Prelekcja na konferencji „Jan Paweł II. Kultura i wyczucie medialne”, 18.10.2019 Niepołomice

Tekst prelekcji Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka przygotowany na Międzynarodową Konferencję Naukową „Jan Paweł II. Kultura i wyczucie medialne”, zorganizowaną 18 października w Niepołomicach przez Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie.

Wprowadzenie

Dziękując organizatorom za zaproszenie do zabrania głosu w ramach sesji wprowadzającej w dzisiejszą konferencję naukową, wyrażam uznanie dla tej inicjatywy, która pomaga nam odczytywać i przyjmować dziedzictwo św. Jana Pawła II. Pozdrawiam także wszystkich uczestników tego spotkania, prelegentów i słuchaczy, którzy u świętego Papieża szukają wskazówek i inspiracji do tego, aby na ścieżce własnego życia i powołania stawiać właściwe kroki: właściwe, czyli prowadzące do spotkania z Bogiem  i człowiekiem.

W mojej krótkiej refleksji chciałbym wyjść od słów wypowiedzianych przed ponad pięćdziesięciu laty przez ojca soborowego, arcybiskupa Karola Wojtyłę. Jak dobrze wiemy, jego głębokim pragnieniem było odnalezienie środków i sposobów na to, aby doświadczenie komunii, przeżyte wraz ze współbraćmi w biskupstwie przy grobie św. Piotra w Rzymie, stało się udziałem tej cząstki Kościoła, której był pasterzem. Myślę, że wsłuchując się w to świadectwo, także z pewnej perspektywy czasu, będziemy mogli dostrzec jak to wewnętrzne poszukiwanie przerodziło się w drogę całego ludu Bożego, który pielgrzymuje we współczesnym świecie. A temat dialogu, który szczególnie nas interesuje, nie jest przecież niczym innym jak jednym ze sposobów i środków tej pielgrzymki. Warto o tym pamiętać, tym bardziej, że nie jesteśmy tutaj po to, aby w sposób spekulatywny opisywać pewien fenomen, ale raczej po to, by dotknąć rzeczywistości, w której każda i każdy z nas uczestniczy.

Misja Chrystusa, powołanie Kościoła

Bezpośrednio po zakończeniu obrad Soboru Watykańskiego II, sprawując Mszę świętą w katedrze wawelskiej w Boże Narodzenie 1965 roku, ówczesny metropolita krakowski zachęcał wszystkich do spojrzenia na Syna Bożego, który stał się Człowiekiem i do zatrzymania się przez chwilę na pierwszej ziemskiej chwili Jego posłania[1]. Tłumaczył, że w Chrystusie, który przyszedł, jest wśród nas i chce wśród nas pozostać, Kościół odkrywa na nowo, głębiej i pełniej jeszcze niż dotąd swoją istotę, a mianowicie, że jest autentycznym przedłużeniem posłania Syna i Ducha Świętego, którego dokonuje Bóg Ojciec. To posłanie trwa nadal, trwa przez ludzi, którzy stają się Mistycznym Ciałem Chrystusa i Jego Oblubienicą. Skoro Jezus Chrystus został posłany na świat, do świata i dla świata – przypominał arcybiskup krakowski – to także Kościół wszedł w świat i należy do ludzkości.

Kiedy zatem dzisiaj mówimy o dialogu jako charakterystycznym rysie Kościoła musimy pamiętać, że karty Ewangelii nie kończą się opisem Ostatniej Wieczerzy. Chrystus świadomie przeszedł dalej, do Ogrodu Oliwnego i na Golgotę, wychodząc naprzeciw każdemu człowiekowi i przez tajemnicę paschalną przeprowadzając nas ze śmierci do życia. W dniu Pięćdziesiątnicy drzwi tego samego Wieczernika zostały otwarte przez Ducha Świętego, aby także uczniowie Pana stali się misjonarzami. Musimy więc ciągle powracać do wierności temu, czego dziś chce od Kościoła jego Oblubieniec, do czego wzywa Duch Święty. Chodzi o to, aby w naszych sercach nieustannie wybrzmiewało pytanie i przynaglenie, które Ojciec Święty Jan Paweł II wypowiedział w Gnieźnie w roku 1979: Czyż Chrystus tego nie chce, czy Duch Święty tego nie rozrządza?

