Inauguracja roku w Szkołach Katolickich, 27.09.2017, Inowrocław

Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka wygłoszona podczas Mszy św. sprawowanej z okazji uroczystej inauguracji roku szkolnego w Szkołach Katolickich im. bł. ks. Władysława Demskiego w Inowrocławiu. 

Szanowni Przedstawiciele Władz Państwowych,
Samorządowych i Oświatowych,
Drodzy Rodzice, Nauczyciele i Wychowawcy,
Kochane Dzieci i Droga Młodzieży,
Siostry i Bracia w Chrystusie Panu.

W tym szczególnym dniu, w którym razem na modlitwie uroczyście rozpoczynamy kolejny rok szkolny, Jezus w Ewangelii – jak przed chwilą wszyscy usłyszeliśmy – ukazuje nam wspólnotę swoich uczniów: Jezus zwołał Dwunastu. Możemy powiedzieć, że jest to szczególna wspólnota, którą On sam osobiście zwołuje i sam sobie wybiera. Już w scenie powołania apostołów ten sam święty Łukasz opowiada, że po całej nocy spędzonej na modlitwie, z nastaniem dnia Jezus przywołał do siebie swoich uczniów i spośród nich wybrał dwunastu, których też nazywał apostołami. Przywołuje ich więc do siebie i wybiera tych, których sam chce mieć ze sobą, a oni – jak z kolei wyjaśnia nam dalej Ewangelista Marek – przyszli do Niego. Są więc z Nim, bo odpowiedzieli na Jego wezwanie. Są z Nim, bo Mu uwierzyli i poszli za Nim. Wiele razy Ewangelie mówią nam, że dosłownie porzucili wszystko i natychmiast poszli za Nim. Teraz towarzyszą Mu w drodze, a On z nimi wędruje przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelie o królestwie Bożym. Oni zaś słuchają Go i obserwują. Patrzą więc na to, co robi, w jaki sposób naucza, jak się zachowuje i jak głosi innym królestwo Boże. Uczą się więc przy Nim i uczą się wprost od Niego. Stanowią zatem swoistą Jezusową szkołę. Szkoła Jezusa jednak nie jest dla Jego uczniów tylko miejscem jakiegoś zewnętrznego doświadczenia czy spotkania z Nim. Nauka w niej nie polega jedynie na samym podpatrywaniu Jezusa. Nie jest tutaj ważne tylko to, co dzieje się na zewnątrz. Wszyscy Ewangeliści zgodnie podkreślają, że Jezus przebywając ze swymi uczniami, przekazuje im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami oraz władzę leczenia chorób. Wprowadza ich zatem w szczególnie bliską relację z sobą samym, dzieląc się z nimi swoją Boską władzą i mocą. Są więc z Nim i mają udział w Jego władzy. To w Jego imię i Jego mocą będą teraz mogli – jak ukazuje nam dziś w Ewangelii święty Łukasz – chodzić po wsiach i miastach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie. Ich zażyłość z Jezusem – jak zauważy papież Franciszek – jest więc swoistą zażyłością w drodze. A to oznacza, że na wzór swojego Mistrza mają iść i głosić Ewangelię wszystkim ludziom, w każdym miejscu, przy każdej okazji, nie zwlekając, bez niechęci i bez obaw. I takiej apostolskiej postawy Jezus oczekuje od wszystkich swoich uczniów. Wszyscy przecież jesteśmy powołani i wezwani, by iść i głosić królestwo Boże. Wszyscy też, w sakramencie chrztu świętego, uzdolnieni przez Niego i wyposażeni Jego mocą. Odrodzeni z wody i Ducha Świętego na życie wieczne, otrzymaliśmy przecież – jak przypomni nam papież Franciszek – siłę do głoszenia nowości Ewangelii, śmiało, głośno, w każdym czasie i miejscu, także pod prąd. I takich głosicieli papież Franciszek nazywa ewangelizatorami z Duchem, czyli ludźmi, w których sercach żarzy się ogień Ducha Świętego, a oni – jak kiedyś tych pierwszych dwunastu – idą pełni radości, gorliwiej, ofiarniej, śmielej, zawsze pełni miłości i wciąż przy tym gotowi do zarażania swym entuzjazmem innych.

Moi Drodzy!

