Uroczystości patronalne ku czci św. Floriana, 4.05.2017, Kruszwica

Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka wygłoszona podczas Mszy św. sprawowanej z okazji wspomnienia św. Floriana i wojewódzkich obchodów Dnia Strażaka, 4 maja 2017, kościół pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Kruszwicy. 

Drodzy Współbracia w Kapłaństwie,
Druhny i Druhowie Strażacy,
Siostry i Bracia w Chrystusie Panu!

W odczytanej nam przed chwilą Ewangelii Jezus wzywa swych uczniów, swych apostołów, aby kierowali się w swym życiu odwagą i ufnością. Aż dwukrotnie słyszymy: nie bójcie się, miejcie ufność we Mnie, bo nic tak naprawdę nie dzieje się bez woli Ojca waszego, który jest w niebie. Nie bójcie się; jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Niewątpliwie człowiek jest przecież ważniejszy od zwierząt czy ptaków. Niewątpliwie nasze ludzkie życie jest szczególnym darem, który trzeba nam przyjąć i chronić. Życie ludzkie – przypominał nam w ubiegłym roku na Jasnej Górze papież Franciszek – musi być zawsze przyjęte, jak i chronione – zarówno przyjęte jak i chronione – od poczęcia aż do naturalnej śmierci, i wszyscy jesteśmy powołani, aby je szanować i troszczyć się o nie. Wszyscy też jesteśmy wezwani, by odpowiedzialnie, odważnie i mężnie w naszym życiu postępować, z tą świadomością, że nasze życie jest dla nas i dla drugich szczególnym darem i zadaniem. Dla ludzi wierzących ludzkie życie jest w rękach Boga. On jest jego początkiem i jego dopełnieniem. On też w Jezusie Chrystusie oddał za nas swoje życie. Oddał za nas swoje życie, umarł na krzyżu i zmartwychwstał, abyśmy – jak zapewniał nas dziś Apostoł Paweł w pierwszym czytaniu – umierając z Nim, z Nim także żyli, właśnie tą pełnią życia, którą nam darował. Nauka to zasługująca na wiarę – głosił święty Paweł – jeżeliśmy bowiem z Nim współumarli, wespół z Nim i żyć będziemy. Chrześcijanin żyje bowiem nowością tego życia w Chrystusie, które otrzymał na chrzcie świętym, odrodzony z wody i Ducha Świętego na życie wieczne. Żyje więc pełnią tego życia w poczuciu, że Jezus – jak mówił nam w jednej ze swych katechez o chrześcijańskiej nadziei papież Franciszek – nie oczekuje nas jedynie pod koniec naszej długiej podróży, ale że nam towarzyszy w każdym z naszych dni. On jest w naszym życiu obecny i idzie z nami. Nawet przemierzając zranione części świata ­ – zapewniał nas jeszcze papież Franciszek – gdzie sprawy wyglądają źle, jesteśmy wśród tych, którzy nadal żywią tam nadzieją. Jesteśmy bowiem pośród tych, którzy za psalmistą mogą powtarzać: wzywałem Pana (…) wołałem do mojego Boga i głos mój usłyszał (…) dotarł mój krzyk do Jego uszu. W istocie bowiem nasza chrześcijańska nadzieja odnajduje swoje korzenie w pewności tego, co obiecał nam Bóg i czego dokonał dla nas w Jezusie Chrystusie.

Drodzy Siostry i Bracia!

