Dożynki Wojewódzko-Archidiecezjalne, 27.08.2017 Gniezno

Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka wygłoszona podczas Mszy św. dziękczynnej sprawowanej z okazji Dożynek Wojewódzko-Archidiecezjalnych, 27 sierpnia 2017, Plac św. Wojciecha w Gnieźnie. 

Ziemia wydaje swój owoc,
Bóg, nasz Bóg nam pobłogosławił.
Niechaj nam Bóg błogosławi,
Niech się Go boją wszystkie krańce ziemi (Ps 67).

Przewielebni Bracia w Chrystusowym Kapłaństwie,
Szanowni Przedstawiciele Władzy Samorządowej,
Panie Marszałku, Pani Starosto, Panie Prezydencie,
Umiłowani w Panu, Siostry i Bracia,
Kochani Rolnicy, zwłaszcza Starostowie Dożynkowi,

Zgromadziliśmy się dziś, tutaj, u stóp tej prastarej archikatedry, Bazyliki Prymasowskiej w Gnieźnie, aby razem podziękować Bogu za tegoroczne plony ziemi. Z wdzięcznością więc w sercu powtarzamy słowa dobrze znanej nam kościelnej pieśni: ziemia plony już wydała, Bóg nam dał błogosławieństwo. Niech rozbrzmiewa Jego chwała w każdym czasie, w każdym miejscu. Dziś w tym właśnie miejscu, u stóp gnieźnieńskiego Wzgórza Lecha, zgromadzili się przedstawiciele rolników naszego województwa wielkopolskiego i archidiecezji gnieźnieńskiej, a także wspomagający ich pracę na roli, włodarze naszego regionu, powiatu i miasta, aby wspólnie dziękować za tegoroczne zbiory. Dziękując, mamy jednak jeszcze dobrze w pamięci ten tragiczny sierpniowy wieczór i noc sprzed przeszło dwóch tygodni, w czasie których, także tutaj, w naszym regionie wszyscy przecież przekonaliśmy się o naszej własnej kruchości w starciu z potężnymi siłami natury, z nawałnicą, która niszczyła nie tylko dachy kościołów i naszych domów, ale olbrzymie połacie lasu i tak wiele drzew, nie oszczędzając również obsianych zbożem pól czy wręcz zebranych już i składowanych w spichlerzach tegorocznych plonów. Odwiedzając gospodarstwa osób poszkodowanych sam mogłem zobaczyć zniszczone zebrane już w tym roku zboże, dosłownie przemieszane, jakby przemielone przez wiatr z pyłem poniszczonych spichlerzy czy stodół. Czyż to wszystko nie przypomina nam zatem – jak trafnie wskazał w swej encyklice o stworzeniu Laudato si papież Franciszek – że nie jesteśmy Bogiem, że ziemia istniała wcześniej niż my i została nam dana i że pociąga to za sobą relację odpowiedzialnej wzajemności między człowiekiem i naturą. I choć dziś nie czas i nie miejsce, by snuć refleksję nad przyczynami nawiedzających nas burz czy nawałnic, to jednak w tych gwałtownych zjawiskach natury każda i każdy z nas, zwłaszcza Wy, Drodzy Siostry i Bracia pracujący na roli, możecie jeszcze raz odczytać wezwanie do odpowiedzialności wobec tej ziemi. Właśnie ze względu na swoją wyjątkową godność i fakt obdarzenia inteligencją, człowiek – zauważa jeszcze papież Franciszek – jest wezwany do poszanowania stworzenia wraz z rządzącymi nimi prawami i z tego właśnie powodu powinien szanować dobroć stworzenia i roztropnie nim dysponować, by unikać nieuporządkowanego wykorzystania rzeczy. Jeżeli bowiem aktualna tendencja utrzyma się – przestrzega dalej w swej encyklice papież Franciszek – to obecny wiek może doświadczyć niesłychanych zmian klimatycznych i jednocześnie bezprecedensowego niszczenia ekosystemów, z poważnymi konsekwencjami dla nas wszystkich.

Siostry i Bracia!

