Panem Marszałkiem województwa kujawsko-pomorskiego, Panem Starostą i Prezydentem Żnina,
Członkowie Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego,
Poczty Sztandarowe i Wszyscy, których te poczty reprezentują,

Umiłowani w Panu Siostry i Bracia,

Ewangelie mówią nam, że większość uczniów Jezusa była rybakami. Dobrze czuli się więc w łodzi na jeziorze. Było to ich miejsce, dobrze im znane i dobrze rozpoznane. Nieraz łowiąc ryby musieli też z pewnością mierzyć się z przeciwnym wiatrem. Wydaje się jednak, że w taki czy inny sposób dawali sobie jakoś radę. Ewangelista Marek już wcześniej w swej Ewangelii wskazał jednak, że i tym twardym ludziom nieobcy był lęk i strach. Gdy pewnego razu w podobny sposób przeprawiali się łodzią na drugą stronę jeziora nagle – jak zapisał – zerwał się tak gwałtowny wicher, fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała wodą. Byli wówczas naprawdę przerażeni. Co więcej, wtedy Jezus był z nimi, ale – jak opowiada Ewangelista – spał w tyle łodzi na wezgłowiu. W dzisiejszym fragmencie, którego słuchaliśmy, sytuacja pod pewnym względem wydaje się podobna. Znów muszą zmagać się i walczyć z wiatrem. I tym razem bowiem trudzą się – jak napisał święty Marek – przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny. I trochę podobnie jak wtedy, gdy On spał spokojnie w miotanej falami łodzi, dziś Jezus obserwuje wszystko z góry, na którą wszedł, aby się modlić. Patrzy na ich zmagania. Widzi ich trud i bezradność. Wtedy, a więc za pierwszym razem, gdy przerażeni Go zbudzili, a On swym słowem uciszył szalejącą na jeziorze burzę, powiedział do nich: czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary! Dziś zaś – jak przed chwilą usłyszeliśmy – gdy widząc ich walkę z wiatrem, zdecydował się sam przyjść do nich krocząc po jeziorze, widząc ich strach i przerażenie, mówi: odwagi, to Ja jestem, nie bójcie się! Czemu to wszystko? Dlaczego w taki sposób? Przecież nie chodzi tu o jakieś wzruszające i cudowne widowisko? Nie chodzi o zamanifestowanie mocy i siły? O co więc tutaj chodzi? Co nam, dziś, tutaj zebranym, mają te opisane w Ewangelii według świętego Marka wydarzenia z życia Jezusa i Jego uczniów przypomnieć? Niewątpliwie z jednej strony mówią nam, że ludzkie życie nie jest i nie będzie nigdy wolne od zmagań, od napotykania w nim przeciwnych wiatrów, od konieczności podejmowania odważnych i konkretnych decyzji, by sprostać pojawiającym się próbom i przeciwnościom. W takich momentach nie można czekać z założonymi rękami. Nie wolno mówić, że nic się nie da zrobić. Trzeba – jak wtedy uczniowie na jeziorze – podjąć trud i zmierzyć się z przeciwnymi falami. Zawalczyć o swoje życie i o życie drugich. Ale trzeba też wiary, aby nie opanowała nas pokusa, że Bóg nas opuścił, że Go w tym nie ma, że jesteśmy sami. Te opowiadania – mówił podsumowując je kiedyś papież Franciszek – są zachętą do tego, abyśmy z ufnością zdawali się na Boga w każdej chwili naszego życia, a zwłaszcza w chwilach próby i niepokoju. On nas nie wyręczy, nie zdejmie z nas trudu walki. On – jak przypomniał dziś nam święty Jan Apostoł – miłując nas, usunie z serc naszych lęk: miłość bowiem usuwa lęk i w ten sposób nam pomoże, byśmy byli zdolni sprostać niejednemu wyzwaniu.

Drodzy Siostry i Bracia!

