20-lecie Akcji Katolickiej, 9.09.2017, Gniezno

Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka wygłoszona podczas Mszy św. z okazji 20. rocznicy erygowania Akcji Katolickiej Archidiecezji Gnieźnieńskiej, 20 września 2017, bazylika prymasowska w Gnieźnie.

Umiłowani w Panu Siostry i Bracia!

Obraz, który kreśli przed nami dzisiejsza Ewangelia, choć nawiązuje do wydarzenia pośród zbóż, daleki jest jednak od opisywania nam jakiejś wiejskiej sielanki. Święty Łukasz nie zatrzymuje się w nim na ukazywaniu nam piękna przyrody, dojrzewających do żniwa łanów zbóż, które – jak mówi w innym miejscu Ewangelia – już bieleją na żniwa, ale stawia i nam pytanie o to, czy rozumiemy kim tak naprawdę jest Jezus i jaki ostateczny sens ma to wszystko, co czyni i czego nas naucza. Można powiedzieć, że za tym pytaniem i odpowiedzią na nie, postępuje następne, a mianowicie pytanie o wspólnotę Kościoła, o nasze w niej miejsce, o zadania i sam sposób, w jaki, my ludzie wierzący, pragniemy odczytywać i podejmować dziś Chrystusową misję. Te pytania powracają – jak widzimy – i do nas wielokrotnie, zwłaszcza w tym dniu, w którym tutaj, w bazylice prymasowskiej w Gnieźnie, u grobu i relikwii świętego Wojciecha, biskupa i męczennika, zgromadziliśmy się teraz, by we wspólnej modlitwie podziękować Bogu za powołanie do życia przed dwudziestu laty Akcji Katolickiej Archidiecezji Gnieźnieńskiej. W tej Eucharystii – zgodnie z intencją zapowiedzianą nam w zaproszeniu na dzisiejszą rocznicę – dziękujemy za ludzi, którzy tworzyli i dziś tworzą Akcję Katolicką naszej archidiecezji, a także prosimy, by Bóg otwierał przed nami nowe horyzonty, w których odczytywać będziemy wciąż aktualne wezwanie do służby Panu Bogu i Kościołowi. I myślę, że wszyscy doskonale to rozumiemy – a sam papież Franciszek w jednym ze swych przemówień ujął to nawet w słowa jasnego przypomnienia – że takie działanie nie zamyka się i nie wyczerpuje nigdy jedynie w określeniu kolejnego planu działania na przyszłość, ale nade wszystko oznacza – jak przypomniał wówczas papież – wszczepienie się w Chrystusa i zakorzenienie w Nim, pozwalając się prowadzić Duchowi. Wówczas – dodawał Ojciec Święty – wszystko będzie możliwe, dzięki geniuszowi i kreatywności. Będzie możliwe dla tych, którzy – jak przypomniał nam święty Paweł – pojednani z Bogiem przez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, trwają w wierze – ugruntowani i stateczni – i mocno się trzymają nadziei nieodłącznej od Ewangelii. A ona jest dla nas wszystkich – jak to pięknie ukazał kiedyś papież – nie tylko jak kotwica, która daje łodzi bezpieczeństwo i sprawia, że nasza łódź, łódź Kościoła jest zawsze zakotwiczona pośród falowania morza, ale również jest jak żagiel, bo zbiera ona wiatr Ducha Świętego i przekształca go w siłę napędową, która popycha łódź, czy to na głębię, czy też do brzegu. Tak właśnie trwamy i tak płyniemy! Duch Święty jest wiatrem popychającym nas do przodu, który sprawia, że trwamy w drodze i nie pozwala nam spocząć, czy też bezwładnie osiąść na takiej czy innej mieliźnie tego świata. I On też sprawia i przekonuje nas wciąż – mówił jeszcze papież Franciszek – że najpiękniejsze dni są jeszcze przed nami. Jako chrześcijanie jesteśmy przecież bardziej ludźmi wiosny niż jesieni (…) Czy moja dusza jest duszą wiosny czy też jesieni? Niech każdy sobie odpowie!

Drodzy Siostry i Bracia!