Tak bolesne doświadczenie nagłych zjawisk przyrody stało się jednocześnie okazją do tego, aby odważnie stanąć przy tych, którzy cierpią, okazując im naszą solidarność i niosąc konkretną pomoc. Te minione dni i tygodnie wyzwoliły pośród nas tak wiele dobra i wzajemnej bezinteresownej pomocy. Tak wiele zrozumienia losu nie tylko własnego, ale też i drugich. Tak wiele konkretnego dzielenia się dobrami tej ziemi, ale nade wszystko własną pracą i obecnością. Dziękując więc dziś Bogu za tegoroczne zbiory i my mamy przecież świadomość, że służą one dobru naszemu i naszych bliskich, ale też, w pewnym sensie, są i muszą być przeznaczone dla wszystkich. Zawsze trzeba, by chleb był sprawiedliwie dzielony. Zawsze trzeba, aby nie brakowało go wszystkim ludziom. Zawsze trzeba tej świadomości – jak wskazywał papież Franciszek – że ziemia jest zasadniczo wspólnym dziedzictwem, którego owoce powinny służyć wszystkim. I nade wszystko potrzeba człowiekowi również pokory wobec tego, co jest wytworem pracy oraz naszych ludzkich zabiegów i wysiłków. Dlatego warto wrócić do wypowiedzianej dziś przez Mojżesza do ludu przestrogi i jeszcze raz, w kontekście przeżywanego przez nas święta plonów, ją usłyszeć: a gdy się najesz i nasycisz, zbudujesz sobie piękne domy i w nich zamieszkasz, gdy ci się rozmnoży bydło i owce, obfitować będziesz w srebro i złoto, i gdy wzrosną twe dobra, niech twe serce nie unosi się pychą, nie zapominaj o twoim Panu Bogu. Bogu dziś przecież dziękujemy, że pozwolił i nam, i tym razem, nawet w tak trudnych warunkach, zebrać tegoroczne plony. Bogu dziękujemy, że ustrzegł nas od klęsk i nieszczęść, nawet jeśli przeżyliśmy niszczące nas nawałnice. Bogu dziękujemy, że nadal otwiera swą rękę i karmi nas do syta. Bogu dziękujemy za chleb, owoc ziemi i pracy naszych ludzkich rąk. I Boga prosimy, by nas ustrzegł od bezmyślnej próżności i pychy, od naiwnego egoizmu i ludzkiej chciwości. Boga więc prosimy, byśmy teraz dziękując z radością za to, co i w tym minionym roku z Jego błogosławieństwem wszyscy wypracowaliśmy, wciąż jednak nie zapominali i pamiętali – jak mówił w dzisiejszej Ewangelii do otaczających Go tłumów sam Jezus – że nawet gdy ktoś opływa we wszystko, gdy wszystko ma, życie jego nie jest zależne od jego mienia.

Umiłowani Siostry i Bracia!