Wspominamy dziś, tutaj, w Żninie trud i zmagania naszych przodków, bohaterów zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego. Jego wybuch w Poznaniu 27 grudnia 1918 roku, rozniecił jak iskra pragnienie wolności w sercach tych, którzy także tutaj, na Pałuckiej Ziemi, ale i na naszych Zachodnich Kujawach oczekiwali powrotu niepodległej Polski. I oni bowiem na tych ziemiach pruskiego zaboru – jak jeszcze raz przypomniał nam wystosowany przed laty apel o ustanowienie Narodowego Dnia Pamięci Zwycięskiego Powstania Wielkopolskiegoczęsto z narażeniem życia, prowadząc działania organicznikowskie, pielęgnując ojczystą mowę, zachowując wierność tradycji i wierze ojców, przeciwstawiając się polityce wynaradawiania, troszcząc się o własność ziemi przodków i rozwój gospodarczy w dogodnym momencie chwytając za broń, odzyskali upragnioną niepodległość. Toczone najpierw w samej Wielkopolsce, a potem także na Kujawach i Pałukach powstańcze walki, choćby tzw. styczniowy rajd wyzwoleńczy Pawła Cymsa na Inowrocław, pierwsza i druga bitwa o Szubin, czy też walki o Żnin, Łabiszyn i Złotniki Kujawskie, dzięki wielkiej determinacji i odwadze powstańców zakończyły się sukcesem. Powstanie – jak trafnie podsumował kiedyś w swojej monografii Marek Rezler – zostało wygrane przez żołnierzy, uratowane zaś przez polityków. Odzyskana po latach zaborów wolność i niepodległość Ojczyzny na tych piastowskich ziemiach była owocem zaciętych walk, niekiedy o każdy posterunek, stację kolejową, pocztę czy ulicę. Wspominamy dziś te miejsca, w które wsiąkła krew naszych powstańców. Na tak licznych cmentarzach czcią otaczamy ich groby. Wiemy, że ci, którzy po latach niewoli wywalczyli wolność naszej Ojczyzny, z entuzjazmem i zapałem podjęli się jej odbudowy. I wiemy też, że to również oni, nasi powstańcy, po zaledwie dwudziestu latach znów musieli jej bronić i stali się jednymi z pierwszych ofiar hitlerowskiego terroru. Wolność – jak uczył nas święty Jan Paweł II – nie jest bowiem nigdy ulgą, lecz trudem wielkości. Wspominając więc dziś, w 107. rocznicę zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego wyzwolenie tych pałuckich i kujawskich ziem, dziękujemy naszym przodkom, którzy wywalczyli je dla nas. Ceńmy sobie wielkie dzieło ich wysiłku, ich potu i krwi. I pamiętajmy, że także dla nas, tutaj, w naszej małej Ojczyźnie wezwanie do życia w wolności, to również – jak jeszcze przypominał nam wspomniany już Święty Patron Województwa Kujawsko-Pomorskiego – wezwanie do czynienia dobrego użytku z wolności. Wezwanie do budowania, a nie do niszczenia. Nikt i nigdy nie ma bowiem prawa niszczyć tego wszystkiego, co wysiłkiem tylu ludzi i tylu pokoleń zostało tutaj, na tej polskiej ziemi, zbudowane i odbudowane, a dziś jest naszym wspólnym dobrem.

Umiłowani w Panu, Siostry i Bracia!

Ewangelia Jezusa jest dla nas wszystkich wciąż wyzwaniem. Zaprasza nas do ufności i do tej nadziei, której źródłem jest żywy i prawdziwy Bóg. On, w swoim Synu Jezusie Chrystusie, umiłował nas i wydał za nas samego siebie. A my – jak zapisał święty Jan Apostoł – poznaliśmy i uwierzyliśmy tej miłości, jaką Bóg ma ku nam. Domyka się powoli czas Bożego Narodzenia. Kończą się dni, w których – jak mówi nam o tym pięknie liturgia Kościoła – przeżywaliśmy szczególny związek ziemi z niebem, spraw ludzkich, ze sprawami boskimi. Źródłem tego związku, tej cudownej wymiany, jest żywy Bóg, który w Jezusie Chrystusie, przyjął nasze ludzkie ciało i stał się człowiekiem. Uczynił to po to, aby – mówiąc dziś słowami świętego Jana – śmiertelny człowieka właśnie przez miłość trwał w Bogu, a odwieczny Bóg trwał w nim. Papież Leon XIV mówił nam, że to wydarzenie zawsze z jednej strony ożywia w nas nadzieję, z drugiej zaś nakłada i na nas podwójne zobowiązanie: jedno wobec Boga, a drugie wobec człowieka. To pierwsze, wzywa nas do wiary i do odpowiedzi naszym życiem na Chrystusowe wezwanie: Odwagi (…) Ja jestem, nie bójcie się! To drugie natomiast, zobowiązuje nas do szacunku i troski o każdego człowieka. Zobowiązuje nas bowiem – jak nam tłumaczył papież Leon – do uznania w każdej osobie jej nienaruszalnej godności i do okazywania miłości wobec siebie nawzajem. I to właśnie wzajemny szacunek i pomoc, jedność i solidarność, odpowiedzialność i wspólne zaangażowanie pozwolą nam wszystkim żyć w prawdziwej wolności i razem budować, razem tworzyć, razem wznosić nasz wspólny niepodległy dom ojczysty, Polskę, za którą powstańcy wielkopolscy oddawali także tutaj, na tej pałuckiej ziemi, swoje życie. Łączy nas ich victoria. Łączy nas – jak ktoś trafnie powiedział w stulecie Powstania Wielkopolskiego – nasze powstanie; nasze, bo daje nam poczucie słusznej dumy i tożsamości; nasze, bo było zwycięskie; nasze, bo związane jest z tradycją i z życiem ludzi tutaj żyjących, którzy do dziś wspominają, że nasz dziadek (…); nasze, bo – jak mówi poeta – można je tutaj spotkać na małych cmentarzach, w zwartym szeregu wyrytych imion, a więc nasze, bo zapisane w naszej pamięci i sercach na zawsze. Amen.