Msza św. przed Paradą Pułaskiego, 1.10.2017, Nowy Jork (pol./ang.)

Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka wygłoszona podczas Mszy św. sprawowanej w katedrze pw. św. Patryka w Nowym Jorku, 1 października 2017, inauguracja 80. Parady Pułaskiego.

(…) dopełnijcie mojej radości przez to, że będziecie mieli te same dążenia; tę samą miłość i wspólnego ducha, pragnąc tylko jednego, a niczego nie pragnąc dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały (Flp 2,2-3).

Drodzy Siostry i Bracia w Chrystusie Panu!

Gromadzą nas dziś, w tej katedrze, przy ołtarzu Pana niewątpliwie te same dążenia i ta sama miłości. To szczególne poczucie wspólnoty, które rodzi się w naszych sercach w niezwykłej różnorodności tego miejsca, czasu i ludzi. Jej źródłem jest bowiem Ten, który wezwał nas swoim powołaniem. Nie stało się to na podstawie naszych czynów czy ludzkich osiągnięć, nie w nagrodę ani za jakieś zasługi, ale na podstawie całkowicie wolnego wyboru miłości. Mówiąc krótko: stało się tak, bo Bóg tak chciał. To Jego miłujące spojrzenie spoczęło na nas, tak jak kiedyś spoczęło na synach spojrzenie wspomnianego w dzisiejszej Ewangelii Ojca, który jak tata wzywał: dziecko, idź i pracuj w winnicy mojej. Dzisiaj to wezwanie słyszymy w naszej wspólnocie, wspólnocie, którą łączą wspólne drogi, tak często krzyżujące się na przestrzeni dziejów, wspólni bohaterowie: Tadeusz Kościuszko czy generał Kazimierz Pułaski, wpisujący się w historię polskiego i amerykańskiego narodu. To dzięki temu niezwykłemu doświadczeniu jedności stajemy tutaj i słyszymy, choć w różnych językach, jednak te same słowa: idź do winnicy mojej. To Boże wezwanie nie jest bowiem zarezerwowane tylko dla jakiejś grupy ludzi posługujących się jednym językiem, żyjących w tym samym miejscu, mających ten sam kolor skóry czy dzielących te same przekonania. Dotyka bowiem serca każdego człowieka. Jeśli więc łączyć nas będą w jedno te same dążenia i ta sama miłość, ten sam duch i takie samo wspólne widzenie wielu spraw, jeśli nie zadowolimy się tylko własnymi sprawami, ale z troską będziemy myśleli i pamiętali również o naszych siostrach i braciach w wierze, to stanie się tak dlatego, że On sam, Jezus Chrystus, w swej niezmierzonej miłości i dobroci, okazanym nam miłosierdziu, uzdolnił nas do takiej postawy.

Umiłowani Siostry i Bracia!

Kiedy dzisiaj z szacunkiem wspominamy naszą wspólną historię, przeplatające się losy Polaków i Amerykanów, a także bohaterów naszych obu narodów, to jeszcze wyraźniej widzimy i lepiej rozumiemy dzisiejszą Ewangelię, która ukazuje nam, że wezwany przez Boga człowiek pozostaje w swych wyborach wolny. Może bowiem posłuchać i ochotnie otworzyć swe serce. Kiedy jednak, zwłaszcza pośród różnych przeciwności, zabraknie odwagi i wytrwałości, konkretna odpowiedź pozostaje często zawieszona w sferze ulotnych marzeń i niezrealizowanych projektów. Innym razem natomiast pierwotny opór i zamknięte serce, zostają nagle przełamane ogromem Bożej miłości. Przykładem takiej postawy, która uwalnia człowieka od egoizmu i uzdalnia do służby drugiemu może być każda i każdy z nas. Czy darem z siebie nie było życie Tadeusza Kościuszki, czy darem z siebie nie była postawa generała Pułaskiego, czy w końcu darem z siebie nie było życie tak wielu naszych sióstr i braci, którzy złotymi zgłoskami wpisali się w historię naszych narodów? Wydaje się, że dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek wcześniej potrzebujemy wracać do naszej chlubnej historii, do życiorysów tych ludzi, którzy kierowani miłością Boga i człowieka, otwartym sercem, nie kalkulując zysków i strat, odpowiadali na Chrystusowe: idź. Nasza obecność tutaj, nasze wspólne przejście 5 Aleją pośród polskich i amerykańskich flag, jest też taką próbą odpowiedzi.

Siostry i Bracia!

Zapraszając nas do swojej winnicy Jezus Chrystus chce się nami posługiwać dla innych. Nasza więc odpowiedź w Kościele jest nie tylko dla nas samych, ale właśnie dla innych. Taką odpowiedź, jak wskazywał Jan Paweł II, daje się przez całe życie i całym życiem. Sytuacja dwóch synów z dzisiejszej Ewangelii pokazuje, że nie chodzi tylko o puste i nic nie znaczące deklaracje: idę, Panie, lecz nie poszedł, ale o decyzję, która zobowiązuje i przekłada się na całe życie: nie chcę; później jednak opamiętał się i poszedł. Dlatego chcemy prosić, aby także w tej wspólnocie, pośród córek i synów polskiego i amerykańskiego narodu ludzie potrzebujący doświadczali miłosierdzia, uciśnieni prawdziwej wolność, skłóceni pojednania i przebaczenia, uciekinierzy schronienia, a my tak potrzebnej jedności i zrozumienia. Kościół nie służy przecież samemu sobie i nie może służyć. Kościół jest wspólnotą otwartą dla wszystkich, zwłaszcza słabych, biednych i ubogich, poranionych i doświadczonych przez życie.