Ta prosta i jasna zasada, która otwiera dzisiejszy fragment Ewangelii według świętego Łukasza, to nade wszystko przypomnienie, że sens ludzkiej pracy i ludzkiego działania nie wyczerpuje się jedynie w zdobywaniu dóbr. Nie pracujemy tylko i jedynie po to, by coś mieć i posiadać. Nie pracujemy jedynie po to, aby się wzbogacić. Nie pracujemy, by potem też beztrosko mówić: masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone, odpoczywaj, jedz, pij i używaj. Zauważmy, że Jezus nie potępia bogatego człowieka po prostu za to, że był zamożny i że właśnie jemu, zamożnemu człowiekowi i tym razem dobrze obrodziło pole. Ani jego zamożność ani też obfitość zbiorów nie są tutaj żadną przeszkodą. Są – i można się tego nawet domyślać – błogosławieństwem. Zgubny okazuje się natomiast sposób przeznaczenia tego, co tak obficie obrodziło, co się zgromadziło, a nawet więcej, sam sposób myślenia o tym, co się ma, co się posiada, co się nagromadziło, nawet słusznym i uczciwym, bo przecież własnym kosztem i własnym wysiłkiem. I ten bogaty człowiek musiał z pewnością się napracować, aby dobrze obrodziło mu pole. Teraz nie potrafił jednak uchwycić tego, po co ostatecznie pracuje i dlaczego to, co zgromadził okazało się dla niego prawdziwie śmiertelną pułapką. Myślał sobie, że właśnie to, co posiada, go w życiu zabezpieczy, że ustrzeże od jakiegokolwiek zła, że pozwoli hucznie się bawić. Okazał się w swej postawie jakże podobny do owego bogacza z przytoczonej w Ewangelii według świętego Mateusza przypowieści o bogaczu i Łazarzu. I ten bowiem bogaty człowiek nie został potępiony za to, co posiadał. Bo choć jest prawdą – jak wskazywał nam w swym rozważaniu tej biblijnej sceny papież Franciszek – że Łazarz dobrze reprezentuje tutaj milczące wołanie ubogich wszystkich czasów i sprzeczności świata, w którym ogromne bogactwo i zasoby znajdują się w rękach nielicznych osób, to jednak sam bogacz będzie potępiony, ale nie za bogactwo, lecz za to, że nie potrafi odczuć współczucia dla Łazarza i pośpieszyć mu na ratunek. Jeśli bowiem ja nie otwieram drzwi swego serca na ubogiego – podsumuje papież Franciszek – pozostają one zamknięte również na Boga i to właśnie jest straszne. To, co się posiada, co się zdobywa uczciwą pracą może i powinno służyć nam i bliźnim. Może jednak także stawać się przeszkodą na drodze ku drugiemu, zwłaszcza wtedy, gdy – jak ostrzegał nas Apostoł Paweł – wpada się w pokusę i w zasadzkę oraz w liczne nierozumne i szkodliwe pożądania. Dlatego też zalecał, by podążać za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością i łagodnością, będąc – jak mówił – ludźmi prawdziwie bogacącymi się, ale w dobre czyny, ludźmi hojnymi i uspołecznionymi, otwartymi na drugich, odkładając w ten właśnie sposób do skarbca dla siebie samych dobrą podstawę na przyszłość. A są nią nasze dobre czyny, nasza wielkoduszność i hojność, nasze otwarte dłonie i serca.

Siostry i Bracia w Chrystusie Panu!

Dożynkowe dziękczynienie to radość, że trud naszej pracy nie poszedł i tym razem na marne. Ale to także nadzieja, że za włożoną pracę otrzymamy słuszną, a więc zbilansowaną zapłatę. Wielu z was martwi przecież i wprost niepokoi niestabilność cen skupu produktów rolnych, zależna nie tylko od pojawiających się pogodowych warunków i obfitości dokonanych zbiorów, ale od woli pośredników, często arbitralnie utrzymujących rynkową koniunkturę i dyktujących cenę. Wielu niepokoi niestabilność zewnętrznych rynków zbytu i pytanie, czy pojawiające się problemy nie położą się cieniem na międzynarodową wymianę. Wielu też zadaje sobie pytanie, czy wobec istniejącej na świecie wciąż tak olbrzymiej przecież skali głodu, bezmyślne marnotrawienie żywności nie jest i nie powinno być wołaniem o nawrócenie i opamiętanie? Wspominany już niejednokrotnie przeze mnie papież Franciszek otwarcie upominał, że choć zainteresowanie produkcją, możliwość dysponowania żywnością i dostęp do niej, zmiany klimatyczne czy handel produktami rolnymi mogą być niewątpliwie inspiracją dla tworzenia jakiś ogólnych zasad i stosowania rozwiązań technicznych, jednak pierwszym przedmiotem troski musi być zawsze osoba, ci, którym brakuje na co dzień jedzenia i nie myślą już o życiu, o relacjach rodzinnych i społecznych, a jedynie walczą o przetrwanie.

Umiłowani Siostry i Bracia!

Fragment dzisiejszej Ewangelii, który słuchaliśmy, kończy się wskazaniem dwóch, jakże odmiennych życiowych postaw. Mówi bowiem o tym, kto skarby gromadzi dla siebie i o tym, którego nazywa bogatym przed Bogiem. Niech nasze dzisiejsze dziękczynienie jeszcze raz otworzy nasze serca na Tego, który jest ostatecznym dawcą wszelkich darów, Panem wszelkiego błogosławieństwa w naszej pracy i w naszym życiu. Albowiem i tego roku z Jego łaskawości doświadczyliśmy, że ziemia wydaje swój owoc, ziemia plon wydała, bo Bóg, nasz Bóg nam pobłogosławił. Niechaj więc nadal nam Bóg błogosławi. Amen.

Udostępnij naShare on FacebookTweet about this on Twitter