Rocznica 730-lecia parafii pw. św. Wawrzyńca, 10.08.2026 Słupca
Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka
730-lecie erygowania parafii
odpust ku czci patrona św. Wawrzyńca
10 sierpnia 2026
kościół pw. św. Wawrzyńca (farny) w Słupcy
Umiłowani w Panu Siostry i Bracia,
Dziś, jak co roku 10 sierpnia, w Słupcy odpust ku czci świętego Wawrzyńca, patrona tutejszej parafii i miasta. Rzymski diakon i męczennik – jak wiemy – jeden z siedmiu diakonów papieża Sykstusa II, poniósł śmierć męczeńską w czasie prześladowań cesarza Waleriana 10 sierpnia 258 roku. Pochowany został na przedmieściach ówczesnego Wiecznego Miasta, w katakumbach Cyriaki, szybko jednak doczekał się własnej świątyni wzniesionej nad jego grobem przez cesarza Konstantyna. Możemy więc i o Nim dziś powiedzieć, że choć w ludzkim rozumieniu – jak czytaliśmy we fragmencie z Księgi Mądrości – i On doznał kaźni, nadzieja jego jest wieczna i pełna nieśmiertelności. Nie tylko bowiem swym życiem, świadectwem wiary i poniesionym dla Chrystusa męczeństwem zapisał się w pamięci ówczesnych chrześcijan, ale wyniesiony przez Kościół do chwały ołtarzy odbiera teraz w całym Kościele cześć jako święty męczennik. Żyjący nieomal wiek później święty Augustyn, wielki Ojciec Kościoła, w jednej ze swoich licznych homilii poświęconych naszemu Patronowi wskazywał, że Wawrzyniec, który w Kościele rzymskim wykonywał posługę diakona, tam był szafarzem Najświętszej Krwi Chrystusa i tam też dla imienia Chrystusa przelał swoją krew (…) to, co bowiem przyjmował u stołu Bożego, to sam ofiarował. Umiłował Chrystusa w swoim życiu, naśladował Go w swojej śmierci. Dosłownie spełniły się więc na Nim słowa dzisiejszej Ewangelii, w której – jak wskazywał swym uczniom sam Jezus – kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli kto Mi służy, uczci go mój Ojciec. Rzymski diakon Wawrzyniec poszedł za Chrystusem aż do końca, aż do oddania swego życia za Niego. Poszedł za Chrystusem jako wierny i ofiarny sługa, dając o Nim świadectwo za cenę swojej krwi. I uczcił go Ojciec. Lud Boży aż po dziś dzień otacza go czcią należną świętym na ziemi w przekonaniu, że Wawrzyniec cieszy się chwałą w niebie. Mówiąc o samych okolicznościach Jego męczeńskiej śmierci, choć historia nie przekazała nam dokładnego i szczegółowego jej opisu, nader często przytacza się jednak ten znany nam wszystkim epizod. Wawrzyniec, wezwany jako diakon przez prześladowców, aby zebrał skarby Kościoła i przekazał je władzom państwowym, pieniądze rozdzielił między ubogich, a potem z nimi – jako prawdziwym skarbem Kościoła, stawił się przed obliczem władz. Niezwykle spektakularny gest, który przetrwał w różnych opowiadaniach i w pamięci, jest wciąż żywy w świadomości Kościoła, niezależnie od tego – jak wskazywał kiedyś papież Benedykt XVI – jak się ocenia historyczną wartość tych szczegółów. Mówi nam bowiem i w każdym czasie przypomina Kościołowi, że miłość bliźniego jest powinnością każdego wierzącego, ale także zadaniem całej wspólnoty kościelnej.
Drodzy Siostry i Bracia!
Od przeszło siedmiuset lat święty Wawrzyniec, diakon i męczennik, jest tutaj, w Słupcy, patronem parafii farnej. Jego patronat przyjęło też z czasem samo miasto. Dziękując dziś razem przed Bogiem za 730 lat istnienia waszej parafialnej wspólnoty, wpatrujemy się jeszcze raz z wiarą w przykład życia i męczeństwo naszego Patrona i prosimy go o wstawiennictwo za nami. Papież Leon XIV przypominając kiedyś o żywotności i aktualności świadectwa męczenników, za świętym Augustynem powtórzył: niech się nie wydaje nam małoznaczącym, że jesteśmy członkami tego ciała, którego członkami byli i ci, z którymi nie możemy się równać (…) Wszyscy jesteśmy posłuszni temuż samemu Panu (…) idźmy więc odważnie razem za tą miłością, w tejże samej jedności zespalajmy się. Niech ich przykład – jak się modlimy – nas pobudza, a ich wstawiennictwo nam pomaga. Trzeba nam tylko pamiętać – jak uczył papież Franciszek – że to wierność wobec stylu Jezusa – stylu nadziei – aż po śmierć, będzie nazwana przez pierwszych chrześcijan bardzo pięknie: męczeństwo, co oznacza świadectwo. Było przecież wiele możliwości, które ofiaruje nam słownik: można to było nazwać heroizmem, wyrzeczeniem czy poświęceniem się. Ale pierwsi chrześcijanie – jak zauważa papież – nazwali to imieniem, które ma zapach bycia uczniem. Męczennicy nie żyją bowiem dla siebie, nie zmagają się o to, by potwierdzić jakieś swoje idee (…) męczeństwo jest znakiem nadziei, jaka ich ożywiała, nadziei