Dialog nie jest wyłącznie kwestią naszej dobrej woli, ale przede wszystkim znakiem poddania się temu, co jest w mocy Ducha. W tym sensie dialog jest częścią chrześcijańskiego powołania i posłania. Nie znaczy to, że ja jako chrześcijanin sam z siebie mam siłę do tego, by konfrontować się ze złem i zagrożeniem. Trzeba sobie powiedzieć, że mamy prawo do lęku, to naturalne, że rodzą się w nas różnorodne obawy. Istnieje jednak sposób na przeżycie, oddanie i przezwyciężenie uprzedzeń i strachu. Jaki? Pamiętamy przecież wołanie z dnia inauguracji pontyfikatu św. Jana Pawła II o otwarcie, otwarcie na oścież drzwi Chrystusowi. Nie należy go przecież rozumieć jedynie na zasadzie naszego działania na zewnątrz. Wszystko to, co na zewnątrz musi wypływać z tego, co dzieje się wewnątrz, a więc w naszych sercach, najpierw w nas samych. Każdy dialog z człowiekiem tak naprawdę znajduje swój początek  w dialogu z Bogiem, w dialogu, w którym On nas wysłuchuje, ale przede wszystkim wypowiada pierwsze słowo – Słowo, które staje się Ciałem.

Dialog z Bogiem – a więc modlitwa – pozwala nam każde pojawiające się wyzwanie przyjmować w duchu wiary. Przez ten Boski dialog – mówił po Soborze arcybiskup Karol Wojtyła – uczy nas Ojciec Przedwieczny znaleźć metody rozwiązywania trudnych ludzkich spraw. Ten kto spotyka Boga na modlitwie czuje się równocześnie przynaglony do dialogu z człowiekiem i do dzielenia się z nim Dobrą Nowiną, tak, by nie była ona dla niego jakąś prawdą abstrakcyjną czy wyuczoną, ale przeżytą, osobiście doświadczoną, którą chce i potrafi się dzielić. Dobrze zatem, jeśli od czasu do czasu zadamy sobie pytanie o to, czy jako ludzie Kościoła być może zbyt mocno nie tkwimy w zewnętrznych strukturach, przedkładając je nad osobiste świadectwo? Dobrze również pytać się o jakość naszego świadectwa. Na ile jest ono przekonujące, autentyczne, otwarte na innych? Dzisiejszy świat często posługuje się bardzo skrótowym i uproszczonym przekazem. Szuka szybkich i łatwych odpowiedzi. Nie chodzi o to, byśmy dostosowywali się do tej mentalności, a jednocześnie też nie możemy zamykać się we własnym środowisku, bo przecież jesteśmy posłani, by iść i głosić, na ścieżkach prawdy. Widać zatem, że umiejętność dialogu jest nie tylko ludzką sztuką, ale prawdziwie Bożym darem[2].

Dialog – wiara i miłość

Jak już zauważyliśmy, arcybiskup krakowski, który później miał zostać Biskupem Rzymu, wraz z całym Kościołem szukał w sobie i w świecie właściwego kształtu dla prawdy Soboru i dla tego tchnienia Ducha, które przezeń przeszło. Szczególnym znakiem tej inicjacji – jak sam to określał – stało się znane studium zatytułowane U podstaw odnowy. Zawarte w nim rozważania Karola Wojtyły odsłaniają przed nami szczególny związek, jaki zachodzi pomiędzy rzeczywistością wiary i dialogu.

Jak czytamy we wspomnianym opracowaniu, chrześcijanin przeświadczony o prawdzie Objawienia staje się równocześnie gotowy i zdolny do dialogu. Stając wobec ludzi inaczej wierzących i inaczej myślących, z całym poszanowaniem dla osoby ludzkiej i dla ludzkiego sumienia, nie należy uchylać się od próby dialogu, wręcz przeciwnie, w nim właśnie wiara zdaje właściwy sobie egzamin duchowej dojrzałości. Jak mówi Autor, chodzi tutaj nie tylko o egzamin z prawd wiary, z „przyświadczenia” dawanego im przez rozum, chodzi równocześnie o egzamin z miłości do człowieka, do ludzi odmiennych przekonań, podejmowany na gruncie wiary. Widzimy zatem, że dialog stanowi drogę wzbogacenia wiary nie tylko dlatego, że gruntuje dojrzałość przekonań, ale także – i może przede wszystkim – dlatego, że dzięki niemu wiara staje się w szczególny sposób żywa, ożywiona przez miłość[3].

Myślę, że tak rozumiany dialog po raz kolejny otwiera przed nami właściwą perspektywę, nie tylko komunikacji, ale nade wszystko własnego nawrócenia, a jednocześnie ewangelizacji. Dzieląc się wiarą nie oferujemy jakiejś prawdy z drugiej ręki, nie sprzedajemy taniej pociechy, ale jesteśmy ludźmi, których Bóg obdarował swoją miłością i łaską. Jesteśmy błogosławieni, jesteśmy autentycznymi „szczęściarzami”, bo otworzyliśmy serce na niezwykłą rzeczywistość. Jeżeli doświadczamy Boga, jeśli mamy  z Nim bliską relację, to wszystko w nas zaczyna o tym mówić, sami stajemy się najlepszym środkiem i sposobem niesienia prawdy, do której tak wielu ludzi dziś tęskni.