W swej adhortacji apostolskiej o głoszeniu Ewangelii w dzisiejszym świecie Evangelii gaudium papież Franciszek przypomina nam, że szkoła katolicka powinna starać się łączyć zadanie wychowawcze z jasnym głoszeniem Ewangelii. A zatem, Moi Kochani, takie jest właśnie wasze, w pewnym sensie nawet, priorytetowe zadanie: łączyć wychowanie z głoszeniem Ewangelii. Ale zarówno wychowanie, jak i głoszenie Ewangelii, oprócz serca, w którym żarzy się ogień Ducha Świętego, domagają się – przypomniała nam przecież o tym dzisiejsza Ewangelia – trzymania się pewnych jasnych zasad.  Pierwsza z nich: nie bierzcie nic na drogę – tak mówi dziś do swoich uczniów Jezus. Niech zatem wychowanie i głoszenie będą dla was najważniejsze. Niech nie ograniczają was w tym jakieś walizki czy torby podróżne. Niech nie krępują was pieniądze czy też nawet ich brak. Niech wychowanie i głoszenie będą nawet ważniejsze od tego, jak wyglądacie. Owszem, bądźcie schludni, ale troska o zewnętrzne warunki nie może wam przysłonić tego, co najważniejsze. Albowiem wszystko to razem wzięte przypomina nam wciąż, że w wychowaniu i w głoszeniu, że w katolickiej szkole trzeba nam zawsze powracać do tego, co najważniejsze i stawiać na to, co przecież najistotniejsze. Papież Franciszek ujmie to w następującą zasadę: każda szkoła ma pełny sens jedynie w odniesieniu do kształtowania osoby. Szkoła jest, owszem, miejscem zdobywania wiedzy, ale nade wszystko jest przecież miejscem spotkania osób. Jest miejscem kształtowania osobowości. Jest więc przestrzenią wzajemnego obdarowania bogactwem naszego człowieczeństwa. Ono przecież jest ważniejsze od tego, co mamy czy posiadamy. To ono świadczy też o naszej wolności. I ono jest sprawdzianem naszej dojrzałej miłości, zdolnej do służby i wzajemnego obdarowania sobą. Druga zasada, którą odczytujemy jeszcze z dzisiejszej Ewangelii, mówi nam o tym, że wychowanie i głoszenie nie dokonują się nigdy w jakiejś izolacji, ale zawsze we wspólnocie. Jezus zaleca przecież wprost posłanym uczniom – słyszeliśmy przed chwilą – aby, gdy wejdą do jakiegoś domu, tam pozostali i stamtąd wychodzili. W domu spotkają innych. W domu będą z innymi. W domu doświadczą wspólnoty. W domu też, a potem właśnie w szkole, uczymy się – jak ujmuje to papież Franciszek – swoistej gramatyki dialogu. Aby wychowywać i głosić trzeba uczyć się Taka zaś solidna gramatyka dialogu polega – jak wyjaśnia dalej papież – na poważnym traktowaniu drugiego człowieka, rozmówcy, i staraniu się zrozumieć do końca jego racje, jego obiekcje, aby mu dopomóc, w sposób nie powierzchowny, ale odpowiedni. Tylko wtedy – mówił o szkole papież Franciszek – można naprawdę razem postępować w poznaniu prawdy. I w ten sposób właśnie szkoła staje się miejscem, swoistym polem, zasiewania nadziei. Bo człowiek nie może żyć bez nadziei, a edukacja rodzi nadzieję – wskazywał papież – bo edukacja to doprowadzenie do narodzin, to doprowadzenie do wzrostu, to doprowadzenie do odkrywania w sobie i poznawania tego, co piękne, dobre, prawdziwe oraz jedność z innymi, aby wspólnie wzrastać. W tym modelu wychowania i głoszenia, który rozważamy, pojawia się jednak jeszcze pewna przestroga. Jezus mówił dziś przecież Dwunastu: jeśliby was gdzieś nie przyjęli (…) strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo przeciw nim. Wychowanie i głoszenie Ewangelii domagają się otwarcia umysłu i serca. Nikt nie wejdzie przez zatrzaśnięte drzwi. Nikt nie wtargnie na siłę. Trzeba pukającemu otworzyć. Trzeba dać się poprowadzić. Trzeba – jak to mówił kiedyś dzieciom święty Jan Paweł II – po prostu chcieć się czegoś nauczyć. Trzeba więc jeszcze raz rozpocząć z nadzieją i zapałem, z radością i gorliwością, z choćby szczyptą tego wewnętrznego przekonania, że przecież warto, że trzeba iść, że można, że i ten szkolny rok będzie rodził w nas piękne owoce. Jeśli więc siedzisz, wyrusz w drogę – wołał w jednej ze swych katechez o nadziei papież Franciszek – Jeśli paraliżuje cię nuda, przepędź ją dobrymi dziełami! Jeśli czujesz się pusty i przybity, poproś dziś Ducha Świętego, aby ponownie wypełnił twoją nicość, aby dał ci podjąć drogę!

Moi Drodzy Siostry i Bracia!

Drodzy Nauczyciele i Wychowawcy! Kochani Rodzice i Drodzy Uczniowie! Święty Łukasz ukazując nam dziś Jezusa, który wysłał Dwunastu i wsłuchując się w polecenia, jakie On dał im na drogę, sam jeszcze zapisał – słyszeliśmy – że oni wyszli więc i chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie. I dla Was więc, Moi Drodzy, z początkiem każdego nowego roku szkolnego rozpoczyna się kolejna wspólna wędrówka. Papież Franciszek mówiąc kiedyś o szkole zauważył, że w tej właśnie wędrówce trzeba mieć siłę ducha i pracować uchem. A więc słuchać siebie nawzajem: rodzice dzieci i dzieci rodziców; nauczyciele rodziców i rodzice nauczycieli; nauczycieli dzieci i dzieci nauczycieli. Pracować uchem, a może jeszcze i tak, że przykładać – jak to pięknie powiedział kiedyś na Jasnej Górze święty Jan Paweł II – przykładać ucho do serca Jezusa, do serca Maryi. Wsłuchiwać się w bicie tych serc i prosić uczyń serca nasze według serca Twego. Amen.

 

Udostępnij naShare on FacebookTweet about this on Twitter