Ogólnopolskie Spotkania Trzeźwościowe, 29.07.2017 Licheń

Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka wygłoszona podczas Mszy św. sprawowanej na zakończenie drugiego dnia Ogólnopolskiego Spotkania Trzeźwościowego „Przebudzeni duchowo”, 29 lipca 2017, sanktuarium Matki Bożej w Licheniu. 

Siostry i Bracia w Chrystusie Panu!

Przebudzeni duchowo. Już po raz dwudziesty piąty przybyliście, Drodzy Siostry i Bracia, do licheńskiego sanktuarium, aby dziękować Bogu przez Maryję za odzyskiwaną wolość duchową i prosić o dar wytrwania w trzeźwości. Tym razem towarzyszy wam hasło: przebudzeni duchowo. Słuchając dzisiejszej Ewangelii, nazwanej kiedyś przez papieża Franciszka małym arcydziełem, możemy dotknąć nie tylko prawdy o królestwie niebieskim, ale także uchwycić w niej ważne przesłanie dla naszych duchowych zmagań. Usłyszane przypowieści mówią nam bowiem – jak wyjaśnia sam papież Franciszek – że odkrycie królestwa Bożego może nastąpić nagle, jak u rolnika, który w czasie orki znajduje nieoczekiwany skarb. Ale dobrze wiemy, że odkrycie królestwa Bożego może też być wynikiem bardzo długiego poszukiwania, jak w przypadku handlarza pereł, który wreszcie znajduje najcenniejszą perłę, o której od dawna marzył. Dla niektórych więc jest ono związane z doświadczeniem jakiejś ważnej chwili w życiu, jakiegoś nagłego życiowego zdarzenie czy przebudzenia, przeżycia prawdziwie przełomowego momentu w życiu, za którym widać wyłaniającą się już autentycznie nową rzeczywistość. Dla innych zaś to duchowe przebudzenie okupione jest – jak możemy to sobie wyobrazić na przykładzie kupca poszukującego pięknych pereł – bardzo długim procesem osobistego poszukiwania, cierpliwego wręcz pokonywania kolejnych ważnych życiowych etapów, wewnętrznego zmagania, codziennej troski o wierność dokonywanym wyborom. W ten właśnie sposób dokonuje się w ludzkim życiu przebudzenie duchowe. To jednak, co jest wspólną cechą obydwu tych dróg, to co je wewnętrznie łączy i scala, to – jak ktoś słusznie powiedział – swoiste szaleństwo ludzi, którzy w pewnym momencie życia odkryli bardzo cenny skarb. Obaj, by go posiąść, sprzedają wszystkie swoje dobra i wieloletnie oszczędności. Wyczuwają bowiem dobrze, że jest to rzeczywiście przełomowa chwila w ich życiu. Jest to niepowtarzalna szansa. Nic już nie będzie tak, jak do tej pory było. Rozpoczyna się prawdziwie nowy etap. Otwiera się nowa perspektywa. Odważnie więc obaj wyrzekają się tego, co stanowiło dotychczasowe zabezpieczenie, co ich samych jakoś budowało, co ich wiązało, co ich zabezpieczało w swoich własnych oczach i pragnieniach, co stanowiło jakiś własny fundament, co ostatecznie sprawiało, że czuli się potrzebni i kochani. Odnajdują bowiem coś, co pozwala w pełni cieszyć się życiem i wolnością. W ten sposób dokonuje się właśnie prawdziwe duchowe przebudzenie. A człowiek, który znalazł skarb w roli, sprzedał wszystko, co miał i kupił tę rolę oraz kupiec, który odnalazł jedną drogocenną perłę, sprzedał wszystko, co miał i kupił ją są teraz i dla nas przykładem ludzi tak właśnie przebudzonych duchowo. Obaj bowiem odnaleźli w swym życiu to, co najważniejsze. Obaj odkryli jego zasadniczy sens. Obaj też z całych sił uchwycili się tej odnalezionej nadziei. Obaj zrozumieli, że jednym z najstraszliwszych zniewoleń – jak wskazywał papież Franciszek – w jakie można popaść jest przekonanie, że na miłość trzeba sobie zasłużyć, że trzeba użebrać ją w jakikolwiek sposób, że samemu trzeba wypełnić wewnętrzną pustkę która nas ogarnia, że trzeba wzbudzić uwagę innych. Ukrytym skarbem w roli i drogocenną perłą jest miłość Boga, który kocha nas jako pierwszy i który nie kocha nas dlatego, że jest w nas jakaś przyczyna, ale właśnie dlatego, że to On sam jest miłością i w Jezusie Chrystusie umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami. W Jezusie Chrystusie ofiarował nam swoją miłość i wezwał do odpowiedzi.

Drodzy Siostry i Bracia!

Wspominane w dzisiejszej Ewangelii radosne chwile odkrycia skarbu ukrytego w roli i cudowny moment znalezienia najcenniejszej perły, są niewątpliwie darem i łaską. Ukazują, że ludzkie życie nie jest igraszką w rękach jakichś tajemniczych sił, ale świadectwem – jak przypominał nam Apostoł Paweł – że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra. Wiemy to aż nadto dobrze, o czym przypominają nam nasze własne zmagania o życie w trzeźwości, że obecność Boga i Jego pomoc nie są nigdy jakąś magiczną siłą. Współdziałanie domaga się bowiem z samej swej istoty naszego działania, naszej odpowiedzi, naszego zaangażowania, naszych decyzji, naszych powrotów, naszych wyborów, i tej nieustannej świadomości, że musimy walczyć o siebie samych, odpowiadając na Boży dar i Bożą łaskę. Przypomniana przez świętego Pawła zasada, że Bóg współdziała we wszystkim dla naszego dobra, jest zawsze wezwaniem skierowanym do naszej ludzkiej wolności, niekiedy, owszem, przez uzależnienie czy nasz grzech w jakimś sensie nawet głęboko zranionej, ograniczonej czy przyćmionej, ale jednak zawsze prawdziwiej i rzeczywistej, o której nigdy nie wolno nam zapominać. Co więcej, istotą naszego współdziałania i naszej odpowiedzi na miłość Boga, na dar Jego powołania i wybrania, na ofiarowane nam zbawienie i odkupienie, które stało się przecież i dla nas wszystkich mocą męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa, jest właśnie odpowiedź naszej ludzkiej wolności. Bóg nam jej przecież w żaden sposób nie odbiera ani jej nie ogranicza. Nie przymusza nas też i nie pozbawia odpowiedzialności za nasze życie. Kiedy zaś my sami ponosimy konsekwencje tragicznego użycia naszej wolności, a nawet, o czym świadczy historia ludzkiego grzechu, jej nadużycia, On sam w Jezusie Chrystusie prawdziwie nas wyzwala. Dlatego – jak wskazywał nam w jednej ze swych środowych katechez głoszonych o chrześcijańskiej nadziei papież Franciszek – chrześcijaństwo kultywuje nieuleczalną ufność: nie wierzy, że siły negatywne i destrukcyjne mogą zwyciężyć. Albowiem właśnie w chwilach trudnych trzeba nam wierzyć, że Jezus stoi przed nami, i nieustannie towarzyszy swoim uczniom. Trzeba nam wierzyć, że jest pośród nas Ktoś, kto jest silniejszy od zła. Trzeba wierzyć, że Bóg nie rzuca jakiegokolwiek przekleństwa na nasze życie, ale swoją miłością pragnie je ocalić, wyzwolić nas ku prawdziwej wolności, czyniąc nas w Chrystusie, Tym Pierworodnym między wielu braćmi, prawdziwie wolnymi. Ku wolności bowiem wyswobodził nas Chrystus – przypomina i nam dziś Święty Paweł – i jednocześnie i nas prosi: a zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli. Zostaliście przecież, Siostry i Bracia, powołani do wolności [Dlatego] miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie.