Z tej racji niezwykle ważne jest szukanie przestrzeni dialogu. Nie można się ograniczać tylko do przepowiadania w czasie Eucharystii. Trzeba chociażby bardziej wykorzystywać potencjał katechetyczny Kościoła, także ten w parafii, angażujący osoby świeckie. Okazją do nawiązania twórczego, ewangelicznego dialogu, do rozmowy, do ukazania argumentów powinny być katechezy, od przygotowującej do chrztu przez Pierwszą Komunię, bierzmowanie, aż po katechezę przedmałżeńską i dalej rodzinną. Nadal istnieją te nie w pełni wykorzystane możliwości wyjścia naprzeciw duchowym poszukiwaniom współczesnego człowieka, tego człowieka, który pomimo sekularyzacji, wciąż w jakimś stopniu jeszcze identyfikuje się z Kościołem.

Jednocześnie należy proponować nowe miejsca spotkania, nie zaniedbując tych inicjatyw, które być może nie są zbyt liczne, ale jednak dosyć trwałe. Wystarczy wspomnieć „Dziedziniec pogan” lub w wydaniu warszawskim „Dziedziniec dialogu”. Lublin znany jest natomiast z Kongresów Kultury Chrześcijańskiej. Swoją ugruntowaną pozycję i tradycję mają Zjazdy Gnieźnieńskie, którym obecnie, wspierany przez wiele osób świeckich i duchownych, mam zaszczyt przewodniczyć. Dzięki temu mogłem osobiście doświadczyć jak ważną rolę odgrywa Kościół  w promowaniu polifonicznej refleksji, która nie dotyczy tylko jakiegoś jednego, wybranego obszaru, ale jest bardzo szeroka: od zagadnień życia religijnego i społecznego, aż do troski o rodzinę, poprzez dialog z drugim człowiekiem,  w relacjach sąsiedzkich itd.

Wszystkie te inicjatywy – podobnie zresztą jak nasze dzisiejsze spotkanie – to miejsca dialogu, które w różnym stopniu zawdzięczamy inspiracji św. Jana Pawła II. Szukamy w nich wspólnego słowa nie tylko w imię Chrystusa, ale także w imię człowieka. Jezus Chrystus utożsamił się z człowiekiem, objawił nam najpiękniejszy obraz naszego człowieczeństwa. Dlatego szukanie sprzymierzeńców w służbie człowiekowi staje się również  w pewnym sensie głoszeniem samego Chrystusa.

Jaki dialog?

Rozważania okołosoborowe arcybiskupa Karola Wojtyły wskazują nie tylko na fundament i treść dialogu, który – jak stwierdzał on sam – jest wielkim słowem Kościoła współczesnego, ale zawierają także jasne wskazania co do jego kształtu. Na pytanie o to, co oznacza słowo „dialog”,  w przywołanej na samym początku homilii metropolita krakowski zauważa, że dość często używamy tego słowa i  zdaje nam się, że to jest mniej więcej rozmowa. Kiedy dwóch ludzi rozmawia ze sobą, to jest dialog; kiedy człowiek sam mówi, to jest monolog. Tymczasem dialog to coś więcej niż tylko wymiana myśli, to pewna postawa. To zdolność takiego mówienia, żeby drugi mógł nas słyszeć i rozumieć; i zdolność takiego słuchania, żeby rozumieć drugiego. To postawa ludzka, właściwa istocie rozumnej i społecznej,  a równocześnie głęboko chrześcijańska, ponieważ może służyć do rozładowania nienawiści między ludźmi, do rozładowania walki. W typowy dla siebie sposób Karol Wojtyła obrazuje tę prawdę podkreślając jak nawet  w stosunkach dwojga ludzi, w obcowaniu wzajemnym małżonków, szczęśliwym rozwiązaniem jest dialog. Jak źle, gdy każdy żyje tylko w swoim monologu, a od monologu przechodzi do walki[4].

Dobrze wziąć sobie do serca te wręcz prorocze słowa w dobie swoistego kryzysu społecznego, w którym ugruntowane przekonania oddalają, dzielą czy wręcz uniemożliwiają nam wzajemne zrozumienie. Chrześcijan, człowiek Kościoła zawsze powinien mieć nadzieję, że taka sytuacja może też służyć pewnemu pogłębieniu i zbudowaniu czegoś więcej, o ile będziemy chcieli siebie wzajemnie słuchać. Dlatego nigdy dość zachęt do tego, byśmy odwoływali się do dobra wspólnego i przypominania, że możemy je osiągnąć jedynie prawdziwym dialogiem, w którym każdy będzie mógł wejść w interakcję i wypowiedzieć własne oczekiwania, niepokoje i nadzieje. Po raz kolejny przekonujemy się, że także w tym kontekście ważniejsza od oddziaływania na przestrzeń publiczną jest wewnętrzna zmiana człowieka.

