Skupienie Parafialnych Zespołów Caritas, 1.12.2017, Gniezno

Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka wygłoszona podczas Mszy św. rozpoczynającej dni skupienia Parafialnych Zespołów Caritas, 1 grudnia 2017, dom sióstr pallotynek, Gniezno. 

Umiłowani w Panu Siostry i Bracia!

Dobiega końca rok kościelny. Niebawem rozpoczniemy już Adwent. Słowo Boże ukazuje nam w tym czasie ostatnie dni Jezusa. Mówi więc o tym wszystkim, co wydarzyło się dokładnie przed Jego męką, śmiercią i zmartwychwstaniem. Jest już z uczniami w Jerozolimie. Oglądając wspaniałość jerozolimskiej świątyni i widząc zachwyt, jaki maluje się na twarzach uczniów, zapowiada im trudną przyszłość. Nie myśli jednak tylko o tym, co za chwilę stanie się z Nim samym. Wybiega myślą ku ich przyszłości. Mówi więc do nich i o nich, o tym, co się wydarzy, gdy Jego już na ziemi po ludzku zabraknie. Mówi im więc, często posługując się bardzo sugestywnymi obrazami czy przypowieściami, o tym, co nastąpi po Jego odejściu do Ojca. W pewnym sensie ukazuje więc ten czas, który rozciąga się właśnie pomiędzy Jego męką, śmiercią, zmartwychwstaniem i wniebowstąpieniem, a powtórnym przyjściem w chwale. Można więc, słuchając tych słów, nie tylko zastanawiać się nad przyszłością czy rozważać o tym, co nadejdzie. Słowa Jezusa, które zostawił swoim uczniom, ukazują nam bowiem, w pewnym sensie, nasze teraz, nasz Zapowiadają nam, co i jak będzie się działo właśnie w tym czasie, w którym wszyscy teraz żyjemy, oczekując przecież – ja wyznajemy – Jego przyjścia w chwale. Opisują one jednak nie tyle samą rzeczywistość, ale – przemawiając do naszej duchowej wyobraźni – mówią nam, w jaki sposób mamy przeżywać ten czas. To nasz czas. To czas Kościoła. To czas wszystkich, którzy – jak usłyszeliśmy dziś w Ewangelii – wiedzą, że blisko jest królestwo Boże. Nie jest ono bowiem czymś, co ma dopiero kiedyś nadejść. Nie jest też czymś, co skrzętnie sami sobie tworzymy, jako projekcję naszych tęsknot i nadziei. Nie jest jakimś królestwem z tego świata. Jest zaś obecnością Boga w tym świecie. Jest obecnością Boga pośród nas. Mówiąc o królestwie Bożym – pisał w swej książce Jezus z Nazaretu Ojciec Święty Benedykt XVI – Jezus głosi po prostu samego Boga – Boga żywego, który może w konkretny sposób działać w świecie i historii i właśnie teraz działa. Mówi nam: Bóg istnieje. A także: Bóg jest rzeczywiście Bogiem, to znaczy kieruje całym światem. Wskazując nam na istotę królestwa niebieskiego, papież dodaje jeszcze, że nowość i specyfika Chrystusowego orędzia o Królestwie Bożym polega na tym, że mówi nam: Bóg działa teraz; teraz nadszedł czas, kiedy w sposób doskonalszy od wszystkiego, co było dotychczas, ukazuje się w historii jako jej Pan, jako Bóg żywy. On jest z nami. Nie oglądamy Go jeszcze twarzą w twarz, ale przez wiarę i miłość, doświadczamy Jego obecności. Jest z nami!

Moi Drodzy!

Dzisiejsza Ewangelia przypominając nam więc o Bożej obecności, jednocześnie wzywa nas, abyśmy potrafili otworzyć się na nią w naszym życiu, rozpoznać ją i przyjąć. Nie jesteśmy bowiem i nie możemy mówić, że jesteśmy bezradni. Nie możemy mówić, że tego po prostu nie potrafimy. Nie jest ona bowiem zakryta przed naszymi oczami i nam niedostępna. Przytoczony w dzisiejszej Ewangelii przykład z drzewem figowym, ma i nam przypomnieć, że jesteśmy właśnie zdolni rozpoznać i podjąć to, co się w naszym życiu wydarza, co jest w nim Bożym planem i Bożym wyzwaniem dla nas. Nie jesteśmy przecież tylko jakimiś biernymi obserwatorami życia, ale zaangażowanymi uczestnikami. Jesteśmy więc wciąż wzywani, by odczytywać znaki czasu. I mamy też taką naturalną zdolność do tego. W tej samej Łukaszowej Ewangelii Jezus mówił o niej już wcześniej swoim uczniom. Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie – powiadał – zaraz mówicie: deszcz idzie. I tak się dzieje. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: będzie upał. I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże chwili obecnej nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co słuszne? Mamy więc sami z siebie, mamy w sobie, w naszym ludzkim sercu, w sumieniu, zdolność, aby dostrzegając to, co się wokół nas dzieje, odkryć Boże wezwanie, odczytać to, do czego właśnie przez to, co się wydarza, Bóg nas dziś wzywa, co jest więc naszym konkretnym zadaniem. Sami poznajecie – przypomina nam dziś Jezus. Mówi jednak dalej, że w ocenie rzeczywistości On sam przychodzi nam z konkretną pomocą. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą. Światłem jest Jego Słowo, Boże Słowo. Ono jest swoistym kompasem, którym powinniśmy się kierować w życiu. Jest – jak zauważył ostatnio w jednym ze swoich przemówień papież Franciszek – jakby duchowym GPS-em, który nieomylnie prowadzi nas ku wewnętrznemu życiu Boga i ku sercu naszego bliźniego. Trzymając się Bożego Słowa, trzymamy się Jezusa. Słuchając Bożego Słowa, słuchamy Jezusa. Przyjmując Słowo Boże, przyjmujemy Jezusa i to, co jest Jego wolą i Jego upodobaniem. W swojej homilii wygłoszonej 19 listopada, podczas Mszy świętej sprawowanej z okazji I Światowego Dnia Ubogich, papież Franciszek opisał nam to w następujący sposób: gdy chcemy zadowolić, kogoś nam drogiego, na przykład dając mu prezent, trzeba najpierw poznać jego gusty, aby uniknąć takiej sytuacji, gdy prezent bardziej podoba się temu, kto go daje niż temu, kto go otrzymuje. Kiedy chcemy ofiarować coś Panu, to Jego upodobania odnajdujemy w Ewangelii. A On mówi nam: wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. Tymi braćmi najmniejszymi, przez Niego umiłowanymi – kontynuuje papież – są głodny i chory, obcy i więzień, ubogi i opuszczony, cierpiący pozbawiony pomocy i odrzucony potrzebujący. Możemy sobie wyobrazić odciśnięte na ich twarzach Jego oblicze; na ich ustach, mimo, że zamkniętych z bólu, Jego słowa: To jest Ciało moje. W ubogim Jezus puka do naszego serca i spragniony prosi nas o miłość. Kiedy pokonujemy obojętność i w imieniu Jezusa poświęcamy się Jego braciom najmniejszym to jesteśmy Jego przyjaciółmi dobrymi i wiernymi, z którymi lubi On przebywać (…) To jest prawdziwie męstwo: nie zaciśnięte pięści i założone ramiona, ale ręce pracowite i wyciągnięte ku ubogim, ku zranionemu ciału Pana.

