Wigilia Uroczystości Wniebowzięcia NMP, 14.08.2026 Gniezno

Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka
wigilia Uroczystości Wniebowzięcia NMP
Msza św. z udzieleniem sakramentu namaszczenia chorych osobom chorym i starszym
14 sierpnia 2026
katedra gnieźnieńska

Po zakończeniu ziemskiego życia Maryja z ciałem i duszą została wzięta do nieba. Ona więc, na mocy szczególnego przywileju, uczestniczy w ostatecznym zwycięstwie Chrystusa nad śmiercią. Zwycięstwo pochłonęło śmierć. Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest o śmierci, twój oścień? Bogu niech będą dzięki za to, że dał nam odnieść zwycięstwo przez naszego Pana Jezusa Chrystusa. Wniebowzięcie Maryi to dzień zwycięstwa, dzień radości. Bóg zwyciężył. Miłość zwyciężyła. Życie zwyciężyło. Okazało się, że miłość jest silniejsza niż śmierć.

Wzięta do nieba Maryja wskazuje nam ostateczny cel naszego ziemskiego pielgrzymowania. Ale kiedy mówimy o Wniebowzięciu Maryi – jak wskazywał kiedyś kardynał Joseph Ratzinger, późniejszy papież senior – to nie chodzi tu o swego rodzaju konkurencję z lotami kosmicznymi, z podróżą do jakiejś bardzo odległej gwiazdy. Chodzi o podróż – jak podkreślał papież Benedykt – która jest zarazem prostsza i większa i która musi trwać przez całe nasze życie. Niebo nie jest bowiem nieznaną planetą, niebo to po prostu sam Bóg. Maryja, wzięta do nieba z ciałem i duszą, jest więc z Bogiem i w Bogu. Nie tylko jednak w Bogu jest miejsce dla człowieka, ale w człowieku jest miejsce dla Boga. Także to widzimy w Maryi, świętej Arce, która nosi obecność Boga. Ona jest nową Arką Przymierza Boga z człowiekiem. Ona jest Arką Pana, która – jak modlimy się dziś w prefacji mszalnej – wydała na świat Bożego Syna, Dawcę wszelkiego życia. Ona bowiem – jak mówi Apokalipsa – porodziła Syna – Mężczyznę, porodziła Jednorodzonego Syna Bożego, prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka. I Ona też z uwagi na to Jej szczególne, na to Jej wyjątkowe zjednoczenie z Jezusem, po zakończeniu ziemskiego życia, została wzięta z ciałem i duszą do nieba. Co Ona nam i przed nami dziś jeszcze raz odsłania? Do czego nas wzywa?

Papież Benedykt XVI zauważył kiedyś, że uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny jest przecież nie tylko świętem nieba, ale właśnie dlatego również świętem ziemi, świętem – jak wtedy powiedział – dobrego stworzenia Boga. Nam więc wciąż mówi i nam przypomina o naszym przeznaczeniu, którym nie są jakieś tajemnicze i magiczne zaświaty, ale właśnie sam Bóg. To, że jedna z nas mieszka w niebie ze swoim ciałem – wskazywał papież Franciszek – daje nam nadzieję – rozumiemy, że i my jesteśmy cenni, przeznaczeni, by zmartwychwstać. Nosimy przecież w sobie tę zapowiedź już od chrztu świętego, który odrodził nas, każdą i każdego z nas, z wody i Ducha Świętego na życie wieczne. Naszym celem jest więc niebo, ojczyzna w niebie, która jest na zawsze. Naszym przeznaczeniem zmartwychwstanie i życie. Naszą drogą ta ziemia, a na niej nasze powołanie, aby tutaj, teraz, idąc przez tę ziemię, dojrzewać do nieba, dojrzewać do spotkania z Bogiem twarzą w twarz, do tego życia, które zawsze i we wszystkim jest i będzie życiem.

Odczytana nam przed chwilą Łukaszowa Ewangelia wskazuje, że drogą do spotkania z Bogiem jest słuchanie słowa Bożego i życie nim na co dzień. Maryja jest Arką Przymierza, ponieważ przyjęła w sobie Jezusa, Słowo Życia, całą treść woli Bożej, Bożej Prawdy, przyjęła w sobie Tego, który jest Nowym i Wiecznym Przymierzem, którego kulminacją była ofiara Jego ciała i krwi otrzymanych od Maryi. Ale jak nam przypominał święty Augustyn: zanim poczęła Pana w ciele, już Go poczęła w duszy. Ona bowiem słuchała słowa Bożego i przyjęła je. Ona nas dziś wzywa i uczy nas takiej właśnie postawy. Uczy nas wiary. Wiara bowiem to nie tylko przeżycia i uczucia, ale przyjęcie Boga w naszym życiu, to zasadnicze ukierunkowanie naszego życia, to życie wiarą na każdy dzień. Pośród naszych trosk i wyzwań, pośród zadań i naszych codziennych obowiązków, iść przez ziemię zawsze stawiając Boga w centrum. Iść, by służyć człowiekowi, by wychodzić z konkretną pomocą, by widzieć potrzeby drugich, by tak jak Ona, być z nadzieją wciąż w drodze.

Maryja została wzięta do nieba z duszą i ciałem, to znaczy, że cały człowiek – z duszą i ciałem – wezwany jest do wiary i jest w drodze Boga. Cały człowiek jest stworzony do nieba. Bóg nie ratuje tylko części człowieka – jak mówił papież Benedykt XVI – moc Boga nie kończy się na granicy materii. Bóg nie jest Bogiem tylko połowy rzeczywistości, wymiaru duchowego, lecz jest Bogiem całości, ducha i ciała. Dlatego dziś, w Wigilię Wniebowzięcia, przychodzimy do niego z całym naszym życiem, z duszą i ciałem. Przychodzimy w naszej ludzkiej słabości, bo wiemy, że pragnie nas w tej drodze wiary umocnić, podźwignąć, podnieść.

Można w ten sposób odkryć, można zobaczyć, że przecież cały człowiek jest dla Boga tak bardzo cenny, że On sam stał się człowiekiem, aby móc z nami współcierpieć. Nie usunął w cudowny sposób z tej ziemi zła i cierpienia, ale wszedł w nasze ludzkie cierpienia, dzieli je i znosi z nami, bo w każdym cierpieniu jest obecne pocieszenie przez współcierpiącą z nami miłość Boga. I tak naprawdę mógł to zrobić jedynie Bóg, który stając się człowiekiem sam wchodzi, także w naszą historię, w nasze cierpienia, i w niej cierpi. Dlatego patrząc dziś na Tę, która przyjęła w swym dziewiczym łonie prawdziwego Boga, a dziś jako Wniebowzięta wstawia się za nami, ufamy, że modlitwa pełna wiary będzie dla chorego i cierpiącego człowieka ratunkiem, i Pan sam go podźwignie. W tym duchu będziemy za chwilę sprawować sakrament namaszczenia. Nie jest on żadnym cudownym lekarstwem na nasze choroby, lecz przez łaskę sakramentalnego spotkania z Chrystusem, umocnieniem. Przez to święte chorych namaszczenie, Kościół zachęca chorych, aby łącząc się dobrowolnie z męką i śmiercią Chrystusa, przysparzali dobra całemu Ludowi Bożemu. Oto dziś dla wszystkich chorych i cierpiących, dla starszych prosimy.