Jak uczy nas świadectwo św. Jana Pawła II,  dialogu nie można ograniczać tylko do przedstawiania własnych racji, nawet — po ludzku — jak najlepiej uzasadnionych. Oczywiście mamy prawo do krytycznej oceny, ale mamy też obowiązek poznania rzeczywistości, a potem udzielenia ewangelicznej odpowiedzi na tę rzeczywistość. Ta ewangeliczna odpowiedź nie może objawiać się postawą zamknięcia, obrażania czy wycofania – ale pokazania, że moc i piękno Ewangelii są silniejsze niż rzeczywistość, przed którą stajemy.

Zakończenie

Przywołane pokrótce myśli Karola Wojtyły znalazły swoje odzwierciedlenie w różnych momentach pontyfikatu św. Jana Pawła II, a dzięki niemu w życiu Kościoła i współczesnego świata. Można tu wskazać chociażby na wielkie dzieło ekumeniczne czy też na epokowe otwarcie na ludzi kultury, mediów i środków społecznego przekazu. Wymownym tego świadectwem pozostają głębokie rozmowy, jakie ze świętym Papieżem przeprowadzili André Frossard czy Vittorio Messori[5]. Przyznam jednak, że osobiście noszę w żywej pamięci dialog Ojca Świętego ze współczesnym młodym człowiekiem, który miał swój historyczny początek przed czterdziestu laty, na Wzgórzu Lecha w Gnieźnie.

Ten dialog zapadł głęboko w serce także mnie, wówczas uczniowi ósmej klasy szkoły podstawowej, który znalazł się pod balkonem papieskim w Gnieźnie. Spotkanie było radosne, niemniej jednak Papież potraktował nas bardzo poważnie. Prowadził z nami dialog niezwykle głęboki, ponieważ jego treścią była Bogurodzica, pierwszy hymn narodowy, pamiątka naszej kultury, języka, dziedzictwa,  a jednocześnie głębokie wyznanie wiary. Uczył tego credo cierpliwie, krok po kroku, wprowadzając nas, młodych,  w tajemnicę spotkania z Chrystusem przez Maryję i będąc dla nas takim świadkiem wiary. Wtedy usłyszałem, że nasza kultura wypływa z Ewangelii i na tej Ewangelii jest osadzona, a jednocześnie, że jest to kultura na wskroś humanistyczna, czyli odniesiona do człowieka  i rzeczywiście oparta także na tym, co znaczy być człowiekiem prawdziwie i do końca. Dziś, po upływie wielu lat rozumiem, że wówczas nie tylko coś usłyszałem, ale też w pewien sposób zostałem wysłuchany. Rzeczywiście ktoś odpowiedział na moje najgłębsze, choć pewnie jeszcze nie do końca nazwane pragnienia. Myślę, że taki właśnie dialog jest środkiem i sposobem wypełniania misji Kościoła w świecie.

Przypisy

[1] Homilia z dnia 25 grudnia 1965 roku została opublikowana w K. Wojtyła, Kazania 1962-1978, Znak, Kraków 1979, 300-309. Obszerny zbiór kazań       i konferencji na temat Vaticanum II znajduje się w tomie: K. Wojtyła, Odnowa Kościoła i świata. Refleksje soborowe, Wydawnictwo św. Stanisława BM, Rzym-Kraków 2011.

[2] Dla pewnego pogłębienia warto sięgnąć po S. Grygiel, Na ścieżkach prawdy. Rozmawiając z Janem Pawłem II, Flos Carmeli, Poznań 2013.

[3] Por. K. Wojtyła, U podstaw odnowy. Studium o realizacji Vaticanum II, Wydawnictwo Unum, Kraków 2003, 18-23.

[4] Por. K. Wojtyła, Kazania 1962-1978, cyt., 303.

[5] Zob. A. Frossard, Nie lękajcie się. Rozmowy z Janem Pawłem II, Znak, Kraków 2005; Jan Paweł II, Przekroczyć próg nadziei. Jan Paweł II odpowiada na pytania Vittoria Messoriego, RW KUL, Lublin 1995. Warto również zapoznać się z A. Ambrogetti, Rozmowy w samolocie z Janem Pawłem II, Biały Kruk, Kraków 2011.

Udostępnij naShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter