Odpust ku czci św. Teresy od Dzieciątka Jezus, 30.09.2017, Linden USA

Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka wygłoszona podczas Mszy św. odpustowej sprawowanej w parafii pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Linden w USA. 

Panie, moje serce się nie pyszni
i oczy moje nie są wyniosłe.
Nie gonię za tym, co wielkie (Ps. 131)

Umiłowani w Panu Siostry i Bracia,
Drodzy Czciciele św. Teresy od Dzieciątka Jezus,

Urzekła świat swą prostotą. Urzekła jasnym dążeniem do świętości, na progu której zawsze stała pokora. Nigdy nie szukała blichtru i blasku, nie dbała o sławę ani dobre imię. We wszystkim ukazywała prawdę o Bogu i o człowieku. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Żyjąc w karmelitańskiej wspólnocie uczyła jak przejść w życiu próbę wiary, rozjaśnioną ufnością w miłosierną i ojcowską miłość Boga. Jest bowiem w jej pokorze taka właśnie siła, siła zawierzenia Bogu we wszystkim, w każdej okoliczności swego życia, zdolna powtarzać za dzisiejszym psalmistą: Uspokoiłem i uciszyłem moją duszę. Jak dziecko na łonie swej matki, jak ciche dziecko, jest we mnie moja dusza. (…) złóż nadzieję w Panu, teraz i na wieki.

Siostry i Bracia!

 Św. Teresa od Dzieciątka Jezus urzeka świat i współczesnego człowieka przypomnieniem, że pośród milionów dróg na tym świecie, po których porusza się zagubiony i znękany człowiek, często nieomal zatracający się cały w pogoni za tym życiem, jest przecież jedna droga, mała droga, którą mogą iść wszyscy, bo wszyscy są powołani do świętości. Ukazana przez Nią mała droga, to przede wszystkim droga ufności i całkowitego zawierzenia łasce Bożej. Choć brzmi to dość prosto, to jednak same słowa, samo określenie mała droga nie może nas mylić. Nie jest to bowiem droga, którą można zlekceważyć, jakby była mniej wymagająca niż inne, mniej może znacząca i ważna, mniej potrzebna i uznana w dzisiejszym świecie. To prawda, że ufność i całkowite zawierzenie Bogu nie przychodzą dziś tak łatwo. Wy to doskonale wiecie, wy tego doświadczacie. Każdy z was ma za sobą już jakąś drogę, różne drogi, które wpisują się w historię waszego życia. Być może także w was rodzi się pokusa zlekceważenia, umniejszenia jej znaczenia, niedocenienia szansy jaką ze sobą niesie wasza droga, wasza obecność tutaj, wasze powołanie do świętości w tym miejscu, w tej rzeczywistości. Jednak u progu takiego myślenia musi stać prawdziwa pokora i ufność. Do tego zobowiązuje nas dzisiejsze Słowo: jeśli się nie odmienicie, nie staniecie jak dzieci… Ten przedziwny warunek Pana Boga, który każdego dnia swojego życia odkrywała św. Teresa, staje dzisiaj przed nami jako zadanie, a może raczej powołanie, do którego wzywa nas Ewangelia. O takim odkrywaniu drogi mówiła nasza Patronka: zaledwie skieruję spojrzenie na Ewangelię świętą, natychmiast oddycham wonią życia Jezusa i wiem, w którą biec stronę. My to dzisiaj dobrze wyczuwamy, że nie podpowiada tego serce płochliwej i egzaltowanej kobiety. Nie są to jakieś projekcje utkane z ludzkich pragnień i tęsknot. To jest droga, na której św. Teresa swym życiem wskazuje, w którą biec stronę. Sama napisze: spodobało się Jezusowi wskazać mi jedyną drogę, która wiedzie w sam boski żar; tą drogą jest zaufanie małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach swego Ojca. Skąd to spojrzenie na Ewangelię, spojrzenie na Słowo Boga, który dziś ustami Izajasza mówił do nas: i wy będziecie jak niemowlęta na rękach noszone i pieszczone na kolanach. Bo jak kogo własna matka pociesza, tak ja was pocieszę. To umiłowani w Panu Siostry i Bracia siła obietnicy, którą dzisiaj składa wam Bóg, a św. Teresa od Dzieciątka Jezus to niezwykły dowód na to, że Bóg swoich obietnic dotrzymuje.

Nie tylko św. Teresa, nie tylko historia jej życia są dowodem na tą szczególną wierność Boga. To także historia każdej i każdego z was, to historia naszej Ojczyzny, która przecież wpisuje się również w dzieje tego miejsca i tego narodu. To historia życia Tadeusza Kościuszki – bohatera dwóch narodów, to historia generała Kazimierza Pułaskiego – honorowego obywatela Stanów Zjednoczonych Ameryki, są dowodami na Boże prowadzenie, na Bożą obecność na różnych drogach naszego wędrowania. To wasze teraz, to dziś i rodzące się jutro, jak mówił św. Jan Paweł II, wyłania się z przeszłości, ma swoją historię. Historię przeszło tysiącletniego państwa i ochrzczonego narodu. Wyrasta ze wspólnych dziejów, wspólnego języka (czasem może zapomnianego lub nie nauczonego), ze wspólnej kultury, ze wspólnych uczuć. Przeszłości tej wstydzić się nie musimy. Była niejednokrotnie bardzo trudna, obfitowała czasem w tragedie, po których przychodziło zmartwychwstanie, bo obfity był przede wszystkim trud wierności, by nie zawieść Ojczyzny, narodu, Boga, Kościoła, by nie zdradzić człowieka, nie odstąpić od ducha Ewangelii. Czy właśnie nie to miała na myśli św. Teresa gdy powiedziała: zaledwie skieruję spojrzenie na Ewangelię świętą, natychmiast oddycham wonią życia Jezusa i wiem, w którą biec stronę. Siostry i Bracia, nie odstąpić od ducha Ewangelii, pokazywać w którą biec stronę, to wasze zadanie i powołanie także tutaj, na tej amerykańskiej ziemi. Bo przecież ciągle możecie, jak mówił Jan Paweł II: opierać się na doświadczeniach dziejowych i czerpać z nich mądrość, siłę, program. Dziesięć wieków naszej przeszłości religijnej, narodowej i państwowej, dziesięć wieków naszej kultury tak bardzo humanistycznej, bo chrześcijańskiej, jest wspólną własnością i dziedzictwem, wyposażeniem i bogactwem, z którego wciąż na nowo musimy czerpać. Dlatego tak bardzo potrzebujecie dzisiaj, potrzebujemy dzisiaj świadectwa tej świętej kobiety, pełnej wiary i ufności, która w swej drodze ku Bogu odnajduje pełnię miłości i swojego powołania. Jan Paweł II napisał o Niej, że Teresa jest kobietą, która w Ewangelii potrafiła odnaleźć ukryte bogactwa, okazując przy tym typową dla geniuszu kobiecego konkretność oraz umiejętność odpowiedzenia na nie językiem życia i mądrości. Potrzeba nam świadectwa takiej właśnie kobiety dla ratowania i ocalenia dziś tego wszystkiego, co jest naszą największą wartością, co jest naszym najcenniejszym skarbem – godności Bożego dziecka noszonego na rękach, przytulanego, pocieszanego, ufnego. Potrzeba wreszcie i tego przykładu zaangażowania w misyjną działalność Kościoła, który zostawiła nam św. Teresa, zaledwie dwa lata po kanonizacji ogłoszona Patronką Misji. Ona bowiem bardzo dobrze zrozumiała, że nie mogąc być misjonarką czynną, można nią być mocą miłości i pokuty. Tak, Siostry i Bracia – jak uczy nas encyklika Redemptoris Missioduszą wszelkiej działalności misyjnej jest przecież miłość. Teresa z wielkim zaangażowaniem wspierała więc pracę duszpasterską. W ten sposób bardzo konkretnie spełniły się Jej własne słowa: nareszcie znalazłam powołanie, moim powołaniem jest miłość. Tak, znalazłam swoje miejsce w Kościele. W sercu Kościoła, mojej Matki, będę Miłością, w ten sposób będę wszystkim i moje marzenie zostanie spełnione. Kobieta, która od chwili ukończenia piętnastego roku życia nie opuściła klasztornej klauzury została jedną z największych misjonarek na świecie. Spełniło się Jej marzenie by przebiegać ziemię, głosić imię Chrystusa i umieszczać pośród ludzi Jego chwalebny Krzyż. Dziś staje pośród nas, pośród wspólnoty Polaków żyjących na obczyźnie, ludzi przebiegających ziemię, jako szczególny apostoł Chrystusowy, aby i nam przypominać o tej miłości, która ma ogarnąć cały świat. Mówi więc do nas: niech będzie waszą ambicją, aby Chrystus był znany i kochany przez innych. Jeśli tutaj, na tym skrawku ziemi szukacie swojej drogi, swojego powołania, swojej misji, to z całą pewnością jako spadkobiercy niezwykłej, chrześcijańskiej historii naszego narodu możecie sprawiać aby Chrystus był znany i kochany przez innych. To jest wasze apostolstwo, o którym św. Teresa mówiła, że nawet w Niebie pragnąć będę tego samego, co na ziemi: miłować Jezusa i sprawiać, by był miłowany. A dalej tłumaczyła, że przecież nie ma potrzeby mówić do Jezusa: pociągnij mnie, pociągnij także dusze, które kocham. Wystarczy to proste słowo: pociągnij mnie (..) bo jak strumień wpadający gwałtownie do oceanu unosi ze sobą wszystko, co spotyka na swej drodze, podobnie (…) dusza, która zanurza się w bezbrzeżnym oceanie Twej miłości, pociąga za sobą swoje skarby.

Umiłowani w Chrystusie!

Wszyscy, którzy otaczamy dziś ołtarz Chrystusowy, którzy z wiarą wspominamy przykład życia św. Teresy od Dzieciątka Jezus, jesteśmy dziś zaproszeni, aby takiej odpowiedzi się uczyć. Odpowiedzi, która nas zobowiązuje do świadectwa, do jedności, do wzajemnej zgody i szacunku. Odpowiedzi, która wymaga od nas pokory i prostoty dziecka. Odpowiedzi, która wrażliwym sercem dostrzega tych małych, tych zwyczajnych wędrowców przemierzających małe drogi codzienności tak często naznaczone tułaczką, bezdomnością, ucieczką, tęsknotą za ojczyzną, cierpieniem i wojną. To są dzisiaj te małe drogi tak wielu naszych sióstr i braci. Chcemy więc modlić się jak Ona, aby Jezus pociągnął nas w płomień swej miłości, bo tylko wtedy będziemy jak strumień innych unosić ku Chrystusowi. Prosimy więc, aby Jej wstawiennictwo wypraszało obfite łaski wszystkim, którym swym życiem i powołaniem, swoją modlitwą i słowem wskazuje dziś drogę. Jan Paweł II na zakończenie swojej homilii powiedział, że pragnienie wyrażone przez św. Teresę, by przebywając w niebie czynić dobro na ziemi, cudownie spełnia się do dzisiaj. Wierzymy, że to Twoje pragnienie, św. Tereso od Dzieciątka Jezus, także tutaj, pośród nas, prawdziwie się spełnia. Amen.

 

Udostępnij naShare on FacebookTweet about this on Twitter