Kochani Siostry i Bracia!

Nawet jeśli w pierwszym odruchu, kierowani strachem i obawami, albo zacietrzewieni własnymi kalkulacjami, powiemy: nie chcę, to jednak patrząc na nas mocno wierzę, wiem, że mamy tę samą miłość i wspólnego ducha, który dzisiaj chce wykrzyczeć: idę! Niech w tej wewnętrznej walce dwóch synów, która dzisiaj tak często w nas się rozgrywa, wygra miłujące spojrzenie Ojca.
Homilia w języku angielskim 

(…) I appeal to you, make my joy complete by being of a single mind, one in love, one in heart and one in mind. Nothing is to be done out of jealousy or vanity; instead, out of humility of mind everyone should give preference to others, everyone pursuing not selfish interests but those of others (Philippians 2:2-4).

Dear brothers and sisters in Christ!

Today, in this cathedral, we assuredly do gather one in love, one in heart and one in mind. I am referring to the particular community that is born in our hearts amidst the extraordinary variety of this place, of this time and people. In fact, the source of this communion is the Lord, who has called us by means of His own vocation. This call does not happen thanks to our works or our human successes, nor is it a prize for our merits, but it represents a free choice of love. In short, it happens because God has willed it. His gaze, full of love has reached us, just like the father’s gaze in today’s Gospel reached his sons. We now also hear the same call: Go and work in the vineyard today. We listen to it in our community, united by a common path but also united by common heroes: Tadeusz Kosciuszko and General Kazimierz Pulaski, inscribed in the history of the Polish and American peoples. Precisely because of our particular experience of unity we too find ourselves here today and we listen, even if in different languages, to the same words: Go to my vineyard. This divine call is not in fact, reserved only for a certain group of people who speak the same language, live in the same place, and share the same ideas. It is an invitation that is capable of touching the heart of every man. So if we will be united in the same desires and in the same love, in the same spirit and by the same way of looking at reality; if we will not limit ourselves only to ourselves but will think also of our brothers and sisters in the faith,– then this will happen because He Himself, Jesus Christ, in his goodness and mercy, has made us able to live like this.

Dear brothers and sisters!

We view with respect our common history, the paths crossed by Poles and Americans, but we also look to the heroes of our nations. Thanks to this heritage we are better able to understand the Gospel which makes us able to envision the freedom of man called by God. Each one of us can welcome His invitation, responding in obedience by opening his heart. At times though, above all when faced with difficulty, we can lack courage and perseverance, and as a consequence our concrete response remains suspended at the level of unfilled desires and unrealized goals. At other times the original resistance in our closed heart is won over by the grandeur of the Love of God. Every one of us can be liberated from egoism and our life can become a service to others. Was not the life of Tadeusz Kosciuszko a true gift of self? And did not the example of General Pulaski show the gift of self? And were not the lives of our brothers and sisters who wrote the history of our nations with golden letters gifts of self?  It seems that today, more so than in any other moment, we must turn to our splendid history, to the life of those persons who were guided by the love of God and of neighbor, who with open hearts, and without counting the cost, responded to the call of Christ: Go. Our presence here, the time we shall pass on Fifth Ave in New York City, amidst Polish and American flags, is also an attempt to give a positive response.

My dear brothers and sisters!

By inviting us into His vineyard, Jesus Christ desires to engage us as his co-workers for service for the good of others. Our response in the Church is not in fact only for ourselves, but precisely for others. Each individual response, as Saint John Paul II said, is given for one’s whole life and with all of one’s life. The situation of the two sons in today’s Gospel demonstrates that we are not just talking about empty declarations devoid of content: Certainly, sir, but did not go. We are speaking instead of a decision which obliges and which is incarnated in one’s whole life: „Iwillnot go,” but afterwards [he]thought better of it and went. We want therefore to pray so that in this community, amidst the sons and daughters of the Polish and American peoples, those in need will experience mercy, those oppressed may be able to experience true freedom, those divided may be able to live a life of forgiveness and reconciliation, refugees may find a home, and all of us may spread understanding and unity. Indeed the Church does not serve herself, and must never do so. The Church is a community open to all, particularly to the weak, the poor, and the wounded.

Dear brothers and sisters! Although at first, perhaps because of fear or human calculation we say: I will not go, I believe firmly however, and after watching you I am certain that we are one in love, one in heart and one in mind, so that we want to shout: I go! May we, in this interior battle of the two sons which we often struggle with today, be won over by the merciful gaze of the Father. Amen.

Udostępnij naShare on FacebookTweet about this on Twitter