Krzyk i wołanie ludzi przeżywających różne doświadczenia i różne życiowe trudności dochodzi jednak nie tylko do uszu Boga. Rozlega się przecież na tej ziemi. Słuchamy go więc także i my, ludzie żyjący ze sobą i pośród siebie. Ten krzyk i to wołanie o pomoc słuchacie nade wszystko Wy, Druhny i Druhowie, Strażacy, którzy dziś świętując, wpatrujecie się w postać Waszego Patrona, świętego Floriana. Przecież Wasza strażacka służba jest konkretną odpowiedzią na ludzkie wołanie o pomoc. Podążacie za głosem ludzkich lęków i obaw. Podążacie za wołaniem o pomoc i nadzieję. Podążacie ze świadomością troski o bliźniego, jego życie i mienie. Wiele miał więc racji święty Jan Paweł II, gdy mówił kiedyś, że Wy, Strażacy, ratując człowieka i ludzkie mienie z narażeniem własnego życia, macie swój udział w tej gotowości oddania życia za braci, dzięki której Chrystus dokonał naszego odkupienia. Być gotowym, by oddać życie za drugiego, domaga się hartu ducha i miłości, która ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich. Być gotowym do służby drugiemu, kierując się zarówno nabytą wiedzą i profesjonalizmem, jak i poświęceniem, wiąże się z gotowością – mówiąc dziś słowami świętego Pawła – by wziąć udział w trudach i przeciwnościach jako dobry żołnierz Jezusa Chrystusa. Wezwanie Jezusa zawarte na kartach z dzisiejszej Ewangelii, aby odważnie przyznawać się do Niego przed ludźmi, nie wyczerpuje się bowiem i nie dotyczy jedynie jakiś nadzwyczajnych sytuacji np. prześladowań czy męczeństwa. Jeśli jest bowiem prawdą – jak ujął to ostatnio bardzo jasno i precyzyjnie papież Franciszek – że Bogu podoba się jedynie wiara wyznawana życiem, to właśnie nasza wiara i nasza miłość do Chrystusa muszą nas czynić w życiu bardziej jeszcze współczującymi, bardziej jeszcze miłosiernymi jedni dla drugich, bardziej bezinteresownymi i bardziej otwartymi na potrzeby, na doświadczenia, na obronę tego wszystkiego, co dotyczy życia naszych bliźnich. W takiej właśnie postawie zawiera się nie tylko prawdziwie i autentycznie ludzka troska o drugiego człowieka, ale również nasza wiara wyznawana życiem. W tej postawie odbija się jasne umiłowanie człowieka, a także – jak przypomnieli nam biskupi przed tymi majowymi świętami w swoim ostatnim dokumencie na temat chrześcijańskiego kształtu patriotyzmuprawdziwa miłość ojczyzny, głoszona nie tyle w jakiś pięknych i wzniosłych deklaracjach, co właśnie w praktycznej postawie, solidnej trosce o drugiego i pracy dla wspólnego dobra. Czyż bowiem nie jest prawdą, Siostry i Bracia, że przestrzenią, w jakiej codziennie zdajemy egzamin z patriotyzmu są właśnie te miejsca, gdzie toczy się nasze codzienne życie – gmina, parafia, szkoła, zakład pracy, wspólnota sąsiedzka czy lokalna? Czyż patriotyzm nie konkretyzuje się i nie wyraża w naszej postawie obywatelskiej, w szacunku dla prawa i zasad, które porządkują i umożliwiają nam wspólne życie? Czyż patriotyzm nie zawiera się właśnie w sumiennym i uczciwym spełnianiu naszych obowiązków zawodowych? Czyż nie wyraża się on dziś także – co możemy przecież obserwować w życiu i działalności choćby tylu państwowych i ochotniczych jednostek strażackich istniejących w naszych wsiach i miastach – w zaangażowaniu w samorządność, w bardzo konkretne działania dla dobra innych, w podejmowaniu różnych wspólnych inicjatyw społecznych? Zarówno Państwowa Straż Pożarna, jak i Ochotnicze Straże Pożarne, poprzez pielęgnowanie pamięci historycznej i szacunku dla postaci i symboli narodowych, ale nade wszystko poprzez konkretne programy wychowania kierowane do ludzi młodych, poprzez inicjatywy wspierające rodzinę i szkołę, poprzez żywą obecność w naszych środowiskach lokalnych, stają się dziś prawdziwą szkołą patriotyzmu. Przyczyniają się bowiem do tworzenia społeczeństwa obywatelskiego, otwartego i wrażliwego na wzajemną pomoc i współpracę, kładąc przez swe działania solidne fundamenty solidarności i jedności.

Drodzy Siostry i Bracia!