Dwudziesta rocznica Akcji Katolickie w naszej archidiecezji to niewątpliwie powód do dziękczynienia. Pragnę więc, jako wasz biskup, podziękować Bogu za każdą i za każdego z was. Czynię to tutaj, przed ołtarzem, świadomy, że w ten sposób nade wszystko dziękuję Bogu samemu za moc Ducha, która poruszyła i porusza wciąż wasze serca do odpowiedzialności za Kościół i do zaangażowania się w apostolstwo Kościoła. Może ma i rację papież Franciszek, gdy w jednej ze swych ostatnich katechez o nadziei, które głosi, mówi nam, że Jezus przez całą Ewangelię, we wszystkich spotkaniach, które mu się przydarzają podczas drogi, jawi się jako podpalacz serc. Może tak właśnie też trzeba i nam odczytać i usłyszeć to, co dziś, przed chwilą w Ewangelii usłyszeliśmy, i to właśnie jako pragnienie Jezusa, by wyrywać nas z rutyny i odrętwienia, aby nas wciąż wybijać z tego zabójczego pytania, które zamyka i zakleszcza nas wobec tego, co najważniejsze, a więc o to, co wolno, a czego nie wolno, aby dać się sprowokować i przestać myśleć, mówić i działać według tego znanego i przypomnianego także przez papieża Franciszka, że zawsze tak było i że zawsze tak robiono. Nie dać więc sobie odebrać całej tej świeżości, całej tej oryginalności, całej mocy tego orędzia, z którym Jezus przed nami wciąż staje i nam, jako pierwszym, je proponuje. Aby je jednak dobrze i poprawnie odczytać, trzeba oczywiście podejmować tę Chrystusową misję w całej jej pełni, a więc także – jak przypomniał jasno w kwietniu w swym przesłaniu do uczestników II Międzynarodowego Kongresu Akcji Katolickiej papież Franciszek – w poczuciu wielkodusznej przynależności do Kościoła diecezjalnego, począwszy od parafii. Nie jest ona bowiem jakimś własnym hobby, ani też subiektywnym poczuciem, ale – jak mówił papież – tym, co się wciela w konkretne życie Kościoła. Jeśli bowiem wiara nie jest konkretna, nie jest katolicka, a katolik jest zawsze konkretny – dodał jeszcze Franciszek. I z tego poziomu, z poziomu takiej właśnie konkretności wiary, z poziomu misji ewangelizacyjnej Kościoła, z poziomu naszego apostolskiego zaangażowania, trzeba nam patrzeć na rzeczywistość i odczytywać ją wciąż na nowo, i wciąż wierzyć, że to właśnie ona – jak mówił papież – podpowiada i dyktuje zadania do wykonania, i że ewangelizowania tak naprawdę wszyscy uczymy się ewangelizując. I może trzeba dziś, gdy myślimy ku przyszłości, jeszcze raz usłyszeć to papieskie chcę Akcji Katolickiej wśród ludzi, w parafii, w diecezji, w kraju, w dzielnicy, w rodzinie, w nauce i w pracy, na wsi, w różnych środowiskach życiowych, a także – co jest z pewnością trudniejsze – wśród tych wszystkich, którzy – jak mówił Franciszek – z różnych osobistych powodów czują się chrześcijanami drugiego rzędu. Będzie to jednak możliwe, gdy w nas samych radość Ewangelii przeważać będzie nad naszym lękiem o skuteczność czy poprawność naszego działania, a nadzieja i zaufanie Temu, który wszystko czyni nowe i jest – jak usłyszeliśmy przed chwilą – Panem także szabatu, weźmie górę nad naszymi ludzkimi kalkulacjami i lękami, nad niedowierzaniem, czy to, co On mówi, co czyni, do czego nas swą łaską uzdalnia, gdzie nas posyła i pragnie nas mieć, tak naprawdę jest realne i możliwe. Owszem, potrzeba nam rozeznania. Potrzeba dobrego odczytania rzeczywistości. Potrzeba odróżnienia tego, co urojone od tego, co naprawdę ważne i konieczne. Potrzeba dostrzeżenia tego, co pierwszorzędne i istotne. Potrzeba – jak mówił dziś do niektórych faryzeuszów Jezus – przypomnienia sobie i o tym, co uczynił Dawid, gdy począł głód, on i jego ludzie. A to przypomnienie – jak rozumiemy – nie jest po to, aby nas zgorszyć czy przerazić, ale po to, by nam horyzonty poszerzyć i byśmy mogli konsekwentnie również przyjąć, że szabat jest dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu, zobaczyć więc co najważniejsze i co jest najistotniejsze.