pewnej, że nikt i nic nie może ich odłączyć od miłości Bożej, danej nam w Jezusie Chrystusie. A Bóg – jak przypominał dziś w Liście do Koryntian Apostoł Paweł – może zlać na was całą obfitość łaski, tak byście mając wszystkiego i zawsze pod dostatkiem bogaci byli we wszystkie dobre uczynki. Męczeństwo nie jest żadną ideologią. Ono ma konkretny zapach bycia uczniem Chrystusa. A Kościół jest wspólnotą uczniów Chrystusa i każda parafia jest wspólnotą Jego uczniów, a więc tych, którzy w Jezusa wierzą, którzy z Nim żyją, słuchają Go i idą za Nim. Dlatego Kościół jest przede wszystkim – jak powtarza nam papież Leon – umiłowaną Oblubienicą Chrystusa. Jest – jak wyjaśniał papież – owocem aktu miłości, który go poprzedza i który pochodzi od Boga. Przede wszystkim wzrasta on więc nie dzięki jakimś własnym pomysłom i własnej sile, ale pozwalając się kochać Bogu, trwając w jedności oraz zachowując serce pokorne i wdzięczne, ponieważ tylko ten, kto pozwala się kochać Bogu, może wraz z innymi budować dzieła miłości. Dlatego życie Kościoła, a w nim życie każdej parafialnej wspólnoty karmione jest w Eucharystii. To jest źródło życia i źródło siły, źródło jedności i wezwanie do wzajemnej miłości. Nie możemy żyć jako Kościół bez Eucharystii. Nie możemy tworzyć i budować parafii bez Eucharystii. Nie możemy być uczniami i uczennicami Jezusa, mieć zapachu ucznia, bez Eucharystii. I nie możemy dawać Mu świadectwa w tym świecie bez życia Eucharystią. To właśnie zrozumiał święty Wawrzyniec, zrozumiał i wykonał: to, co bowiem przyjmował u stołu Bożego – jak wskazywał nam święty Augustyn – to samo ofiarował. Umiłował Chrystusa w swoim życiu, naśladował Go w swojej śmierci.
Moi Kochani!
Słuchaliśmy dziś Ewangelii, w której sam Jezus wskazuje swoim uczniom jeszcze raz na tę prawdę. Może dziś, w świecie, w którym strata wydaje się słabością i ulega się wciąż jakiejś obsesji na punkcie posiadania – jak tłumaczył kiedyś papież Leon XVI – trudno jest nam to nawet zrozumieć i przyjąć. Trudno tym, co mówił dziś w Ewangelii swym uczniom żyć tak konkretnie i tak na co dzień. Często traktujemy przecież życie jak przysłowiową cytrynę, z której chcemy jak najwięcej wycisnąć. Ale miłość – jak wskazywał kiedyś papież Leon – jest również stratą. Miłość owocuje bowiem tylko w dawaniu siebie – kiedy jesteśmy skłonni utracić nieco z naszego ja, żeby zrobić miejsce drugiemu, stracić trochę sił i czasu, żeby drugiego wysłuchać, zrezygnować z odrobiny osobistego komfortu, żeby pomóc i dzielić z kimś jego trudną sytuację. Ktoś jednak, kto zachowuje życie tylko dla siebie – mówi nam Ewangelia – w rzeczywistości je traci, gdyż nie otwiera się ono na radość miłości i staje się jałowe. Eucharystia będzie nas cierpliwie tego uczyć i wprowadzać nas w taką postawę. Po to więc jako Kościół i po to jako wspólnota parafialna gromadzimy się na Eucharystii, sprawujemy Mszę świętą i w Niej uczestniczymy, abyśmy – jak kiedyś święty Wawrzyniec – to, co z wiarą przyjmujemy u stołu Bożego, to samo w naszym życiu ofiarowali. Eucharystia włącza nas w Chrystusa, uczy nas przyjmować styl życia samego Pana Jezusa, naznaczony bezinteresownym darem z samego siebie. Ona jest dla nas źródłem siły i pozwala nam kochać tak, jak kocha Jezus. Karmimy się Jego Ciałem i Jego Krwią, abyśmy – jako posłani do świata – byli teraz Jego świadkami. To dzięki niedzielnej celebracji – pragnę dziś jeszcze raz za papieżem Leonem wam powtórzyć – karmi się i wzrasta nasza wiara. To dzięki niej nasze wysiłki, choć ograniczone, z pomocą Bożej łaski, łączą nas i jednoczą jako działania członków jednego ciała – Ciała Chrystusa. To poprzez Eucharystię nasze ręce stają się, tak, rękami Zmartwychwstałego, świadkami Jego obecności, Jego miłosierdzia, Jego pokoju. Niech więc jubileusz 730-lecia istnienia waszej parafii, a także nasza wspólna modlitwa zanoszona dziś przez wstawiennictwo waszego patrona św. Wawrzyńca, które przeżywamy w tym szczególnym roku trwającego w naszej archidiecezji Kongresu Eucharystycznego ożywią dziś naszą wiarę w Eucharystię, w prawdziwą i rzeczywistą obecność Zmartwychwstałego Pana pośród nas i będą nadal dla całej parafii źródłem życia. Kościół żyje dzięki Eucharystii. Parafia żyje dzięki Eucharystii. I Słupca, której z woli mieszkańców patronuje święty Wawrzyniec, niech ufnie zwraca się do Tego, który – powtórzę to jeszcze raz – to, co przyjmował u stołu Bożego to samo ofiarował drugim. Umiłował Chrystusa w swoim życiu, naśladował Go w swojej śmierci.