Umiłowani w Panu!

Przebudzeni duchowo odkrywają, że miłość jest potężniejsza niż grzech, potężniejsza niż śmierć, potężniejsza niż wszelkie możliwe zniewolenie. Przebudzeni duchowo doświadczają, że to właśnie miłość ocala, że ona jest tym drogocennym skarbem i najcenniejszą perłą, że wyzwala, że ratuje życie, i że pomaga w naszym codziennym zmaganiu o wierność. Przebudzeni duchowo nie muszą jednak już o miłość u nikogo ani u niczego żebrać, bo wiedzą, że są kochani całkowicie i za darmo, że są kochani do końca, że są kochani dosłownie ponad życie. Przebudzeni duchowo wiedzą jednak dobrze, że życie pozostanie zmaganiem, że jest walką i codzienną troską o wierność. Może właśnie dlatego, Siostry i Bracia, dzisiejsza liturgia Słowa, dając nam doświadczać radości z odnalezienia tego, co jest skarbem i perłą ludzkiego życia, przywołuje w pierwszym czytaniu przepiękną modlitwę króla Salomona. Ten młody władca, następca wielkiego króla Dawida, u progu swej publicznej działalności powinien prosić Boga o roztropność i siłę w rządzeniu, o usunięcie nieprzyjaciół, o pokój w swoim państwie, o przychylność powierzonego mu ludu. Salomon jednak kieruje szczególną prośbę. Czytaliśmy: racz więc dać Twemu słudze serce rozumne do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra od zła. Tekst zapisany w oryginale brzmi jeszcze mocniej. Salomon prosi bowiem o serce słuchające (leb somea). Prosi więc o to, aby w swoim działaniu opierał się nie na swojej własnej wizji i woli, ale na woli Bożej. Prosi, by Bóg dał mu wrażliwość i wytrwałość w słuchaniu tego, co jest Bożym projektem na jego własne życie i na życie będących teraz w jego królewskiej pieczy ludzi. Serce słuchające, otwarte na Boga, zdolne usłyszeć to, czego pragnie Jezus, który przemawia do twojego serca i zmienia twoje życie. A wówczas – jak wskazywał kiedyś papież Franciszek – możesz konsekwentnie zmienić styl życia (…) bo jesteś kimś innym, odrodziłeś się: znalazłeś to, co nadaje sens, co nadaje smak, co daje światło wszystkiemu, także zmęczeniu, cierpieniu, a nawet śmierci. Możesz zmienić. Możesz się duchowo przebudzić i pójść, i iść za tym!

Drodzy Moi!

Tegoroczne wasze dwudzieste piąte ogólnopolskie pielgrzymowanie i spotkanie trzeźwościowe w Licheniu niejako poprzedza zbliżające się już uroczystości pięćdziesięciolecia koronacji tutejszego obrazu Matki Bożej. 15 sierpnia 1957 roku Kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia, ukoronował Cudowny Wizerunek Licheński Matki Bożej papieskimi koronami poświęconymi wówczas przez dziś Błogosławionego Ojca Świętego Pawła VI. Kończąc wtedy swojej kazanie, które tutaj wygłosił, Ksiądz Prymas zwrócił się do Maryi, nazywając Ją, Zwycięską Matką Boga. Wyjaśnił przy tym, że tak właśnie jest, bo Maryja zwycięża przez miłość. Prośmy więc dziś i my wszyscy, tutaj zgormadzeni, aby i w naszym życiu i w naszych zmaganiach o trzeźwość, w naszych rodzinach i w naszym narodzie właśnie Ona, Zwycięska Matka Boga, była zawsze przy nas i w naszych sercach, sercach słuchających Jej Boskiego Syna, zwyciężała przez miłość i – jak prosił wówczas Prymas Tysiąclecia – wciąż uczyła nas tej miłości Boga i bliźniego.

Udostępnij naShare on FacebookTweet about this on Twitter