Drodzy Siostry i Bracia!

Spotykając się dziś z wami na modlitwie, chcę przede wszystkim uwielbić Boga za wasze pracowite i wyciągnięte ku ubogim, serca i ręce. W parafialnych kołach Caritas skupia się bowiem, jak w soczewce, przywołana już w tegorocznym Orędziu Ojca Świętego Franciszka na I Światowy Dzień Ubogich, prawda, że służba najbiedniejszym to jeden z pierwszych znaków, za pomocą którego wspólnota chrześcijańska pokazała się światu. Papież wyjaśniał, że tak się właśnie stało, ponieważ ta wspólnota zrozumiała, że życie uczniów Jezusa powinno wyrazić się poprzez braterstwo i solidarność. Dziś, w parafialnych kołach Caritas, odbija się to samo myślenie i ta sama prawda. Życie parafii, życie każdej parafialnej wspólnoty, pokazuje się na zewnątrz właśnie poprzez pomoc tym, którzy jej naprawdę potrzebują. Życie parafii objawia się poprzez braterstwo i solidarność. Albo jest więc ona braterska i solidarna¸ rzeczywiście otwarta dla wszystkich, gościnna i wychodząca do innych, albo też skupiona na sobie i swoich problemach, zamknięta szczelnie i odseparowana od innych, takie swoiste pobożne getto, w którym powtarza się z jakąś dziką satysfakcją: dobrze nam tu być. Spotykając się w ubiegłym roku z biskupami w Krakowie papież Franciszek może nawet nieco żartobliwie powiedział nam, że są parafie z sekretarkami parafialnymi, które wydają się uczennicami szatana, straszą ludzi! Parafie z zamkniętymi drzwiami. Ale istnieją też parafie – dodał – z drzwiami otwartymi, parafie, gdzie, kiedy ktoś przychodzi, by zapytać, mówi się: proszę bardzo. Proszę spocząć, na czym polega problem (…) a dana osoba jest cierpliwie wysłuchana, choć jest to męczące, bo troska o lud Boży jest męcząca. W takim jednak działaniu jest prawdziwie moc ewangelizująca. Nie głosimy bowiem innym jakiejś abstrakcyjnej prawdy o Chrystusie. Nie mówimy, że potem, że nie teraz, że trzeba przyjść jutro, że się zobaczy, że tu nic nie da się zrobić. To odwrócenie się w inną stronę, kiedy brat jest w potrzebie, to zmienienie kanału, kiedy jakaś poważna sprawa nas irytuje, a także oburzenie się na zło, nic nie czyniąc. Jednakże Bóg – mówił papież Franciszek w czasie minionego Dnia Ubogichnie zapyta nas, czy mieliśmy słuszne oburzenie, ale czy uczyniliśmy dobro.

Moi Drodzy!

Wiemy, jak wielkim dobrem jest Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom. W tym dniu skupienia parafialnych kół Caritas, kiedy jesteśmy dziś razem, i to nieomal u progu nadchodzącego Adwentu, pragniemy je rozpocząć w naszej archidiecezji. Może warto zwrócić dziś uwagę na jego ekumeniczny wymiar. Ta świąteczna akcja jest przecież wyrazem współpracy ewangelickiej Koinonia, prawosławnego Eleos i katolickiej Caritas. W roku 500-lecie Reformacji, który przeżywaliśmy, byliśmy często pytani o możliwość współpracy między nami. Coroczne Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom, a więc świeca na nasz wigilijny stół, pokazuje, jak wiele możemy dziś zrobić razem. Za papieżem Franciszkiem chciałbym więc powtórzyć: błogosławione ręce, które otwierają się, by przyjąć biednych i pomóc im: to ręce, które dają nadzieję. Błogosławione ręce, które się otwierają, nie prosząc nic w zamian, bez „jeśli”, bez „ale”, i bez „być może”: to ręce, które sprawiają, że na braci i siostry spływa Bożego błogosławieństwo. Amen.

Udostępnij naShare on FacebookTweet about this on Twitter