Zgromadziliśmy się dziś, tutaj, na kruszwickim rynku, wokół postaci Waszego Patrona, świętego Floriana. Kościół ukazuje Go nam jako mężnego wyznawcę wiary, świadka aż po oddanie swego życia, aż po męczeństwo. W tej postaci z IV wieku podkreśla męstwo i hart ducha, a jednocześnie konsekwencję i jednoznaczność w dawaniu Chrystusowi konkretnej odpowiedzi swoim życiem. Weź udział w trudach i przeciwnościach jako dobry żołnierz Chrystusa Jezusa – woła do nas św. Paweł Apostoł. Te słowa szczególnie odnoszą się do naszego Patrona, św. Floriana. Jest On przecież jednym z wielu męczenników z okresu okrutnych prześladowań chrześcijan, które miały miejsce za czasów cesarza Dioklecjana. Na początku, a więc także około roku 304, w którym najprawdopodobniej poniósł śmierć męczeńską św. Florian, zanotowano tylko odosobnione przypadki żołnierzy męczenników. Później już, i to w przeciągu mniej niż jednego roku, cztery kolejne edykty cesarskie precyzowały z rosnącą i niezwykłą surowością warunki prześladowań. Jak zapisał jeden z historyków: kiedy pierwszy krok został dokonany, sama logika systemu totalitarnego wystarcza, aby wytłumaczyć wzmaganie się prześladowań. Każdy rozkaz wydany przez cesarza, nawet najbardziej samowolny lub błahy, jest obciążony całym majestatem najwyższej władzy, a wszelki opór zdaje się ją kwestionować i musi zostać złamany jako zdrada i bezbożność. Tak postrzegany był również nasz męczennik św. Florian, oficer wojsk rzymskich. Próbowano go złamać groźbami i obietnicami, wreszcie najprawdopodobniej 4 maja 304 roku  uwiązano kamień u jego szyi i zatopiono w rzece Enns, w Górnej Austrii. Święty Jan Paweł II powiedział kiedyś o Nim, że Ten, który tak właśnie poniósł męczeństwo, gdy spieszył ze swym świadectwem wiary, z pociechą i pomocą prześladowanym chrześcijanom, stał się prawdziwie zwycięzcą i przez to stał się obrońcą w wielorakich niebezpieczeństwach, jakie zagrażają materialnemu i duchowemu dobru człowieka. Dlatego czczą Go w szczególny sposób również Bracia Strażacy. Od XII wieku czcimy Go uroczyście w Polsce, do której na prośbę biskupa krakowskiego, przewieziono z Rzymu Jego relikwie. Czcimy na krakowskim Starym Kleparzu i w tylu świątyniach naszej Ojczyzny, którym patronuje św. Florian. Czcząc zaś wpatrujemy się w ten wielki znak nadziei, jaki stanowią świadkowie wiary chrześcijańskiej, albowiem to właśnie ich męczeństwo przekonująco przecież zaświadcza, że jedynie w Jezusie Chrystusie, za którego oddali swoje życie, do którego – mówiąc słowami dzisiejszej Ewangelii – przyznali się przed ludźmi, człowiek znajduje prawdziwą pełnię życia. Z niej zaś wypływa autentyczne świadectwo miłości. Dlatego to właśnie męczeństwo stanowi również najwyższy wyraz miłości i służby człowiekowi. I być może dlatego ten Święty Męczennik, św. Florian, staje przed nami, każdego roku tak uroczyście wspominany, nie tylko po to, aby tych, co gaszą płomienie przed złą przygodą ochraniał, ale także i po to, aby uczył nas ciągle od nowa jeszcze gorliwszej miłości i służby drugiemu człowiekowi. Dziękując jeszcze raz, Druhny i Druhowie za waszą służbę, prosimy, by święty Florian upraszał Wam wszystkim potrzebne siły i Boże łaski do codziennej służby i do codziennego świadectwa. Kościół – mówił nam papież Franciszek – potrzebuje świętych dnia powszedniego, zwyczajnego życia, przeżywanego konsekwentnie. Ojczyzna nasza, nasze wioski i miasta, potrzebują Was, odważnych ludzi dnia powszedniego, zwyczajnego życia, przeżywanego konsekwentnie w oddaniu i służbie drugiemu człowiekowi. Potrzebujemy Was, Strażaków, by nie tkwić w paraliżującej nas obojętności czy strachu, lecz wciąż pamiętać i uczyć się wspólnej odpowiedzialności za nasze własne życie i za życie drugich.  

Udostępnij naShare on FacebookTweet about this on Twitter