Umiłowani!

Sprawując tę dziękczynną Eucharystię, mógłbym i ja za papieżem Franciszkiem powtórzyć, że chcę Akcji Katolickiej wśród ludzi, w parafii, w naszej archidiecezji, w rodzinie, w nauce i w pracy, na wsi i w różnych środowiskach życiowych, a także wśród tych wszystkich, którzy z różnych osobistych powodów czują się chrześcijanami drugiego rzędu. Czy to pragnienie jest jednak możliwe? Czy to pragnienie jest realne w rzeczywistości naszego świętowojciechowego Kościoła? W jaki sposób czynić to marzenie i to pragnienie jeszcze bardziej możliwym i skutecznym? Jednym ze sposobów, myślę, że i nam tutaj, w Gnieźnie, podpowiedzianym przez samego papieża Franciszka jest zachęta, byśmy w tej odpowiedzialności apostolskiej za Kościół nie tyle liczyli na struktury czy jakieś zewnętrzne bodźce, ale – jak mówił papież – zarażali innych radością naszej wiary i przez to zachęcali się nawzajem do docenienia bezpośredniej misji twarzą w twarz. Dziś potrzeba konkretnego świadectwa. Dziś potrzeba misji twarzą w twarz. Dziś potrzeba, byśmy dzielili się z innymi doświadczeniem Boga z pierwszej ręki. Dziś potrzeba, aby ci, którzy z różnych powodów i w naszym archidiecezjalnym Kościele czują się wciąż być może chrześcijanami drugiego rzędu, znajdowali w naszych wspólnotach, parafialnych czy diecezjalnych, właściwe  zrozumienie i przyjęcie. Jesteśmy wezwani, aby im towarzyszyć. Wśród wielu spraw, myślę i modlę się dziś szczególnie o taką postawę wobec wszystkich, którzy przeżywają jakiekolwiek trudności w życiu małżeńskim czy rodzinnym i z tego powodu oczekują naszego wsparcia, troski i towarzyszenia. Za papieżem Franciszkiem pragnę więc powtórzyć, że Kościół musi bacznie i z troską towarzyszyć swoim dzieciom najsłabszym, naznaczonym miłością zranioną i zagubioną, przywracając nadzieję i zaufanie, jako światło latarni morskiej czy też pochodnia wzniesiona pośród ludzi, by oświecać tych, którzy stracili kurs, czy też są w samym środku burzy. Troska nie może jednak polegać – jak mówił właśnie wam, członkom Akcji Katolickiej papież Franciszek – na przeprowadzaniu egzaminów doskonałości chrześcijańskiej (…) Istnieje potrzeba aktywnego miłosierdzia, w której Akcja Katolicka ma wybiegać naprzód i wyprzedzać innych. Powinna więc, w pewnym sensie, wskazywać drogę i we wspólnocie naszego Kościoła być szczególnym miejscem integracji i przyjęcia. Pamiętajmy – jeszcze raz odwołam się do papieża – że wasz charyzmat, to przecież charyzmat samego Kościoła, wcielonego głęboko w tu i teraz każdego Kościoła diecezjalnego. Dziękując Wam jeszcze raz za przebytą w ciągu tych minionych dwudziestu lat wspólną drogę, proszę Was i modlę się gorąco za Was, abyście byli żywą cząstką duchowej rzeczywistości gnieźnieńskiego Kościoła, ewangelizując i docierając do jego peryferii, z radosną nowiną o Jezusie naszym Panu i Zbawicielu. Amen.   

Udostępnij naShare on FacebookTweet about this on Twitter